To przemoc domowa może zabić polskie kobiety siedzące w domach, a nie koronawirus

Koronawirus zbiera krwawe żniwo na całym świecie. Ale swoje ofiary ma także kwarantanna. W czterech ścianach rozkwita „intymny terroryzm”, czyli przemoc domowa. Polskie obywatelki zagrożone są podwójnie, a ich cichym zabójcą jest nie kto inny, a obecny rząd.

#zostanwdomu, #staythefuckhome. Po to, by zapewnić bezpieczeństwo sobie i słabszym. Ludziom starszym, osobom z chorobami zwiększającymi ryzyko infekcji lub z upośledzoną odpornością. Ale przymusowe zamknięcie w czterech ścianach to nie tylko utrudnienie logistyczne, zagrożenie dla stanowiska pracy czy psychicznego dobrostanu. To też realne zagrożenie zdrowia i życia osób, które dzielą życiową przestrzeń z przemocowym partnerem, rodzicem, współlokatorem. Dla mężów i żon, dla których wyjście z domu było dotąd jedyną ucieczką przed razem lub wiązanką wyzwisk; dla młodych członków społeczności LGBTI+, którzy dzielą mieszkanie z nieakceptującym ich tożsamości opiekunem. Dla dzieci, których rodzice z frustracji i stresu nagle wyhodowali wyjątkowo „ciężką” rękę.  Ta sama technika, którą stosujemy by ochronić ludzi przed wirusem, może wpłynąć na ofiary przemocy domowej – mówiła w rozmowie z magazynem TIME Anita Bhatia, Dyrektor Wykonawcza ONZ Women. Chodzi nie tylko o przemoc fizyczną, ale i nasilenie przemocy psychicznej. Wreszcie skuteczny – i nagle uzasadniony – staje się plan izolowania od znajomych. Wprowadzenie ostrych, regulujących wspólne funkcjonowanie zasad. Ciągły nadzór, racjonowanie jedzenia czy środków higieny osobistej.

Jak donosi stacja CNN, w USA, gdzie kryzys nabiera siły w bezprecedensowym tempie, aż 9 z 20 największych miejskich oddziałów policji w kraju odnotowało znaczącą intensyfikację telefonicznych zgłoszeń przemocy domowej. Porównywano okres sprzed kwarantanny z obecnym, a także dane z marca 2020 z marcem 2019. Zgłaszane sprawy obejmowały m.in. poszerzone samobójstwo w związku z utratą pracy i zabójstwo „inspirowane” lękiem przed zarażeniem. Kobieta dzwoniąca na jedną z infolinii mówiła, że obawa przed złapaniem koronawirusa powstrzymuje ją przed pójściem na obdukcję. Kolejna wspominała, że mąż zagroził jej „wyrzuceniem na bruk”, jeśli tylko zakaszle. Inna powiedziała, że partner w obawie przed zakażeniem zmuszał ją do tarcia skóry na dłoniach rąk pumeksem, do krwi.

O tym, że pomoc domowa wzrośnie w trakcie kwarantanny, było wiadomo. Wskazują na to rozmaite badania na ten temat, na przykład praca uznanej socjolożki Marianne Hester z Uniwersytetu w Bristolu. Brytyjka podkreśla, że intensyfikacji przemocy wyraźnie sprzyja każdy okres, w którym rodziny spędzają więcej czasu razem – na przykład święta czy wakacje. Rządy na całym świecie wykazały się krótkowzrocznością, którą odróżnia jedynie stopień. Najpierw pojawiał się wymóg zamknięcia, w efekcie czego nasiliła się przemoc. Ale dopiero w reakcji na wzrost zaczęto „szyć”, wymyślać sposoby działania.

We Włoszech, gdzie w związku z dramatyczną sytuacją (i tak spóźniony) lockdown trwa od 9 marca, szybko okazało się, że zamknięte w domu kobiety nie mają gdzie uciec. Schroniska dla ofiar były przepełnione, a wymóg społecznego dystansowania się zmniejszył ich pojemność. Rząd dał więc lokalnym władzom prawo przejmowania pokojów hotelowych i wykorzystywania ich jako tymczasowych schronisk dla najbardziej zagrożonych.

W Hiszpanii, najciężej dotkniętym przez pandemię kraju europejskim, lockdown trwa od 14 marca. Ofiary przemocy mogą poprosić w aptece o „Maskę 19”. Dla osób, które z różnych względów nie zawsze mogą wprost zgłosić problem, zwrot ten funkcjonuje jako dyskretny kod bezpieczeństwa, sygnał, że należy poinformować o zagrożeniu odpowiednie władze. Przypomina to akcję „Ask for Angela” – inicjatywę Haley Child, pracownicy Rady Miasta Lincolnishire, która w 2016 roku objęła całą Anglię. Klienci m.in. barów pytając o „Angelę” – fikcyjną pracownicę – sygnalizowali, że są w niebezpieczeństwie i wysyłali sygnał, że potrzebują wsparcia.

