YOPE jest zarówno dla młodych mam, jak i starych Bedoesiar.

Bohaterką naszego najnowszego Digital Cover jest Ewelina Gralak – ikona mody i topowa polska stylistka. Dzięki niej baby fever dotarł nawet na łamy Poptown, a partnerem sesji okładkowej był YOPE – polska marka naturalnych kosmetyków. Wspólnie stworzyliśmy bajkową, jaskrawą i momentami przesłodzoną krainę, łączącą w sobie zarówno elementy świata dziecięcego, jak i kobiecego szyku. Pokazaliśmy, że bycie mamą jest hot, a jak to ujęła sama Ewelina: dziecko nie zabija możliwości dalszego ogarniania, działania, bycia świeżym. Trzeba dalej cisnąć temat. I taki właśnie jest też YOPE – świeży i blisko ludzi. Wie, że czasy, w których kosmetyki i pielęgnacja przeznaczone były tylko dla wąskiej grupy odbiorczyń dawno odeszły, dlatego co chwile ogarnia nowe, ciekawe projekty. Wiedzieliśmy, że w naszej zremixowanej wersji Matki Polki musi pojawić się element self-care, a nikt tak dobrze nie podłapie naszego vibe’u, jak YOPE. 

W ostatni weekend marka YOPE zadbała o świeżość uczestników i uczestniczek SBM FFestival, rozstawiając na terenie wydarzenia prysznice. Po gorących koncertach najbardziej hot twórców w polskim rapie można było wpaść do strefy YOPE po pachnące kosmetyki, bo YOPE jest tak samo dla młodych mam, jak i starych Bedoesiar. Zresztą te dwie role nie muszą się przecież wykluczać, a mogą uzupełniać, bo przecież im bardziej jesteśmy sobą, tym lepiej nam się żyje. YOPE to wie i stawia na inkluzywność, dlatego ma produkty zarówno dla skincare maniaczek, jak i dla osób, które nie mają aż tak rozbudowanej wiedzy na temat pielęgnacji, ale wciąż zależy im na tym fresh looku, jak Ewelinie:

Jeśli chodzi o moją pielęgnację to tutaj też jestem minimalistką, mało wiem o pielęgnacji, ale sumiennie codziennie stosuje właśnie produkty marki YOPE z serii WILD. Mam tylko trzy i one robią kompletną robotę. Na więcej zachodu w pielęgnacji nie miałabym siły. Do rzeczy: przemywam twarz płynem micelarnym GREEN MICELLES matcha + bambus, potem zmywam żelem WAKE UP CHEERS chardonnay + gruszka (tak, płyny micelarne się zmywa ;)) i tutaj wkracza mój ulubiony produkt czyli zielone serum HYDRO SHOT algi + kwas hialuronowy. Dodatkowo zawsze kiedy zmajstruje coś przy twarzy albo widzę jakieś zmiany, smaruje nim te miejsca. Rano wstaje już bez skazy. Nie wiem jakim cudem ale działa!

Z YOPE po prostu nietrudno o naturalnie niezwykły flow. Każdy produkt zawiera starannie dobraną mieszankę składników o najlepszej jakości i nieoczywistych, wyszukanych kompozycjach zapachowych. Ale nie chodzi tylko o dobry jakościowo produkt, a o całą filozofię marki, która stawia na społeczność i planetę, na której żyjemy. Szukają przyjaznych środowisku opakowań i jako jedna z niewielu marek gwarantują opcję refill dla swoich wielu produktów. Chronią obszary natury, ratują dzikie pszczoły i sadzą lasy oraz wciąż szukają kolejnych inicjatyw, które mogliby wesprzeć. Świat się zmienia i YOPE to kuma, dlatego nasza współpraca to była czysta przyjemność. Do następnego!

WIĘCEJ