Śmieci jednego człowieka są skarbem innego.

W zeszłym tygodniu premierę miała najnowsza kolekcja Yeezy x Gap, której najdziwniejszym elementem były nie same urbania, a sposób ich ekspozycji. Zamiast na wieszakach i pułkach ubrania znalazły się w gigantycznych torbach przypominająch worki na śmieci rozstawionych w całym sklepie.

W viralowym poście na Twitterze, jeden z kupujących opublikował zdjęcie, na którym widać było te torby wciąż stojące na środku sklepu. W ten sposób sprzedają Yeezy GAP. Sprzedawca powiedział, że Ye wściekł się, gdy zobaczył, że [ubrania – przyp. red.] są na wieszakach i chciał je tak. [Sprzedawcy – przyp. red.] nie pomogą ci też znaleźć twojego rozmiaru, po prostu musisz wszystko przekopać – czytamy. Zdjęcie szybko poniosło się w internecie, a wiele osób uznało niekonwencjonalną technikę prezentowania ubrań za eksperyment społeczny. Kocham Kanyenapisał inny użytkownik Twittera – ale nie wyobrażam sobie płacenia 200 dolarów za basicowe ubrania w torbie na podłodze.

Przedstawiciele Gap i Ye nie odpowiedzieli od razu na prośby o komentarz. Dopiero po kilku dniach Ye w ekskluzywnym wywiadzie dla Fox News w sklepie Gap na Times Square powiedział dziennikarzowi: Jestem innowatorem i nie będę przepraszał za swoje pomysły, zapytany o brak wrażliwości i wkładanie odzieży do worków uważa, że właśnie tego chcą media. Poza tym chce, aby ludzie nie robili z innowatorów błaznów, ponieważ sprawi to, że będą oni mniej odważni, a ubrania wcale nie nie są w workach na śmieci, ale w workach budowlanych.

Ludzie koczowali na kolekcję Yeezy x Gap pod sklepem, ponieważ po raz pierwszy kolekcja zaprojektowana przez Balenciagę (pełna nazwa to Yeezy x Gap engineered by Balenciaga) dostępna była w sklepach, nie tylko online, a fani i fanki nie chcieli przegapić tego wyjątkowego konsumenckiego doświadczenia. Kiedy więc drzwi w końcu otworzyły się o 10 rano, kupujący zostali powitani przez pracowników ubranych w charakterystyczne koszulki Yeezy x Gap, czarne spodnie i czarne kalosze. Pojawiły się nawet opinie, że sposób prezentacji produktów przypomina pchli targ, z tą różnicą, że zamiast zapłacić kilka złotych za koszulkę z drugiego obiegu, konsumenci Yeezy x Gap płacili ok. 580 zł za zupełnie nowy element garderoby. Czy Ye chce zmienić sposób, w jaki ludzie kupują, czy jest po prostu ignorantem?

Zamieszanie wokół kolekcji Yeezy x Gap przypomniało mi ostatni pokaz Balenciagi Fall 2022, podczas którego dyrektor kreatywny marki Demna pokazał na wybiegu torbę, która naprawdę wygląda jak worek na śmieci i kosztuje ponad 8,5 tys. zł. Marka przyznaje, że inspiracją do stworzenia „Trash Pouch” ze skóry cielęcej faktycznie był worek na śmieci, a dodatek dostępny jest w typowych dla tego produktu kolorach – czarnym i białym, a także niebieskim i żółtym. To nie pierwszy ani jedyny kontrowersyjny dodatek luksusowego domu mody, który słynie z nieszablonowych pomysłów. Kilka miesięcy temu internet obiegło zdjęcie zniszczonych trampków wycenionych na niecałe 9 tys. złotych, ale powycierane, odbarwione, przedarte i brudne „Paris Sneakers” najwyraźniej były tylko początkiem osobliwego trendu. Oprócz śmieciowej torby „Highsnobiety” zwróciło ostatnio uwagę na kolczyki za ponad 1,2 tys. złotych, które są po prostu zawiązanym na kokardkę sznurowadłem. A „Hypetalk” do przeglądu absurdalnych produktów luksusowych dorzucił chusty Balenciagi wyglądające, jak  zwykły narzucony na ramiona ręcznik kąpielowy.

Podobnie, jak w przypadku kolekcji Yeezy x Gap pojawia się pytanie, czy pewna granica przyzwoitości dotycząca tego, co i za jakie pieniądze wypada sprzedawać została przekroczona? Bo, że sprzedać można wszystko, to już wiemy, ale czy powinno się? I tak, Demna oraz Balenciaga mają długą tradycję wynoszenia rzeczy codziennego użytku do statusu produktów luksusowych, wyśmiewając przy tym pompatyczność mody, ale to, co kiedyś uznawane było za bystrą obserwację, zaczyna świadczyć o braku kontaktu z rzeczywistością. Kolejne absurdalnie drogie dodatki Balenciagi czy nowa kolekcja Yeezy x Gap serwowana w workach powinny być sygnałem dla konsumentów, że najwyższa pora przemyśleć swoje wybory i krytycznie obserwować mechanizm outrage marketingu, opierającego się na zaangażowaniu i emocjach, jakie może wzbudzić kontrowersyjny produkt czy strategia promocji w mediach społecznościowych.

Doszliśmy do momentu, w którym dosłownie toniemy w ubraniach, moda z roku na rok przyspiesza, a najlepiej jakbyśmy ubrania wymieniali już nawet nie raz a kilka razy na sezon. Przemysł modowy, w tym produkcja wszystkich ubrań odpowiada dziś za ok. 10% globalnej emisji gazów cieplarnianych ze względu na długie łańcuchy dostaw i energochłonną produkcję. Nasza bezrefleksyjność w kupowaniu niszczy planetę. Oczywiście za ograniczeniem kupowania zawsze idą różne ale, jak na przykład łatwa dostępność ubrań w szerokiej rozmiarówce w sieciówkach i o ile jestem w stanie zrozumieć niektóre te argumenty, to kupowanie drogich, wygniecionych szmat Yeezy x Gap już nie mieści mi się w głowie. Ktoś przypłacił zdrowiem, by wyprodukować te ubrania na drugim końcu świata w sweatshopie tylko po to, by zachodni konsument mógł wyłowić je ze sterty innych ciuchów z limitowanej kolekcji, założyć kilka razy, a potem wyrzucić lub sprzedać w drugim obiegu. Dlatego nawet jeśli nie planowałaś_eś kupować śmieciowej torebki Balenciagi czy bluzy od Ye, te przykłady mogą służyć refleksji nad tym, jakich wyborów dokonujemy jako konsumenci i konsumentki. Projektanci i domy modowe nie wypuszczaliby przecież kolejnych absurdalnych produktów, gdyby nie byli pewni sprzedażowego sukcesu. Poprzednia kolekcja Yeezy x Gap, dostępna tylko online, wyprzedała się w mgnieniu oka, a rzekomo od lat krytykowana Balenciaga wciąż utrzymuje się na topie. Istnieje ogromny rozdźwięk między tym, co konsumujemy, a miejscem i sposobem produkcji, a jeśli branża modowa ma się jakkolwiek zmienić, potrzebne jest większe zaangażowanie kosumentów_ek. Ciężko liczyć na zmiany systemowe bez presji z naszej strony, a do tego kluczowa jest świadomość.

WIĘCEJ