Rząd rozważa zakaz sprzedaży alkoholu po 19 w ramach walki z pandemią

Przedstawiciele opcji rządzącej na każdym kroku podkreślają, że nie ma szans na powrót całkowitego lockdownu, który przeżyliśmy wiosną. Cały czas trwa jednak praca nad nowymi obostrzeniami. Jedno z nich już wywołuje sporą burzę.

Wiecie zapewne jaka jest sytuacja. Zachorowań na COVID-19 przybywa dziennie w Polsce po kilka tysięcy. Przez ostatnią dobę zanotowano ponad 8 tysięcy zakażeń. Sytuacja pogarsza się z dnia na dzień, a wprowadzone obecnie żółte i czerwone strefy jak na razie nie przynoszą efektów (chociaż z oceną ich skuteczności należałoby się jeszcze wstrzymać).

Rząd Zjednoczonej Prawicy pracuje nad kolejnymi rozwiązaniami, które miałyby usprawnić walkę z COVID-19. Wśród rozważanych opcji, według prasy, jest wprowadzenie sprzedaży alkoholu od godziny 19 lub 20 (podobno w ugrupowaniu nie ma konsensusu co do dokładnej godziny). Od tej godziny nie działałyby sklepy monopolowe, a całkowitym zakazem sprzedaży napojów alkoholowych objęte byłby także stacje benzynowe. Nie wiadomo jaki los czekałby sklepy wielobranżowe, w których także dostępny jest alkohol.

Całą inicjatywę streszcza w swoim tekście portal wyborcza.biz, który twierdzi, że według rządu taki ruch sprawi, że Polacy ograniczą spotkania towarzyskie. Informator tytułu twierdzi jednak, że to dopiero pomysł, a jego realizacja nie jest pewna.

Komentarzu dla portalu udzielił też Krzysztof Brzózka, były szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych: – I bardzo dobrze, że będą ograniczenia. Szkoda, że dopiero pandemia zmusiła rząd do walki z plagą alkoholizmu. Wbrew powszechnym przekonaniom alkohol rozluźnia nasze myślenie o zagrożeniach. Powoduje, że łatwiej podejmuje się decyzje mało odpowiedzialne. Poza tym sprzyja lekceważeniu zagrożenia. Poszedłbym jeszcze dalej i np. zakazał sprzedaży alkoholu raz na zawsze na stacjach benzynowych. To są dziś powszechne, o łatwym skomunikowaniu meliny. Tu alkoholu w ogóle nie powinno być. To, że on dziś jest na stacjach, to jest według mnie wielki skandal.

Czy walka ze sprzedażą alkoholu w godzinach wieczornych i nocnych faktycznie może się przełożyć na ograniczenie zachorowań na COVID-19? Całkiem teoretycznie ciężko nam znaleźć dobre uzasadnienie tej decyzji akurat w kontekście walki z pandemią. Każde tego typu ograniczenia prowadzą też zwykle do czarno-rynkowych działań, które omijają przepisy. Na razie pozostaje czekać na ogłoszenie czy rząd faktycznie wprowadzi opisywane restrykcje.

WIĘCEJ