Rządowa aplikacja STOP COVID kosztowała 5 mln. Skorzystały z niej 72 osoby

Aplikacja, która miała pomóc w redukowaniu ilości zakażeń koronawirusem okazała się wtopą, która kosztowała Ministerstwo Cyfryzacji ogromne pieniądze.

Sytuacja epidemiczna w Polsce pogarsza się z dnia na dzień. Tylko wczoraj zanotowano ponad 20 tysięcy stwierdzonych zakażeń – to kolejny w ostatnich dniach rekord. W wyniku powikłań zdrowotnych związanych z wirusem zmarło z kolei 301 osób. Oznacza to, że od początku pandemii w Polsce wirusa COVID-19 wykryto o 320 tysięcy osób, a ponad 5 tys. zmarło. Niemal 2/3 stwierdzonych przypadków to osoby, które nadal nie wyzdrowiały. Przepustowość szpitali maleje z każdym dniem, brakuje łózek i respiratorów, a w największych miastach trwa przygotowywanie szpitali polowych (w Warszawie pod te potrzeby ma zostać dostosowany Stadion Narodowy).

Jednym z działań rządu w walce z wirusem jest aplikacja STOP COVID – ProteGo Safe, która miała służyć do monitorowania swojego stanu zdrowia oraz zakażeń w swoim otoczeniu. Na rządowej stronie znajdziemy informacje, że jak pokazują badania skuteczna izolacji zakażonych oraz wykorzystanie aplikacji typu exposure notification (tego typu aplikacją jest STOP COVID – ProteGO Safe) mogą znacząco zredukować ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa. Jest jednak jeden warunek – z aplikacji musi korzystać jak najwięcej osób.

Cóż, wspomniany na końcu warunek w żaden sposób nie został osiągnięty. Aplikacja wystartowała 9 czerwca, a Ministerstwo Cyfryzacji chwaliło się ponad milionem pobrań programu przez ostatnie kilka miesięcy. By STOP COVID było skuteczne, użytkownicy powinni jeszcze z niego korzystać. Jak się okazuje, dzięki interpelacji poselskiej Dariusza Jońskiego i Michała Szczerby z KO skierowanej do ministerstwa, od 31 lipca do 14 października z aplikacji czynnie korzystało zaledwie 72 osoby, które wysyłały powiadomienia odnośnie swojego stanu zdrowia. Ta wtopa kosztowała nas wszystkich całkiem sporo. Ministerstwo podaje, że na projekt wydało 5 milionów złotych – 3 z nich poszły na promocję aplikacji, która, jak widać, nie dała w zasadzie żadnych efektów. Ministerstwo w odpowiedzi na prasowe informacje dotyczące tej klęski poinformowało, że w ostatnich dniach liczba aktywnych użytkowników rośnie, a do 27 października powiadomienia uruchomiło 137 osób i liczba zainteresowanych aplikacją z każdym dniem rośnie. Gratulujemy tendencji wzrostowej, nadal nie są to jednak liczby w jakikolwiek sposób imponujące, a całe przedsięwzięcie należy uznać za totalną klapę.

WIĘCEJ