Ubrania MedicineDoroty Masłowskiej lekiem na depresję? Ta kampania wzbudza mnóstwo kontrowersji

Kolekcja Doroty Masłowskiej i Macieja Chorążego dla modowej marki Medicine promowana jest spotem przypominającym reklamy leków. Ten zabieg nie spodobał się wielu osobom.

Dziś premierę ma zbiór tekstów Doroty Masłowskiej Jak przejąć kontrolę nad światem 2. Oprawę graficzną do książki przygotował Maciej Chorąży. To nie jedyna ostatnia inicjatywa laureatki Nagrody Literackiej „Nike” oraz artysty. Wczoraj w sieci zadebiutowała bowiem kampania promująca najnowszą kolekcję, którą Masłowska i Chorąży przygotowali dla polskiej marki Medicine.

Nawiazując do hasła „everyday therapy” towarzyszącego ubraniom Medicine, kolekcję nagłaśnia spot utrzymany w stylistyce reklam leków. Chorąży gra w niej człowieka zmagającego się z symptomami mogącymi wskazywać na depresję. Masłowska w roli lekarki wręcza mu z kolei panaceum – najnowsze kreacje Medicine.

Spot wywołał lawinę negatywnych komentarzy pod adresem marki oraz współtwórców kolekcji.

– No dzień dobry. Mnie też jest po ludzku przykro. Jako człowiekowi z depresją, jako człowiekowi, który promował Waszą odzież i jako człowiekowi, który robił to w dobrej wierze, bo lubił Waszą markę. I jak patrzę na te disclaimery, że spoko, że to jest kreacja artystyczna, to myślę sobie co trzeba mieć w głowie, żeby wmawiać ludziom mówiącym Wam „hej, chyba dostaliście jakiegoś zbiorowego zaćmienia” że NIE MAJĄ DYSTANSU A TO PRZECIEŻ TYLKO REKLAMA. Nie no spoko, goła baba reklamująca blachodachówki to przecież też tylko reklama. Nawet nie jest mi w sumie przykro. Ja się chyba wstydzę po prostu – napisała w komentarzu na Facebooku pisarka Małgorzata Halber.

– Z góry przepraszam za „hejt”, ale zastanawiam się co trzeba mieć we łbie, żeby wymyślić i zatwierdzić taką idiotyczną kampanię? Nasuwają się dwie odpowiedzi – albo twórcy wykazali się brakiem elementarnej wiedzy i taktu, albo w pełni świadomie stworzyli to coś w celu wywołania kontrowersji. Bez względu na to jak było na prawdę, od dzisiaj będę omijał wasze sklepy szerokim łukiem i zachęcę swoich znajomych do tego samego – napisał jeden z internautów.

Do sprawy prędko odniosła się sama autorka Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną: – Koszulki, które zaprojektowaliśmy z Maćkiem Chorążym już na etapie zapowiedzi wzbudziły duże wzburzenie internautów, którzy po zobaczeniu 15sekundowej dość może niejasnej zajawki ocenili, że naśmiewamy się z depresji. To niespodziewana i tragicznie opaczna interpretacja naszego całego zamysłu, który chcieliśmy tu niebawem zaprezentować z nieco większą radością. Nie moglibyśmy naśmiewać się z depresji. Musielibyśmy wtedy naśmiewać się ze swoich rodzin, przyjaciół i przede wszystkim z, na różnych etapach życia, siebie. Myślę, że jeśli ktoś czyta cokolwiek, co piszę i mówię, wie, że raczej zastanawiam się nad naszą trudną kondycją w bardzo trudnym świecie. Koszulki są, w lżejszej formie, kontynuacją tej refleksji – pisze m.in. Masłowska.

Oświadczenie wydała też sama marka Medicine. – Myślą przewodnią kolekcji jest wpływ współczesnych zagrożeń cywilizacyjnych na naszą kondycję duchową. Artyści z jednej strony otwarcie parodiują nazwę marki i koncept „codziennej terapii modą”, z drugiej zaś – stylizują swój przekaz na pseudonaukowy żargon, charakterystyczny choćby dla reklam suplementów diety. Idea kolekcji obnaża tym samym obłudę i fałsz marketingowej retoryki obiecującej lekarstwo na każdą, w tym egzystencjalną, dolegliwość. W związku z kontrowersjami wokół zapowiedzi kolekcji oświadczamy, że naszym celem nie jest bagatelizowanie problemów psychicznych, wręcz przeciwnie – przyświecało nam zwrócenie uwagi na problem oraz swoiste „odczarowanie” zagadnień związanych z różnymi „terapiami”, jakie próbuje się nam codziennie sprzedać w środkach masowego przekazu. Byliśmy świadomi kontrowersji, jakie może wywołać forma przekazu, nie ukrywamy jednak, że zaskoczyła nas skala gwałtownych reakcji i negatywnych komentarzy. Z całą pewnością potwierdziły one, jak dużym problemem społecznym są dolegliwości natury psychicznej i że należy o nich rozmawiać – czytamy m.in. w piśmie. Całość można znaleźć poniżej.

WIĘCEJ