„Red Dress” to nowe „Friday”? To bardzo zła piosenka czy eksperyment społeczny? Internauci nie są pewni

Od miesiąca na Youtubie słuchacze i słuchaczki próbują rozwiązać tę muzyczną zagadkę.

Pamiętacie czasy, w których „Friday” Rebeki Black było wszechobecnym memem? Wpływowy utwór świętował niedawno 10-lecie wydania. Historia samej Rebeki mogła się wydawać smutna, ale doczekała się happy endu. Młoda piosenkarka przez lata zmagała się z hejtem i wyśmiewaniem, ale przez ostatnie kilkanaście miesięcy stała się częścią hyper-popowej sceny. Razem z Dorian Electra wydała remiks jej największego hitu, a następnie pojawiła się gościnnie na albumie My Agenda łamiącej stereotypy i granice post-internetowej gwiazdy.

A teraz na scenę wkracza „Red Dress”. Wydany na początku lipca utwór Sary Brand nie trzyma się w zasadzie żadnych muzycznych schematów. Jest zaśpiewany tak źle, że można się zastanawiać czy nie zostało to zrobione celowo. I wiele osób właśnie taką drogę obrało. Życzliwe ucho jest nawet w stanie znaleźć paralelę pomiędzy tym kawałkiem, a „Wuthering Heights” Kate Bush albo twórczością Joanny Newsom. Komentujący pod uploadem na Youtube zwracają także uwagę na fakt, że Sarah Brand studiuje socjologię na Uniwersytecie Oksfordzkim. Czy to oznacza, że „Red Dress” wraz z kampowym teledyskiem (napisanym i wyreżyserowanym przez młodą artystkę) to wyjście do jej badań? Brand zapowiada także pełnometrażowy film będący rozwinięciem piosenki.

Być może więc jesteśmy częścią eksperymentu społecznego. Oceńcie sami:

WIĘCEJ