Daniel Ek przyszedł do nas z piekła, żeby zniewolić ludzkość.

Można się cieszyć, że muzyka dzisiaj jest dostępna najbardziej w historii. Dzięki takim platformom, jak Spotify, można jej słuchać niemal za darmo. I w idealnym świecie – czyli takim, który nie funkcjonuje według kapitalistycznej logiki rynkowej – możnaby się z tego cieszyć. Ale tak naprawdę to wielka tragedia, bo przez spadek wartości muzyki przestano ją kupować, czyli również – według wspomnianej logiki – szanować. Przyzwyczajenie publiczności, że coś jest za darmo, wygenerowało dość naturalny problem: z czego mają żyć osoby tworzące muzykę? Pandemia pokazała, że oparcie ekonomicznego istnienia branży na koncertach i występach na żywo jest bardzo podatne na czynniki zewnętrzne. Trudno nie czuć rozżalenia po stronie artystycznej. Pada pytanie: skoro tak kochacie to, co robimy, to czemu nie chcecie tego uszanować i zapłacić, tak samo, jak płacicie za inne dobra komercyjne? Serwisy streamingowe kompletnie rozbiły porządek popytu i podaży, a przez nieuczciwe praktyki, zarabiają tylko udziałowcy i mały procent najpopularniejszych gwiazd. Ostatnio krążyła grafika, która pokazywała, ile trzeba mieć odtworzeń, żeby zarobić jednego funta. To 2,500 odtworzeń. Biorąc pod uwagę piekielnie konkurencyjny rynek, liczba potrzebna, żeby zarobić na życie wydaje się wręcz astronomiczna. Streaming nie różni się zbytnio od innych kapitalistycznych praktyk naszych czasów, np. fast fashion. Żeby jedni mieli coś za półdarmo, inni muszą pracować za głodowe bądź zerowe stawki.

Ale to wszystko już wiecie, jeśli czytacie nas od jakiegoś czasu. Wielokrotnie pisaliśmy, że wygoda streamingu maskuje niszczenie branży muzycznej na wielu poziomach. Dzisiaj dorzucamy kolejny powód do tego, żeby skasować konto na Spotify. Chociaż dobrze wiemy, że ani artyści – żyjący w szachu wytwórni – ani publika nie podejmą takiego bojkotu. Spoti jest tanie i wygodne, dlatego powinni interweniować regulatorzy. Nasze państwo lubi stroszyć piórka, ale wobec korporacji jest zupełnie bezradne. A tylko uregulowanie stawek na godnym poziomie jest drogą do zmiany. Oczywiście regulacja musi być odgórna, bo platformy nigdy tego same nie zrobią. Wróćmy do kolejnego powodu, by gardzić Spotify i jego CEO, Danielem Ekiem. Ten cwaniaczek, który sugerował, żeby ludzie muzyki trzaskali content, a nie jęczeli, że chcą być uczciwie traktowani, właśnie zainwestował 100 milionów euro w firmę Helsing. Czym zajmuje się Helsing? Używaniem AI do skutecznego zabijania ludzi. Niemiecko-belgijski konglomerat używa sztucznej inteligencji, żeby zbierać jak najwięcej informacji o polu bitwy. Cel? Skuteczniejsze prowadzenie konfliktów zbrojnych.  Część artystów i artystek usunęło swoją muzykę ze Spotify i namawia swoją publikę do bojkotu. Wątpimy w skuteczność takich działań – dopiero bojkot ze strony majorsów i srogie regulacje są w stanie uratować muzykę. Daniel Ek jest demonem, potwierdza to każdego dnia. Szkoda, że mało ludzi dzisiaj myśli o etyce własnej konsumpcji i ten fakt raczej nie skłoni ich na zmianę nawyków słuchania.

WIĘCEJ