Co tej jesieni czeka nas za czerwoną kotarą? Nowa odsłona warszawskiego klubu zapowiada się queerowo, imprezowo i przede wszystkim ciekawie.

Warszawa w listopadzie jest zimna, szara i mokra, a jedyną rzeczą, która w tym czasie nadaje jej kolor są kluby, bary i restauracje. Idealnym miejscem na przetrwanie tego ponurego czasu w stolicy jest Piekło nad Niebem z ich nowym programem muzyczno-artystycznym. Będzie barwnie, radośnie i dla każdego.

Takiego miejsca na mapie Warszawy jeszcze nie było, bo Piekło skupia się na muzyce housowej z różnymi jej odmianami – deep house, tech house ale też i dark disco, downtempo czy nawet muzyka orientalna. Gdy idziesz w Polsce na techno, możesz spodziewać się szybkiej, ciemnej imprezy. Nie każdy odnajduje się w takim klimacie, dlatego stworzyliśmy program muzyczny skupiony wokół elektroniki, ale dla każdego.

Piekło nad Niebem nie chce ściągać do siebie osób tylko nazwiskami, zależy im na stworzeniu bardziej zaangażowanej społeczności: Ludzie często chodzą na imprezy nie dla fajnego miejsca, tylko by zobaczyć konkretnego twórcę. My wychodzimy z założenia, że gdy przestrzeń, w której każdy dobrze się czuje, przyciągniemy też i super ludzi. Działamy długofalowo. Inspiracją dla nowej odsłony było m.in. berlińskie Kater Blau. Udało nam się zorganizować transfer muzyczny, jeden z rezydentów, Sascha Cawa, zagrał u nas imprezę w zeszłym tygodniu. Nie ma za bardzo miejsc, które oferowałyby techno, ale w innej postaci niż ostra muzyka i światła stroboskopowe. My tę chcemy lukę wypełnić, ma być kreatywnie i festiwalowo. Nie trzeba też wspominać o restrykcyjnej polityce wpuszczania klubowiczów i o tym, jak subiektywni w swoich wyborach potrafią być bramkarze niektórych klubów. Do Piekła co prawda nie może wejść każdy_a, ale ma to być przestrzeń inkluzywna, stworzona przez świadomych imprezowiczów i imprezowiczki, a nie nastawiona na surową selekcję.

 

 

Miejska scena klubowa nie zawsze była dla każdej i każdego. Dalej nie wszystkie przestrzenie otwarcie sprzeciwiają się rasizmowi, homofobii, seksizmowi, transfobii i przemocy. W ciągu ostatniej dekady jednak znacznie wzrosła świadomość polityczna i społeczna w kręgach muzyki elektronicznej, a queerowy underground odgrywa dużą rolę w kreowaniu bardziej tolerancyjnej sceny klubowej. Muzyka housowa jest potomkinią disco, które z kolei swoje korzenie ma w związanym z ruchami na rzecz praw obywatelskich R&B. Piosenki tego gatunku wybrzmiewały w późnych latach 60. i wczesnych 70., gdy USA pochłonęła rewolucja seksualną i walka o prawa kobiet. Muzyka disco oprócz o miłości, seksie i pożądaniu, mówiła również o niesprawiedliwości rasowej. House, jako potomek tych gatunków, niesie w sobie wszystkie te przesłania.

Chcemy pokazać, że naprawdę różni ludzie mogą bawić się razem, czuć bezpiecznie i miło spędzać czas. Staramy się pokazywać, że inny sposób imprezowania jest możliwy, wystarczy mieć otwartą głowę. Zresztą nie tylko o imprezowanie chodzi, bo Piekło ma szeroko zakrojony program muzyczno-artystyczny. Nawiązali współpracę z kolektywem Glitter Confusion, który wniósł dużo szaleństwa. Na imprezach cyklicznie występują queerowi performerzy i performerki, a oprócz tego w Piekle znajdziemy niepowtarzalny chillout room z psychodelicznymi dekoracjami, które co jakiś czas się zmieniają. W końcu nic nie jest pewne, gdy idziesz na imprezę do Piekła!

WIĘCEJ