We Francji, w której lockdown trwa od 17 marca, zaproponowano pakiet inicjatyw, nakierowanych na pomoc ofiarom przemocy. Była to reakcja na ponad trzydziestoprocentowy wzrost zgłoszeń przemocy domowej na policję. Zadeklarowano gotowość opłacenia pokoi hotelowych osobom, które dla własnego bezpieczeństwa muszą lub chcą opuścić miejsce zamieszkania. Przekazano dodatkowe środki organizacjom zwalczającym przemoc domową. Zapowiedziano też otwarcie około dwudziestu tymczasowych centrów wsparcia, zlokalizowanych w sklepach – tak, by ofiara mogła zasięgnąć porady bez szukania dodatkowego pretekstu do wyjścia, podczas zakupów spożywczych. – Najważniejsze jest dla mnie zwiększenie punktów dostępu do pomocy. Kobietom jest dziś trudno wyjść z domu, chcemy się więc upewnić, że system wyciąga do nich rękę – mówiła w wywiadzie dla Le Parisien koordynująca projekt Ministra ds. równości płci Marlene Schiappa.

W Polsce problem sygnalizował już m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar. Zwrócił się on z apelem o zaangażowanie do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Szaleje telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (116-111). W rozmowie z Faktami TVN Paula Włodarczyk z Fundacji „Dajemy Dzieciom Siłę” wspominała, że dzieci „mówią właśnie o tym, że w domu nie da się wytrzymać, że to jest najgorszy czas w ich życiu.

Piszą o swoich myślach samobójczych, o depresji, obniżonym nastroju, o przemocy”. Brak u nas na razie szerzej zakrojonych akcji pomocowych. Pojawiają się oddolne inicjatywy. Przydatna w obecnej sytuacji może być np. skierowana do kobiet aplikacja Avon Alert. Uruchomiona kilka miesięcy temu przez Avon i fundację Feminoteka, w ciągu kilku tygodni kwarantanny odnotowała aż 38% wzrost aktywności. Procent zdaje się być podobny co we Francji. Fundacja Feminoteka uruchomiła także poradnię mailową.

O rosnącej liczbie telefonów pisało na swoim Facebooku Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”. Potwierdza to Paula Klemińska, pracująca w Stowarzyszeniu już od dekady. „Od początku ograniczeń przemieszczania się zgłoszeń jest wyraźnie więcej. Można powiedzieć, że do maksimum naszych możliwości i gdyby odbierających było więcej, to odpowiadaliby na więcej telefonów. Wzrosła ilość zgłaszanej przemocy fizycznej. Wiele zgłoszeń dotyczy niestety krzywdzenia dzieci. Sąsiedzi dzwonią, by zasygnalizować długotrwałą przemoc werbalną, krzyki, płacz”. Klemińska koordynuje także poradnie mailową. W tej szczególnej sytuacji dla wielu ofiar e-mail staje się preferowaną formą kontaktu. „Im ostrzejsze są ograniczenia ruchu, tym mniejsza możliwość, żeby dzwonić. A e-mail jakoś da się w ukryciu napisać. Zanotowaliśmy wzrost zgłoszeń w ostatnim tygodniu marca. Kwiecień, rok do roku, to już bardzo wyraźna różnica”.

Czy w Polsce sprawdziłyby się rozwiązania francuskie, czy hiszpańskie? „Mimo trudnej sytuacji dostajemy wiele pozytywnych sygnałów. Dzielnicowi i pracownicy socjalnie podejmują działanie, starają się pracować w tych warunkach. Wszystkie sposoby, ułatwiające kontakt ze służbami, są potrzebne. Ale pozostaje pytanie – co potem? Myślę o systemie, o tym, jak państwo mogłoby go wesprzeć”. Do pomysłu kierowania ofiar do hoteli Klemińska podchodzi sceptycznie. „Nawet w normalnych warunkach wiele osób nie chce opuszczać domu i iść do specjalistycznych ośrodków wsparcia. Ofiary, a także dzieci, potrzebują bezpieczeństwa, zabawek, podręczników. Rozwiązanie hotelowe moglibyśmy wykorzystywać separując sprawców a nie ofiary”. Programy, dzięki którym sprawcy mogą uczyć się panować nad przemocą, wciąż się odbywają, choć zdalnie.

