Krowy, mleczarki i szczepienie drzew – ta historia rozwali wam muuzg.

Wynalazcą pierwszej szczepionki na świecie jest dr Edward Jenner. Jeszcze jako nastolatek Jenner praktykował u wiejskiego chirurga i aptekarza w Sodbury niedaleko Bristolu. Dokumenty pokazują, że to właśnie tam usłyszał, jak jedna z wiejskich mleczarek powiedziała: Nigdy nie zachoruję na ospę prawdziwą, bo przeszłam już krowiankę (ospa krowia – przyp. red.) Nie będę miała też brzydkiej, ospowatej twarzy. Faktem było, że panowało powszechne przekonanie, iż mleczarki były w jakiś sposób chronione przed ospą. Zastanawiając się nad tym fenomenem, Jenner doszedł do wniosku, że celowe przenoszenie ospy krowiej z osoby na osobę może pomóc w stworzeniu ochrony przed ospą prawdziwą.

W maju 1796 roku Jenner znalazł młodą dojarkę, która na rękach miała świeże ogniska ospy krowiej. Używając materii ze zmian chorobowych na rękach kobiety, zaszczepił 8-letniego chłopca – Jamesa Phippsa. Po tym zabiegu u chłopca wystąpiła niewielka gorączka, a 9 dni później miał dreszcze i stracił apetyt, ale szybko poczuł się lepiej. Dwa miesiące później Jenner zaszczepił chłopca ponownie, tym razem używając do tego materii pochodzącej ze świeżego ogniska ospy prawdziwej. Nie rozwinęła się żadna choroba, a Jenner doszedł do wniosku, że chłopiec jest odporny.

Ale skąd wzięło się samo słowo szczepienie? Otóż VACCA to po łacinie krowa, a VACCINA to wirus krowianki. Pochodząca z Chin metoda prewencyjnego zakażania ospą prawdziwą zdrowych ludzi nazywana jest wariolizacją (ang. VARIOLATION), dlatego Jenner procedurę wykonywaną w trakcie badań nazwał VACCINATION.

W Polsce słowo szczepić pojawiło się w XIV wieku i pochodzi od prasłowiańskiego ščepiti / ščepati, czyli łupać, rozszczepiać. Proces szczepienia znany jest z ogrodnictwa i polega na uszlachetnianiu drzew owocowych i roślin. Innymi słowy, wzbogacaniu organizmu podstawowego o nowe cechy. Prawdopodobnie przez takie rozumienie tego słowa angielskie VACCINATION  zostało przetłumaczone na polskie SZCZEPIĆ, które dziś oznacza: wprowadzać do organizmu ludzkiego lub zwierzęcego szczepionkę w celu sztucznego uodpornienia go na chorobę zakaźną. Znane z botaniki słowo zostało zaadaptowane przez język do procesu, który zarówno u roślin, jak i u ludzi ma podobne skutki – wzbogaca o nową cechę. Na tę informację natknęliśmy się u Michała Zalewskiego z @dobrzepowiedzianecom.

Natomiast dużo wcześniej wiedzieliśmy, że szczepić się trzeba bez względu na etymologię słowa. Chociażby dlatego, że decyzja o szczepieniu przeciwko COVID-19 nie jest wyłącznie prywatną sprawą. Powinnxśmy zrobić wszystko, by ukniknąć sytuacji, w której my lub bliskie nam osoby nie otrzymają na czas pomocy, bo karetki i szpitale zablokowane będą przez osoby chore, które postanowiły sprzeciwić się systemowi i zdrowemu rozsądkowi i nie zaszczepić się przeciwko koronawirusowi. Niestety, jest coraz gorzej, mnóstwo ludzi kupuje certyfikaty. Inni robią domowe testy, żeby przypadkiem nie zostać objętym izolacją, a po otrzymaniu pozytywnego wyniku nie przyznają się nikomu i wciąż chodzą do pracy lub spotykają się ze znajomymi. Warto pomyśleć o tym, że można kogoś zarazić i doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, a nawet zgonu. Dlatego bądź w gronie osób odpowiedzialnych społecznie i zaszczep się!

WIĘCEJ