Wiemy, o co chodzi ze stylówką QUEBONAFIDE w nowym, dziwnym klipie

Pół internetu zastanawia się dzisiaj o co chodzi w „JESIENI” Quebonafide.

Zaczęło się niewinnie. W piątek Quebo powrócił znienacka nowym singlem – bez pompy, klipu czy nawet informacji prasowej, która miałaby powiadomić dziennikarzy, że jest o czym pisać. Rozliczenie z ostatnimi dwoma latami wydawało się wstępem do nowego rozdziału w karierze rapera. No i… w jakiś dziwny sposób jest.

Nazywający się tak samo jak wspomniany kawałek, album Romantic Psycho ma się ukazać już niedługo i jest dostępny w preorderze na stronie Que Quality. Drugim jego zwiastunem jest kawałek „JESIEŃ”, który do spółki z klipem skonfundował pół internetu. Quebo wygląda bowiem jakby po ukończeniu trasy z Taco poszedł na kurs programowania i spędził ostatnie kilkanaście miesięcy przede wszystkim na serwerach League of Legends. Niektórzy internauci podejrzewali, że raper laserowo usunął tatuaże lub nagranie jest archiwalne. Jak słusznie zauważa newonce.net, lista twórców teledysku wskazuje jednak na to, że produkcja jest jak najbardziej współczesna. Smutny, odziany w polo i zwykłe oksy Quebo szwęda się bez celu po apartamencie ulokowanym w centrum Warszawy i wypatruje lepszego jutra za szybą. Ci, którzy posiadają dobrą pamieć mogą jednak połączyć kropki, żeby dowiedzieć sie o co tu w zasadzie chodzi.

Cała stylówka jest bowiem mocno podobna do zdjęcia Quebonafide z katalogu studentów Uniwersytetu Warszawskiego, które ciekawski internauta wyniuchał w odmętach systemu. W bonusie możecie też zobaczyć młodego Taco.

W „JESIENI” Quebonafide odpala wszystkie swoje najcięższe, depresyjne działa. To kawałek, z którego bije pustka i zrezygnowanie. W połączeniu z sentymentalnym podkładem, bardzo melancholijnym refrenem w wykonaniu Natalii Szroeder (?) oraz wspomnianą stylówką, całość mogła się niektórym wydać groteskowa. Idąc jednak tropem deewolucji i domniemywając, że artysta skorzystał z tego kawałka memicznej paleontologii by przywrócić się do stanu sprzed wielkiej sławy. W klipie obserwujemy więc Kubę Grabowskiego, który przeniósł się na studia do Warszawy z rodzinnego Ciechanowa, a nie wydziaranego, ekstrawaganckiego gwiazdora. Pozostaje czekać na weryfikację tej hipotezy.

W międzyczasie, dbajcie o siebie, swoich bliskich oraz zdrowie psychiczne.

WIĘCEJ