Zakulisowe praktyki w toksycznym otoczeniu.

Lata mijają, ba, nawet dekady, a hip-hop jako formacja kulturowa nie może otrząsnąć się z seksizmu. Od casualowego (obowiązkowych duperek w klipach, niezależnie od tematyki utworu) po hardcorowy (mizoginistyczne teksty, normalizacja przemocowych zachowań, marginalizowanie kobiet w branży, pozycjonowanie raperek jako rywalek w walce o wyimaginowany tron, a de facto chodzi o ograniczoną pulę akceptacji), pokrywa się tu wszystkie poziomy samczej opresji. Dla jasności – nie uważam, że CAŁY hip-hop to siedlisko mizoginii, ale nie można udawać, że problemu nie ma. Ostatnio pojawił się kolejny głos, który kwestionuje praktyki branży. Latto (znana wcześniej jako Mulatto) w wywiadzie u Big Boy’a mówiła: ci faceci nie wiedzą, jak zachowywać się profesjonalnie. […] Na moim albumie jest featuring. Był trudny do wyczyszczenia, bo ta osoba chciała ode mnie seksu, a ja nie odpowiadałam na DM-ki. […] Przez to, że uwielbiam tę piosenkę i musiałam wszystko domknąć na wczoraj, nie miałam wyjścia, byłam zapędzona w róg. Chciałabym, żeby więcej raperek mówiło o tym głośno. Wytwórnia zupełnie mi nie pomogła. Powiedzieli, że nie będą interweniować, bo to „złe dla biznesu”. Człowieku, te ziomki cały czas próbują ugrać seks od raperek. Nie zamknę się na ten temat. Tolerujemy za dużo rzeczy, które w naszym pojęciu są częścią gry. Nie powinny nią być. Lista featuringów na 777 nie jest długa, od razu pojawiły się spekulacje na temat personaliów nagrzanego delikwenta. Na czoło tych rozważań wysunął się Kodak Black, który ma za sobą nie tylko historię przemocy seksualnej, ale także wiele razy mówił otwarcie o swoim pożądaniu do Latto. Prawdy raczej nie poznamy – a jeżeli już, to w odległej przyszłości – niemniej, reakcja branży była dość szokująca. Dominowały głosy, które podważały wiarygodność artystki, sugerując, że to kłamstwo obliczone na promocyjne wsparcie albumu. Inni sięgali po standardowy zestaw mizgonistycznych narzędzi, mówiąc, że Latto powinna się cieszyć, bo jej ciało jest ciekawsze, niż jej muzyka. Haniebnie daleko poszedł Adam22 z wpływowego kanału No Jumper, który stwierdził, że jeśli to Kodak Black, to Latto powinna skorzystać z okazji, bo ten zazwyczaj bierze 100 000 dolarów za zwrotkę. To byłaby jedna z najdroższych cipek świata, co jest schlebiające dla Latto, nie wiem o co jej chodzi. Popieram sprzedawanie cipek – kontynuował YouTuber. W tej tyradzie pojawił się również wątek kariery przez łóżko, sugerujący, że kobiety same ukształtowały i znormalizowały taki system zachowań. Adam22 nie był odosobniony w tej szkaradnej opinii. 

Seksistowskie zachowania mężczyzn, którzy sprowadzają profesjonalne relacje i biznesowe otoczenie do niezręcznych, toksycznych i ofensywnych rejonów, nie są niczym nowym. Jednym z największych dokonań ruchu #MeToo była zmiana – ograniczona, ale dobre i to – w miejscach pracy. Dziwaczne awanse i niestosowne komentarze lekko zelżały, ale i tak przed nami długa droga do normalności, w której nikt nie jest narażony na niechciane odzywki i haniebne propozycje. W rapie, zdominowanym przez mężczyzn, ta zmiana raczej nie nastąpiła. Sądząc po reakcjach na słowa Latto, wciąż obowiązuje mentalność, która każe kobietom cieszyć się nieprzystającymi propozycjami, bo przecież to jakaś forma komplementu. Upiorne, że uwaga komentujących skupiła się na osobie raperki, a nie gagatka, który rzekomo używał seksualnego szantażu w relacji artystyczno-biznesowej. Według zeszłorocznych badań Midia i Tunecore, prawie dwie trzecie artystek muzycznych wskazywało na molestowanie seksualne i uprzedmiatawianie jako główny problem branży. Który nie jest ograniczony tylko do hip-hopu, ale w jego obrębie jest zdecydowanie bardziej widoczny. W końcu mówimy o środowisku, które znormalizowało pogardliwy język wobec kobiet: od bitches za Oceanem, po nasze rodzime: suczki, dziuńki, sztuki i tym podobne wykwity. Jasne, wiele z tego seksualnego fleksowania to czcze przechwałki i pusta realizacja konwencji, ale to tylko pokazuje, jak gęboki to problem, skoro seksizm jest uważany za naturalny element gatunku. 

Słowa Latto są odważne, bo obarczone ryzykiem zawodowym, co tylko dokłada do piramidy zgorszenia tą całą sytuacją. Czy cokolwiek zmienią? Jestem pesymistą, jesli chodzi o standardy branży muzycznej. Notoryczni przemocowcy są wciąż herosami, a wybaczanie komuś najgorszych zachowań jest na porządku dziennym, o ile muzyczka jest fajna. Skoro jako publiczność mamy problem z odchwaszczaniem najbardziej jawnych złoczyńców, to jaka jest nadzieja w tym, że zmienią się zakulisowe, równie haniebne i powszechne, praktyki? Jeśli chodzi o hip-hop, to jestem jeszcze większym czarnowidzem. Zupełnie wyobrażam sobie rapowy kawałek o katastrofie klimatycznej, który powstanie za dziesięć lat. I wiecie co? W klipie na pewno będą duperki

WIĘCEJ