TUZZA wraca ze swoim najodważniejszym brzmieniowo singlem w karierze

EUROto nie hymn na Euro jakby co.

Zeszłoroczne Giardino było jedną z fajniejszych rapowych płyt nie tylko zeszłego roku. O spostrzeżeniach dotyczących tego albumu oraz statusu samego duetu możecie więcej poczytać tutaj. Ostatnimi czasy Ricci i Benito koncentrowali się na pozamuzycznych aktywnościach – prowadzeniu pizzerii w Warszawie oraz serii win przygotowanej we współpracy z Winnicą Jadwiga. Ale muzycznie chłopaki nie zwalniają.

Dzisiaj ukazało się „Euro”. Sądząc po timingu (dziś startuje, przełożony o rok z powodu pandemii COVID-19, turniej Euro 2020) można by sądzić, że rzutem na taśmę raperzy chcą wykreować własny piłkarski hit. I w tekście wprawdzie znajdują się nawiązania do obecności Karima Benzemy i Kyliana Mbappe w składzie Francji (nazwisko tego pierwszego wskazuje, że kawałek został nagrany naprawdę niedawno), ale to tylko ornament dla opowieści o artystycznej i rynkowej dominacji grupy. Lirycznie jest rezolutnie i z polotem. Ale to dźwiękowa warstwa jest tu najważniejsza. Podobnie jak imponujący wizual, „Euro” charakteryzuje się wysokim połyskiem – nowoczesnym, pełnym zimnego powietrza brzmieniem. Produkcyjnie kawałek skrzy się, dzięki mega świeżej produkcji, która świetnie spina wokalne ścieżki z zajebistym podkładem. Tak ma być, podobnych rzeczy w polskim rapie nie robi bowiem teraz nikt.

Czekamy na więcej, ale na razie cieszymy się „Euro”:

WIĘCEJ