Uniwersytet Stanowy Shawnee w Ohio zgodził się na podpisanie ugody z profesorem filozofii, który cztery lata temu stanął w obliczu postępowania dyscyplinarnego za odmowę stosowania żeńskich zaimków wobec transpłciowej studentki.

Nicholas Meriwether, profesor z 25-letnim stażem na wspomnianym uniwersytecie, użył zwrotu „pan” w stosunku do transpłciowej studentki. Kobieta upomniała wykładowcę, aby ten uszanował żeńskie zaimki, którymi ona się posługuje. Profesor odmówił, twierdząc, że jest to sprzeczne z jego chrześcijańskimi poglądami. Według raportu wykładowca miał stwierdzić, że studentka wygląda na mężczyznę, kobieta pozwała uczelnię w sprawie o dyskryminację. Uniwersytet uznał, że Meriwether powinien używać poprawnych zaimków oraz że stworzył wrogie środowisko dla studentki. Uczelnia umieściła również pisemne ostrzeżenie w jego aktach osobowych, grożąc dalszymi działaniami.

Związek zawodowy wykładowcy odwołał się od postępowania dyscyplinarnego, jednak bez skutku, dlatego Meriwether złożył pozew sądowy przeciw uczelni, oskarżając instytucję, że naruszyła jego konstytucyjne prawa, bo został zmuszony do wypowiadania się w sposób sprzeczny z jego przekonaniami religijnymi. W 2021 roku usłyszał wyrok na swoją korzyść, a Shawnee State University poszło na ugodę, co oznacza, że wypłacą mu 400 tys. dolarów odszkodowania oraz cofnęli pisemne ostrzeżenie z czerwca 2018 skierowane do profesora, że ​​może zostać zwolniony lub pozostawiony w zawieszeniu bez wynagrodzenia za naruszenie polityki antydyskryminacyjnej.

W czasie procesu wykładowca napisał esej o cancel culture do magazynu „The Hill”, w którym twierdził, że naukowcy i studenci o lewicowych poglądach są faworyzowani i chronieni, ale konserwatywni i tradycyjnie religijni profesorowie i studenci, którzy mają odwagę przekroczyć linię partii lewicowych, taką jak wymóg mówienia dokładnie tak, jak żąda tego woke ideologie, podlegają dyskryminującej polityce, a nawet wydaleniu.

Uniwersytet tłumaczy, że wieloletni proces obciążał budżet placówki, dlatego zgodzili się na ugodę. Jednocześnie uczelnia zaprzecza pozbawienia profesora prawa do wolności słowa lub kultywowania praktyk religijnych. Władze uniwersyteckie podkreślały, że zależy im na ochronie studentów przed bigoterią i dyskryminacją. Niestety teraz Meriwether sam będzie miał prawo wybrać, jakich zaimków używać w odniesieniu do swoich studentów i studentek.

WIĘCEJ