„Szerokiej drogi”, czyli urocze piekło taksówki

Przegląd azjatyckiego kina drogi na platformie Pięciu Smaków obfituje w perełki.

W ramach przeglądu Azjatyckie kino drogi na platformie VOD Pięciu Smaków można obejrzeć bardzo ciekawą selekcję filmów, które tytułowy temat ogrywają na różne sposoby. Przegląd trwa do 1 września, a dzisiaj polecamy tytuł, który szczególnie przypadł nam do gustu – tajwański Szerokiej drogi w reżyserii Chung Mong-honga. 

Jazda taksówką to zazwyczaj loteria. Może w dobie apek jesteśmy mniej narażeni na niechcianą rozmowę, a piratów drogowych można karać ograniczoną liczbą gwiazdek, ale nie jest przecież tak, że przygody są absolutnie niemożliwe. W Szerokiej drogi główny bohater nie ma szczęścia do taksówkarza, a przynajmniej tak mu się wydaje przez większą część podróży. Przymusowa sytuacja komunikacyjna jest doskonałym nośnikiem błyskotliwych i zabawnych dialogów, a ograniczona przestrzeń jest kreatywnym wyzwaniem. Tę formułę widzieliśmy już wiele razy, ale film Chung Mong-honga znaczącą ją odświeża, budując intrygujący fabularny kontekst, serwując świetne dialogi i odwracając nasze ekranowe sympatie.

Szerokiej drogi potrafi zaskoczyć. O ile niemal połowa filmu to komedia o ciemniejszym zabarwieniu, tak w którymś momencie żarty się kończą, a charakter podróży pary bohaterów – narkotykowego kuriera i upierdliwego taksówkarza Starego Xu – przybiera zupełnie inny charakter, niż ten pierwotnie założony. Xu to w ogóle ciekawa postać. Początkowo ciężko zdobyć się na sympatię do człowieka, który jest naciągaczem (dalekobieżny kurs, który jest główną osią fabularną, ma u niego cenę wyższą, niż u konkurencji) i uciążliwym gadułą, który operuje typowymi głodnymi kawałkami spod znaku dzisiejszej młodzieży. Ba, w którymś momencie pakuje kuriera w niezręczne i iście kuriozalne odwiedziny na pogrzebie, co jest jedną z bardziej komicznych scen w całym filmie. Jest irytujący, a jego zwyczaje – jak to, że nigdy nie parkuje nielegalnie i nigdy nie płaci za parking – są powodem szkód na własne życzenie. Ale z czasem poznajemy go bliżej, by na koniec być już zupełnie po jego stronie. Pogardzany przez rodzinę, ze złamanym marzeniem o nowym życiu na Tajwanie (pochodzi z Hong-Kongu), wrzucony przypadkiem do świata narkobiznesu – Stary Xu nie ma lekko, a kto wie, czy jego upierdliwość nie jest wprost pochodną takiego losu. Różne małe szaleństwa mogą być reakcją obronną, pancerzem przed opresyjnym światem. Relacja młodego kuriera z taksówkarzem jest bardzo podobna do tej, którą wytwarza z nim publiczność: zaczynamy w miejscu zniecierpliwionej irytacji, kończymy na wspólnych pierożkach. Szerokiej drogi przechodzi przez wiele znajomych tropów: narkotykowy deal, który kończy się tragedią, weterynarz opatrujący ranę postrzałową, kiepski los głównego gangstera. Ale w tę zużytą ramę Chung Mong-hong włożył obraz daleki od prostego. Atmosfera filmu jest wręcz hipnotyzująca, na poły zabawna i niepokojąca. W odbiorze pomagają świetne zdjęcia, pokazujące piękne krajobrazy Tajwanu. Można sobie wyobrazić wiele złych scenariuszy związanych z jazdą taksówką i Szerokiej drogi sprytnie ogrywa ten temat. Całe szczęście ma do zaoferowania coś więcej, niż niezręczne piekło niechcianych rozmów i przeciętną gangsterską intrygę. Kapitalne dialogi, wciągająca i unikalna estetyka, emocjonalny rollercoaster z bohaterami – to tylko kilka z wielu powodów, dla których warto skusić się na ten seans.

WIĘCEJ