Ślub Kasi i Soni określono jako „fake”. Publikujemy oświadczenie dziewczyn w tej sprawie

Ślub Kasi i Soni określono jako „fake”. Publikujemy oświadczenie dziewczyn w tej sprawie

„Jeśli żałujecie, że ten ślub nie odbył się z urzędnikiem, to chcemy wam powiedzieć, że my tym bardziej żałujemy, że ta możliwość została nam odebrana”.

W ubiegły piątek na łamach Poptown ukazał się tekst pt. Kasia i Sonia biorą ślub oraz wyprawiają w ten weekend wesele, na które może przyjść każdy, który opisywał zawarcie związku małżeńskiego pomiędzy dziewczynami, do którego miało dojść dzień później – w sobotę 29 lutego. Równolegle na portalu Noizz.pl ukazał się drugi tekst, długi wywiad z bohaterkami, sugerujący, że wspomniany ślub będzie w świetle prawa legalny. W sieci zaczęły rozprzestrzeniać się informacje o tym, że, dzięki lukom w prawie dotyczącym osób przechodzących proces zmiany płci, będziemy mieli do czynienia z pierwszym w naszym kraju małżeństwem dwóch kobiet, które chociaż przez chwilę będzie musiało zostać uznane przez państwo polskie.

W poniedziałek z kolei wybuchła medialna bomba. Serwis Gazeta.pl, powołując się na dementi rzecznika stołecznego Ratusza, nazwał uroczystość „fejkiem” oraz „performancem”. Sprostowanie prędko ukazało się także w serwisie Noizz.pl. Przekaz urzędników był jednak jednoznaczny: W tym dniu nie było na miejscu żadnego przedstawiciela Urzędu Stanu Cywilnego. Zareagowało także stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza, na rzecz którego datki zbierano na weselu: – Nie mieliśmy o tym pojęcia. Nie rozumiemy, dlaczego dziewczyny nie dały nam znać jakie mają plany. Moglibyśmy wtedy inaczej opowiedzieć o co chodzi w weselnej imprezie i przede wszystkim nie wprowadzać nikogo w błąd – głosi treść oświadczenia.

Sam po tych informacjach byłem rozczarowany – po pierwsze będąc odpowiedzialny za opublikowanie informacji, które w moim odczuciu nie znalazły pokrycia w rzeczywistości, po drugie czując się wykorzystany jako osoba reprezentująca media i spełniająca dane funkcje w przekazywaniu informacji. Jako człowiek (a nie dziennikarz) potrzebowałem czasu by zwyczajnie ochłonąć oraz przemyśleć sprawę i postanowiłem zwrócić się do Soni i Kasi z prośbą o ich stanowisko w całej sprawie.

Po przeczytaniu słów, które zostały opublikowane poniżej stoję na stanowisku, reprezentowanym także przez resztę trzonu redakcyjnego poptown.eu, że jakikolwiek żal spowodowany tym rozwojem wydarzeń, chwilowy lub nie, nijak nie ma prawa przyćmiewać uczuć osób, które zainwestowały ich zdecydowanie najwięcej w całą tę sytuację i muszą na co dzień żyć w państwie, które stale rzuca im kłody pod nogi, stygmatyzuje samo ich istnienie i wykorzystuje błędne informacje o mniejszościach seksualnych do walki politycznej. Wykorzystajmy te wydarzenia do tego by móc się przyjrzeć właśnie temu – niesprawiedliwości, której doznaje na co dzień społeczność LGBTQ+ w Polsce. Kasia i Sonia przez cały czas podkreślały jak ważne jest dla nich to, że uroczystość odbędzie się w głowach gości i wszystkich postronnych. Ponieważ pojawiłem się na ich otwartym – wyprawianym w centrum Warszawy – weselu, mogę zaświadczyć, że była impreza pełna miłości, radości oraz świetnej muzyki i tego nie zakwestionuje absolutnie nic.

 

Głos należy więc niezwłocznie oddać dziewczynom. Oto oświadczenie, które od nich dostaliśmy:

 

„29 lutego 2020r. wzięłyśmy ślub.

Od kilku miesięcy planowałyśmy to ważne dla nas wydarzenie, kiedy w ostatniej chwili urząd zablokował nam tę możliwość, postanowiłyśmy, że nie damy odebrać tego sobie i innym.

Jeśli żałujecie, że ten ślub nie odbył się z urzędnikiem, to chcemy wam powiedzieć, że my tym bardziej żałujemy, że ta możliwość została nam odebrana. To właśnie żal sprawił, że zdecydowałyśmy się na performance. Przede wszystkim żal, że nasz ślub nie może mieć mocy prawnej, że w konsekwencji nie staniemy się osobami bliskimi na gruncie prawa. Bo z tym mierzyłyśmy się od początku. Kiedy planowałyśmy ślub urzędowy, wiedziałyśmy, że zostanie on unieważniony, że będzie to tylko symboliczny gest, bardzo ważny dla nas i może ważny dla wielu innych osób. Pozbawione nawet tej możliwości, zdecydowałyśmy się na najmocniejszy możliwy symboliczny gest, na wykreowanie rzeczywistości, czego częścią było również wykreowanie tego wydarzenia w mediach.

