Pytanie o ketchup pierwszą linią obrony przed oszustami.

Apki w rodzaju Tindera już dawno temu stały się elementem codzienności. Pole manewru w obrębie ich formy jest dość ograniczone – wystarczy, że algorytm będzie podsuwał odpowiednio dobrane osoby, prywatność będzie chroniona przynajmniej na jakimś poziomie i wszystko będzie ok. Ale zarówno z jednym, jak i z drugim jest sporo problemów. Do tego dochodzą kwestie związane z fałszywą tożsamością i najróżniejszymi szwindlami (jak np. w historii z netflixowego Oszusta z Tindera). Zeitgeist dyktuje innowacje nawet w najmniejszym stopniu, pozorne, więc zamiast rzeczywistego zajęcia się dziurami w bezpieczeństwie aplikacji, Tinder proponuje jeszcze większy koszmar tożsamościowy. Otóż aplikacja będzie oferować… randki w ciemno. Zainspirowana przez staroszkolne drogi poznawania kogoś nowego, zazwyczaj ręką wścibskiej ciotki albo przyjaciela z dobrymi intencjami, Randka w Ciemno daje współczesnym randkującym luźny sposób na pokazanie swojej osobowości i znalezienie osoby, z którą będzie vajbować. Doświadczenie odzwierciedla nawyki Generacji Z, która ceni sobie autentyczność i nawiązuje do jej nostalgii za najntisami i czasów randkowania w świecie przed smartfonami. Uff, jak tu nie kochać marketingowej korpomowy? Czego tu nie mamy – przyznanie prawdziwych intencji (żerowanie na nostalgii), język rodem z mema o fellow kids, żenujące przymilanie się do Gen Z… 

Tymczasem według badania Lloyds Bank, w zeszłym roku o 16% wzrosła ilość tinderowych szwindli, rosną kwoty oszustw, obniża się wiek ofiar. W samych USA w 2021 oszukano na ponad 300 milionów dolarów. Randka w Ciemno, opakowana w zestaw pytań o to, na co dajemy ketchup, będzie zaproszeniem do dalszej eksploatacji. Nowe doświadczenie Randki w Ciemno to zaskakująco radosny, oparty o pogawędkę sposób na wchodzenie w interakcję i budowanie relacji, które są nowe dla Tindera – mówi przedstawiciel apki, a żarty piszą się same. 

WIĘCEJ