Strip club pod przymusem lockdownu stworzył pionierskie doświadczenie klubowe

I nie, nie był to kolejny z miliona live streamów. Mnie streamingi w ogóle nie bawią, w czasie tego niekończącego się homeoffice obejrzałam zaledwie kilka, które były na tyle ciekawe, żebym była w stanie pokonać tę medialną barierę ekranu, absolutnie zabijającą u mnie resztki immersji.   

Oregon jest krok dalej od całej branży. W Portland powstał drive-thru, o którym Wam się nie śniło. Technicznie sprawa wygląda następująco:  Najpierw zamawiamy jedzenie i ustawiamy się po odbiór, klasycznie. Wsiadamy do fury, szusujemy przez miasto i wjeżdżamy do najbardziej kozackiego namiotu wszechczasów – ogień, lasery, pleśniowe sery – Y E S.

Przez środek prowadzi trasa, którą pokonujemy jak najwolniej się da, żeby nie umknął żaden szczegół wnętrza. Po prawej i lewej stronie mijamy podesty, na których na rurach tańczą tancerki w stylizacjach seksownych koroniarskich stylizacjach (maski, rękawiczki itp.), dziewczynom towarzyszy też DJ, który dba o dobrą selekcję. Po krótkim, a jakże emocjonującym obcowaniu z przestrzenią i jej gospodarzami i gospodyniami, przy wyjeździe odbieramy od jednej z tancerek pakunek (w gratisie do jedzenia można dostać papier toaletowy) i udajemy się na spożycie i przeżywanie tego, co właśnie się wydarzyło.

Strip club nie zapomniał też o niezmotoryzowanych gościach i gościnach, w ramach Food to go-go, można zamówić dostawę do domu, którą serwują pracownicy i pracowniczki klubu. Poza fenomenalnym rozwiązaniem rozrywkowym i oszukaniem koronawirusa, Food to go-go zapewnia podstawowy dochód wszystkim pracownicom i pracownikom klubu, którzy z dnia na dzień stracili zatrudnienie, a obecnie zajmują się koordynacją całego projektu – gotują, obsługują zamówienia, dostarczają, tańczą i grają.  

Początkowo pół żartem, pół serio, dziś Food to go-go działa pełną parą, a klienci i klientki po odbiór jedzenia dojeżdżają z innych stanów. Wcale mnie to nie dziwi, sama pojechałabym nawet i na hulajnodze elektrycznej. Ktoś powiedziałby, że to sodoma i gomora. Oni mówią: food to go-go, ja odpowiadam: marzenie

Idealne na samotny wieczór, jak i na randkę w aucie. Muzyka, performens i jedzenie – s u p e r.

WIĘCEJ