„Stop calling me Murzyn”. Rozprawmy się z tym słowem, serio

Potrzeba było kolejnych śmierci oraz tysięcy rannych, żebyśmy w ogóle zaczęli rozmawiać o słowie, które nie powinno już od wielu lat być w użyciu. I niestety, nawet językoznawcy, nie widzą w nim nic złego.

Komentowanie trwających już drugi tydzień protestów w USA nie jest w Polsce łatwym zadaniem. Po pierwsze, zwyczajnie nas tam nie ma, a rekonstrukcja amerykańskiej bańki informacyjnej raczej nie jest możliwa dla kogoś, kto ma cokolwiek innego do roboty. Po drugie, nie posiadamy nawet ułamka doświadczenia pozwalającego zrozumieć strach i frustrację ludzi żyjących w systemie, z którego, po ponad 150 latach od zniesienia niewolnictwa, rasizm nadal wyziera na każdym kroku. Tym razem wypada odłożyć na bok ignorancję bijącą z dyskusji na temat protestów we wszystkich 50 stanach i słynnej empatii skierowanej przede wszystkim w stronę sklepów luksusowych marek. Wszystkie te rozmowy przypomniały bowiem o ułomności języka, z którego korzystamy na co dzień.

Nie jest niczym nowym, że, mimo bardzo bogatego zasobu słownictwa, polski lubi nazywać dane zjawiska słowami, które szybko się dezaktualizują lub zwyczajnie do tego nie nadają, a chcąc opisać protestujących, po nazwaniu części z nich Afroamerykanami ławka w zasadzie się kończy (osobiście określenie „osoba czarnoskóra” uważam za szalenie niezgrabne i niezbyt eleganckie). No tak, ale jest jeszcze jedno słowo. Słowo, którego wagę przypomniało zeszłotygodniowe zdjęcie fotografa Rafała Milacha, które przedstawia dziewczynę trzymającą transparent z napisem Stop calling me Murzyn.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Warszawa 04.06.2020

Post udostępniony przez  Rafał Milach (@rafal.milach)

I tak rozpoczęła się dyskusja o słowie „Murzyn”. Co w zasadzie znaczy i jaki jest jego źródłosłów. Oczywiście, nie jest to pierwszy raz gdy wątek ten jest podnoszony. Skoro jednak ponad 300-milionowa nacja była w stanie w ostatnich latach kolektywnie ustalić dopuszczalność n-wordu u siebie, my także powinniśmy. I o to został poproszony Słownik Języka Polskiego PWN. 8 czerwca opublikowano list mężczyzny, który poprosił o objaśnienie genezy słowa „Murzyn”. Odpowiedź językoznawczyni Katarzyny Kłosińskiej mogła wzbudzić jednak jedynie mieszane uczucia. Faktycznie, wyjaśniła ona jego pochodzenie, powiązanie ze słowem Maurus oraz kontekst, w którym jest uważane za ekwiwalent takich określeń jak Nigger czy Negre. Wytłumaczeniu temu towarzyszyła jednak niepokojąca implikacja, że brak istotnych powiązań Polski z XIX-wiecznym kolonializmem oraz, zapewne, fakt, że w naszym kraju osób czarnoskórych jest zwyczajnie mało prowadzi do tego, że nie da się zrównać Murzyna z określeniami z innych języków, w których prowadzi ono do napięć oraz jest zwyczajnie nieakceptowalne. Kompetentność tej odpowiedzi pokazuje jednak początek ostatniego jej akapitu: „Przyznam, że dla mnie nazwa Murzyn nie ma w sobie nic obraźliwego, jeśli odnosi się do osoby czarnoskórej. Używa się jej przecież (przynajmniej w rozmowach prywatnych) nawet w odniesieniu do Baracka Obamy, człowieka bardzo szanowanego, a przez niektórych wręcz uwielbianego”. Jest to argument, z którym nie potrafię dyskutować i mogę jedynie zachęcić do wnikliwego obejrzenia Uciekaj Jordana Peele’a.

Jeszcze tego samego dnia w linkowanym artykule doszło do polemiki językoznawczyni z czytelnikami, którzy domagali się rozpatrzenia tego zagadnienia przez kogoś posiadającego większą wiedzę na temat współczesnego kontekstu społecznego w Stanach. Nie potrzeba jednak tej wiedzy by znaleźć także, zupełnie niewymienione w PWN-owskiej dyskusji, źródła przypisujące „Murzynowi” inny źródłosłów. Wydany ok. stu lat temu Słownik Staropolski autorstwa Władysława Niedzwiedzkiego i Antoniego Krasnowolskiego wśród 26 tysięcy „wyrażeń używanych w dawnej mowie polskiej” zawiera także indeks murzyć. Jeśli wcześniej nie spotkaliście się z tym słowem to zatrzymajcie się na kilka sekund, żeby spróbować się domyślić jego znaczenia.

Już? Tak, oznaczało ono morusać, smolić, walać, brudzić. I trzeba uczciwie powiedzieć, że oficjalnych dowód na bezpośrednie powiązania Murzynamurzeniem twardych dowodów nie ma (dotyczy to jednak bardzo wielu słów, językoznawstwo w kontekście historycznym to bardzo trudna i niejednoznaczna dziedzina nauki). Sama ta konotacja, nawet jeśli wierzyć w jej przypadkowy charakter, powinna sprawić, że Murzyn z polskiego leksykonu zniknie jak najszybciej. Niezależnie od tego czy brudasem był od początku czy tylko stał się nim w ustach milionów Polaków. To językowy relikt, który musi odejść w zapomnienie. Język kształtował się przez setki lat, ale nie po to by teraz stać się nieprzenikalną magmą, której nie da się ruszyć. Ba, powinien odzwierciedlać rzeczywistość wokół nas. A rzeczywistość jest taka, że nikt nigdy nie zasługiwał na na bycie, w zawoalowany sposób, nazywanym brudasem ze względu na kolor pigmentu, który znajduje się w jego skórze.

Zdjęcie Rafała Milacha w mojej bańce znalazło się we wszystkich feedach wszystkich kanałów społecznościowych i na wielu portalach. Powinno jednak zawisnąć w każdej szkole i być omawiane z każdym dzieckiem oraz jego rodzicami. Murzyn nigdy nie powinien był się w Polsce znaleźć i czas poszukać dla niego uczciwej alternatywę. Takie mamy zadanie, by choć trochę móc się włączyć do walki z umysłową i systemową chorobą, jaką jest rasizm. Warto zacząć np. od krytycznego przyjrzenia się temu, co do powiedzenia na temat Murzyna mają polscy wikipedyści (tak, Wikipedię tworzą ludzie, nie muszą mieć racji).

WIĘCEJ