Słowo tygodnia: ALTERNATYWKA. Skąd wzięła się ta wyszydzana subkultura

Nie jestem pewien, gdzie pierwszy raz natknąłem się na termin „alternatywka”. Wiem za to, że teraz widzę go wszędzie. Według narzędzia Google Trends, które sprawdza, czego szukamy w sieci, na początku roku zainteresowanie alternatywkami w zasadzie nie istniało. Już w kwietniu zaczęły one jednak budzić nasze zainteresowanie, które odtąd tylko rośnie. Najpopularniejsza związana z nimi fraza brzmi „co to alternatywka”. Czas więc odpowiedzieć na to pytanie.

Nie chodzi o zdrobnienie od alternatywy, czyli – jak definiuje słownik PWN – „dwóch wykluczających się możliwości” lub konieczności dokonania wyboru. Zimno. Niektórzy mogą pamiętać, że w latach 90. XX wieku terminem „alternatywa” określano każdy rodzaj muzyki, którego nie tworzył boysband, popowa gwiazdka albo holenderski DJ (łapały się pod to zarówno Nirvana i Radiohead, jak i Red Hot Chili Peppers czy Green Day). Tu już nieco cieplej – za jeden z definiujących alternatywki atrybutów uważa się bowiem miłość do muzyki Lil Peepa i Billie Eilish. Artystów z jednej strony wizerunkowo kontestujących mainstream („z takim wyglądem nie dostaliby pracy w banku”), z drugiej ekstremalnie popularnych – utwór „Witchblades” Lil Peepa ma w tej chwili 117 mln odtworzeń na samym YouTubie, a do fanów Bille Eilish należy nawet szef prawicowego portalu TVP Info Samuel Pereira.

Serwis Miejski.pl, czyli prawdziwy śmietnik języka polskiego, dorobił się definicji alternatywki w kwietniu 2019 r., co mniej więcej pokrywa się ze wzrostem internetowej popularności tego terminu. Oprócz muzyki wspomnianych artystów jako element pozwalający rozpoznać alternatywkę podaje „ubieranie się alternatywnie”: „łańcuch na spodniach, rajstopy typu kabaretki, bluza marki Trasher, kolorowymi włosami, kreskami na oku oraz piercingiem i tatuażami, bluzami jej ulubionych wykonawców, włosy posiada ścięte do ramion” (pisownia oryginalna). Biorąc pod uwagę, że bluzy deskorolkowego magazynu Thrasher wypromowała Rihanna, czyli jedna z największych gwiazd na świecie, a kabaretki czy łańcuchy można znaleźć w ofercie kilku odzieżowych sieciówek, to znów nie przesadzałbym z tą „alternatywnością”.

Wpis na Miejski.pl kończy się stwierdzeniem, że „ostatnio typ takich osób jest bardzo popularny i wyśmiewany przez internautów”. W głównym nurcie memetyki alternatywka przedstawiana jest jako ok. 16-letnia miłośniczka tatuaży, lekkiego BDSM, słodziakowych emotek w rodzaju uWu, gier wideo i, z jakiegoś powodu, również papierosów Chesterfield i piw Desperados. W haśle pojawia się też wątek problemów psychicznych – mocno eksponowanych i/lub zdiagnozowanych samodzielnie, a nie przez specjalistę (tu warto wspomnieć, że według Światowej Organizacji Zdrowia, ok. 13 proc. ludzkości cierpi na jakąś formę zaburzeń psychicznych, z czego nieznacznie więcej kobiet, więc niekoniecznie jest to powód do beki).

Na Instagramie hasztag #alternatywka opisano już 1,7 tys. postów. Większość z nich to selfie młodych dziewczyn, które są utrzymane w stonowanych barwach i nieco sentymentalnej aurze. Nienaturalne pozycje, rozmarzony wzrok, sprawiające wrażenie samoświadomego użycie kiczowatych gifów i infantylnych, cytatów o śmierci. Rzeczywiście, pojawia się sporo stereotypowych atrybutów wyszczególnionych powyżej, szczególnie jeśli chodzi o strój. Coś jakby emo z pierwszych lat XXI wieku, kojarzące się z kapelami rodzaju My Chemical Romance, Paramore albo Panic! at the Disco, zaczęło szukać swoich prawdziwych korzeni, natknęło się na pierwszą falę muzycznego gotyku spod znaku Throbbing Gristle, Sucide czy Cabaret Voltaire, i czym prędzej uciekło w bezpiecze słuchać K-popu i oglądać anime.

Na jednej z dobrze poinformowanych grupek dla memiarzy (liczy ok. 25 tys. członków) pytam, czy są grafiki odnoszące się do męskich odpowiedników alternatywek. Gdzieniegdzie widziałem odniesienia do „smutnych chłopców” lub „alternatorów”, jednak żaden z terminów nie jest ani popularny, ani nawet nie wiadomo, czy odnosi się do istniejącego zjawiska (przeszukanie internetu dało jedynie stockowe zdjęcia dzieci oraz samochodowych części).

Ktoś odpisał, że „tylko dziewczyny są atencjuszkami”. Pojawiło się też kilka memów sugerujących, że niekoniecznie szczere słowa wsparcia, akceptacji czy uznania dla tolerancyjnych poglądów wygłaszane wobec alternatywek mogą być drogą do uzyskania seksualnej gratyfikacji. A także „jak ja ich kurwa nienawidzę” oraz „zamknij mordę, alternatywko”.

Być może zatem kategoria powstała, żeby napiętnować dziewczyny, które ubierają się zgodnie z trendami, słuchają popularnej muzyki, mają estetyczne zainteresowania, wyznają bardziej liberalne poglądy? Może chodzi o tabu skłonności do używek i zaburzeń psychicznych, które alternatywki naruszają? A może to dekadencja w obliczu nadchodzącej katastrofy klimatycznej, niczym pod koniec pokojowej belle époque u kresu XIX wieku, kiedy czuć było, że wojna wisi w powietrzu? Lub po prostu horror dojrzewania w polskiej rodzinie z klasy średniej, kiedy zaczynasz rozumieć, że ciebie też czeka praca w korporacji, mieszkanie na ogrodzonym płotem osiedlu, rozwód i wielkie rozczarowanie?

Jeśli chcesz pomóc w rozwoju wiedzy o alternatywkach, czujesz się jedną z nich, nienawidzisz ich lub je kochasz albo wiesz, czy istnieją ich męskie odpowiedniki – napisz do autora na jego Facebooku lub Instagramie.

WIĘCEJ