Pomysł wzięcia ślubu cywilnego pojawił się w naszym związku już kilka lat temu, długo się nad tym zastanawiałyśmy, wielokrotnie się zaręczałyśmy i oświadczałyśmy sobie nawzajem. Bałyśmy się konsekwencji, które mogą wyniknąć z wprowadzenia urzędu w błąd. Luka prawna cały czas istniała, Urząd Stanu Cywilnego nie reagował na wyrok ustalenia płci Soni. W grudniu podjęłyśmy ostateczną decyzję, złożyłyśmy zapewnienia w Urzędzie i poinformowałyśmy urząd o zamiarze wstąpienia w związek małżeński. W styczniu wybrałyśmy datę i udało nam się znaleźć miejsce. O naszym planie wiedziało niewiele osób, które prosiłyśmy o pomoc, najbliżsi przyjaciele, kilku pracowników instytucji i kilku dziennikarzy. Niedługo przed planowanym ślubem okazało się, że ktoś poinformował urząd o wyroku Soni, w kilka godzin został ściągnięty z sądu wyrok i wprowadzona zmiana w akcie urodzenia. Odmówiono nam udzielenia ślubu. To był szok i monstrualny cios. Powinnyśmy były zrezygnować z naszego marzenia, wszystko odwołać i powiedzieć przyjaciołom i rodzinie, że jednak ślubu nie weźmiemy. Postanowiłyśmy, że nie damy się zgnieść i stłamsić systemowi i ślub mimo wszystko się odbędzie, że wywalczymy sobie to wydarzenie, a rozgłosem o nim przyczynimy się do wywalczenia tego dla wszystkich.

Chciałyśmy przeżyć ten „prawdziwy ślub”. Dzięki osobom, które nam w tym towarzyszyły, było to możliwe i jest to niebywale piękne uczucie. Byłyśmy szczerze wzruszone i nadal jesteśmy przeszczęśliwe, że mogłyśmy się pobrać i podzielić tą radością z ludźmi. Dla nas działo się to naprawdę i było jak najbardziej rzeczywiste i na serio. Przeżyłyśmy niesamowitą chwilę z najbliższymi osobami i prawdziwe święto. Nasza mama płakała ze wzruszenia, a szampan miał posmak zwycięstwa równości. Wierzyłyśmy w to i dzięki temu inni też mogli uwierzyć.

Chciałyśmy, żeby była to okazja do rozmowy o równości małżeńskiej, o potrzebach zmiany. Chciałyśmy skonfrontować Polskę z faktem, że śluby jednopłciowe mogą się odbywać, a świat się nie skończy i bóg nie ześle potopu. Performance pokazał jak wielkie jest poparcie dla nieheteronormatywnych związków. Mamy nadzieję, że był wzruszającą  i wzmacniającą chwilą dla wielu osób w tym kraju. I to, że nie było tam urzędnika, nam tego nie zabierze. Nie można odbierać ludziom prawa do świętowania miłości i do dzielenia się nią. „Ideologia LGBT” to siła, której nikt nie powstrzyma, bo jesteśmy prawdziwi niezależnie od urzędniczych decyzji. Nie wpuścicie nas drzwiami… nie musicie, i tak tu jesteśmy.

Kiedy udzielałyśmy wywiadu dla noizz.pl nie spodziewałyśmy się jak ogromny będzie jego zasięg. Bez wątpienia uważamy jednak, że był to ogromny sukces, nawet za cenę posądzenia o wprowadzenie w błąd. Wywiad, w którym rozmawiamy o równości małżeńskiej, roli instytucji państwa i opresji heteronormatywnej kultury dotarł do wielkiej rzeszy osób. Gdybyśmy mówiły, że robimy performance, nikt by tego nie przeczytał.

Poruszyłyśmy też bardzo dla nas ważną kwestię transpłciowości. Głośno stało się o tym, że osoby transpłciowe mogą być homoseksualne i o tym, że Andrzej Duda walił kocopoły, kiedy wetował ustawę o uzgodnieniu płci i mówił o furtce do ślubów osób o tej samej płci fenotypowej. Skonfrontowałyśmy prawaków z poważnym problemem burzącym ich światopogląd. Czy ślub był jednopłciowy i nie miał prawa się odbyć, a tym samym płeć nie zależy od płci przypisanej przy narodzinach? Czy jednak płeć przypisana przy urodzeniu jest niepodważalna, a nasz ślub powinien być w pełni legalny? Szach-mat matoły. Nie da się ukryć, że pięknie próbowała rozwikłać ten supeł Fronda. Droga redakcjo, proszę o sprostowanie, moja płodność jest zabezpieczona.

Czemu Urząd Stanu Cywilnego w tym kraju od trzech lat nie wie o wyroku sądu i czemu musimy latami walczyć o sądowe decyzje, odarte i odarci z godności i podstawowego prawa do zgodności aktu urodzenia z naszą tożsamością?

Pragniemy podziękować wszystkim osobom, które pomogły nam i wspierały nas w realizacji tego marzenia. I wszystkim, którzy przeżywali je z nami. Przede wszystkim naszym najbliższym, Teatrowi Powszechnemu i ekipie Stołu Powszechnego (Asia, Tomek), wspaniałym didżejkom (Ania, Jacek, Kajetan, Kasia, Kasia) i widżejkom (Marta, Jagoda), Kulturalnej, fotografce (Karolina :*), poptown.eu (wspaniałemu Cyrylowi, który zachował się profesjonalnie i poprosił nas o wyjaśnienie przed napisaniem sprostowania). Chciałybyśmy podziękować również noizz.pl (Paweł), który sprawił, że tematem równości małżeńskiej, żyła przez chwilę połowa Polski (możemy się razem z tego cieszyć!). Oraz fundacji Miłość Nie Wyklucza, na rzecz której zorganizowałyśmy benefit, bo miłość nie wyklucza i to jest dla nas jak najbardziej poważne. Dziękujemy wszystkim, którzy nam zaufali, bo zaufaliście miłości, a miłość nie kłamie. I dziękujemy wszystkim, dzięki którym się to wydarzyło. Naprawdę”.

WIĘCEJ