António Guterres, były premier Portugalii, obecnie Sekretarz Generalny ONZ, nawoływał rządzących do walki z przemocą domową w wideo-oświadczeniu na Twitterze: „Wzywam wszystkie rządy, by przygotowując strategie walki z pandemią, uczyniły priorytet z bezpieczeństwa kobiet”.

Sposób, w jaki poszczególne kraje radzą sobie z kryzysem bezpieczeństwa domowego mówi wiele o ich podejściu do najbardziej bezbronnych obywateli. W swoim wystąpieniu wspomniany już Guterres mówił, że „prawa i wolność kobiet są podstawą dla silnych i wytrwałych społeczeństw”. Polski rząd, który od początku kadencji lekceważy sprawy praw kobiet, ma na ten temat niewątpliwie inne zdanie.

Nie tylko nie zaproponowano jak dotąd żadnych systemowych rozwiązań, a wprowadzono nowe zagrożenia. Taką dodatkową formą przemocy wobec kobiet – i cynicznym politycznym zagraniem – jest zaplanowane na 15 i 16 kwietnia pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy z dnia 7 stycznia 1993 o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Chodzi o projekt firmowany przez fundamentalistkę Kaję Godek, zakazujący przerywania ciąży w przypadku ciężkich wad płodu (tzw. przesłanka embriopatologiczna).

PiS niby popiera całkowity zakaz aborcji – podobnie jak PO ustawę o związkach partnerskich – ale nie decyduje się go przegłosować, trzyma „ma wszelki wypadek” w politycznej zamrażarce. Poprzednie próby rozpatrywania „Zatrzymać aborcję!” były często wykorzystywane jako forma politycznej gry. Temat funkcjonuje jako joker w talii. Wyciąga się go, by w trzy sekundy odwrócić uwagę całego kraju od dowolnej sprawy. Teraz, w czasie kontrowersji wokół forsowanych przez rząd, zagrażających bezpieczeństwu obywateli, wyborów prezydenckich, przyszła pora wyciągnąć tę kartę. To nie dbałość o życie nienarodzonych – to cynizm.

Całkiem niedawno, w Prima Aprilis, swoje czterolecie obchodziła Facebookowa grupa Dziewuchy Dziewuchom, powołana do życia w odpowiedzi na firmowany przez Ordo Iuris projekt wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji. Czy czeka nas Czarny Marsz czasów kwarantanny, którego uczestnicy, ryzykując wysokie grzywny, pójdą ulicami kraju, utrzymując zalecaną przez epidemiologów odległość „na dwie parasolki”? Trudno sobie to wyobrazić. Istnieje zatem realna obawa, że w Polsce dodatkową ofiarą koronawirusa padnie nie tylko demokracja, ale i kobiety.

 

Potrzebujesz pomocy? Skorzystaj z jednego z tych numerów lub adresów:

Całodobowy telefon zaufania “Niebieska Linia” dla osób doświadczających przemocy: tel. 800 12 00 02

Telefon fundacji Feminoteka: 888 88 33 88 (dostępny od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00 – 20:00)

Telefon Zaufania Lambdy Warszawa: 22 628 52 22 (dostępny od poniedziałku do piątku w godzinach 18:00 – 21:00)

Całodobowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, bezpłatna i anonimowa pomoc: tel. 116 111

Bezpłatne wsparcie prawne i psychologiczne Centrum Praw Kobiet: 22 621 35 37 (czynny w godzinach 10:00-16:00)

Młodzieżowy Telefon Zaufania Ponton: 22 635 93 92 (dostępny w każdy piątek między 16:00 a 20:00)

Bezpłatne wsparcie psychologiczne Kampanii Przeciw Homofobii. Umów się na konsultacje: bezpieczniej@kph.org.pl

Mailowe wsparcie psychologiczne Lambdy Warszawa: poradnictwo@lambdawarszawa.org

Mailowe wsparcie dla chrześcijan LGBTQ „Wiara i tęcza”: wsparcie@wiaraitecza.pl

Bezpłatne wsparcie online dla osób doświadczających trudności w związku z epidemią koronawirusa Otwarta Przestrzeń. Zapisy telefoniczne: 511 028 333 (pon. -pt. 8:00-21:00) lub mailowe: info@otwartaprzestrzen.pl

Zdalne konsultacje psychologiczne Krakowskiego Centrum Równości Dom EQ. Zgłoszenia mailowe na adres: wsparcie@znakirownosci.org.pl

 

Chcecie wspomóc autorów Poptown i móc częściej czytać wartościowe treści? Kliknijcie tutaj.

WIĘCEJ