Rząd płaci naczelnemu „Do Rzeczy„ za wydawanie kłamliwych broszur o osobach LGBT

Rząd płaci naczelnemu Do Rzeczy za wydawanie kłamliwych broszur o osobach LGBT

Tak, na górze widnieje ilustracja okładkowa pierwszego dodatku do tygodnika. Tytuł będzie realizował cykl aż do 2023 roku.

Od jakiegoś czasu każdy nowy dzień przynosi nam kolejne pokazy agresji, którą polskie władze kierują w stronę osób nieheteronormatywnych. Po zatrzymaniach aktywistek, które zawiesiły tęczowe flagi na warszawskich pomnikach, przyszła pora na kolejne manewry. Publicysta Jakub Dymek podzielił się bowiem na swoim facebookowym profilu wczoraj ciekawym odkryciem – opublikował zarys programu Przeciwdziałanie przestępstwom dotyczącym naruszenia wolności sumienia popełnianym pod wpływem ideologii LGBT, który jest realizowany przez fundację Strażnik Pamięci.

Na jej czele stoi Paweł Lisicki – redaktor naczelny skrajnie prawicowego tygodnika Do Rzeczy. W ramach projektu do końca 2023 tytuł opublikuje aż 20 dodatków, które mają prowadzić do, tu cytat, „zmniejszenia a docelowo do wyeliminowania z polskiej przestrzeni publicznej przypadków łamania praw sumienia ludzi wierzących, którzy cierpią pod wpływem presji nowych lewicowych ideologii zgodnie art 196 kk oraz art 194kk”. Pieniądze na realizacje tych broszur (wydawanych przez komercyjny tytuł, a prowadzonych teoretycznie przez fundację) pochodzą prosto od nas – redystrybuuje je bowiem Ministerstwo Sprawiedliwości w ramach Funduszu Sprawiedliwości, którego bezpośrednim dysponentem jest minister Zbigniew Ziobro.

Jakie cele przyświecają działalności Strażnika Pamięci? M.in. „opracowanie działań zwiększających wiedzę obywateli w zakresie przysługujących im praw w kwestiach łamania praw sumienia ludzi wierzących oraz wolności wyznania”, oraz „upowszechnienie wiedzy na temat genezy ruchu LGBT, powiązań ze szkołą frankfurcką i innymi ośrodkami myślenia marksistowskiego”.

Jak te cele są realizowane? Pierwszy dodatek opublikowany za ministerialne pieniądze już się ukazał. Nosi tytuł Od wojny klas do wojny płci, a okładkę periodyku zdobią podobizny Lenina, Engelsa i Marksa. W środku jest jednak znacznie lepiej. Ekspertem przepytam na temat znaczenia skrótu LGBT jest prezes Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski. Relację z „rewolucji obyczajowej” w USA zdaje ksiądz Paweł Bortkiewicz, a dwa kolejne materiały informują o tym jak „lobby homoseksualne” przejęło władzę w Niemczech i Francji. Bardzo intrygująco prezentuje się „Kalendarium LGBT”, które zawiera tylko dwie daty – powstanie w Stonewall w 1969 roku oraz legalizację przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych małżeństw osób tej samej płci w roku 2015.

Warto jednak pochylić się nad wstępniakiem autorstwa redaktora naczelnego Do Rzeczy oraz prezesa fundacji Strażnik Pamięci – Pawła Lisickiego. Pisze on bowiem o „zaangażowanych ideowo homoseksualistach i lesbijkach”, którzy pod pozorem domagania się równych praw „próbują zamknąć usta swoim krytykom i oponentom”, „z zaciekłością i brutalnością tępią każdy przejaw innego, wolnego, niepoprawnościowego myślenia”, „wprowadzają surowe prawa, ustanawiają przepisy i kary”. oraz „korzystają ze wsparcia potężnych liberalnych mediów, mają za sobą bogate instytucje, wielkie globalne firmy”. Sam żali się, że „coraz trudniej się bronić przed ich naporem” oraz „walczyć o zachowanie kulturowej i narodowej tożsamości”, ponieważ „[„ideolodzy LGBT”] w stosunku do przeciwników stosują bowiem wypróbowane w walce ideologicznej metody. Oczerniają ich, urządzają na nich nagonki, próbują zastraszyć i zmusić do milczenia”.

O fantazji Pawła Lisieckiego możemy pisać całkiem sporo, a jej wykwitów nie trzeba szukać daleko. Niech za przykład posłużą chociażby fragmenty jego głośnej, wydanej dwa lata temu książki Epoka Antychrysta, w której autor pokazuje wizję Europa początku XXIII w., która została zdeprawowana przez zliberalizowany kościół katolicki:

„Najwięcej uwagi przyciągała jedna demonstrantka, która zwykle przebywała nieco z boku i, co musiało uderzać patrzących, w przeciwieństwie do pozostałych, nie była wytatuowana ani wydepilowana. Demonstrowała całkiem naga. Zamiast stać i krzyczeć, chodziła na czworakach z przyczepioną do szyi tabliczką: ‚Ruchajcie mnie’. Obok niej biegał, pokwikując, przyczepiony sznurkiem do jej kostki malutki, różowy warchlaczek”.

„W ramach nowego systemu wprowadzono stały trening seksualny w klasach, gdzie pod nadzorem psychologów dzieci miały się obnażać, masturbować i opowiadać o swoich odczuciach. Chłopcy mieli chodzić w sukienkach, przezroczystych majteczkach i stanikach, ćwiczyć nakładanie makijażu i malowanie paznokci. Dziewczynki pojawiały się w bokserkach i bluzach”

Tyle chyba wystarczy. Teraz autor tego science-fiction przez najbliższe trzy lata będzie za państwowe, czyli nasze, pieniądze projektował alternatywną wizję rzeczywistości oraz promował szkodliwą i kłamliwą propagandę bezpośrednio uderzającą w osoby nieheteronormatywne oraz ich otoczenie.

WIĘCEJ