Koniec ze zbyt drogimi drinami, zerwanym filmem i porannym Uberem o podwyższonej stawce. SobeRave to imprezy bez używek, dla tych którzy_e chcą się bawić na trzeźwo.

Podejrzewam, że dla większości osób imprezujących, perspektywa zabawy na trzeźwo może wydawać się przerażająca. Alkohol jest tak nieodłączną częścią nie tylko kultury polskiej, ale po prostu wychodzenia, życia miejskiego, interakcji z obcymi i zabawy, że być może nawet nie wyobrażamy sobie jego braku. Czemu pijemy? Żeby się dobrze bawić, bo przecież wódka wprowadza element baśniowy. Opijamy sukcesy i zapijamy smutki. Zapijamy nudę lub trudne emocje. Pijemy, by się wyciszyć i uspokoić. Pijemy, bo nie możemy wytrzymać z innymi – boimy się ludzi i potrzebujemy trochę płynnej odwagi – lub, co gorsza, z samymi sobą.  W Polsce picie jest tak naturalne i przezroczyste, że osoba niepijąca wzbudza więcej zainteresowania niż ten znajomy, który zawsze pije do odcinki. Dochodzi do tego, że trzeźwi muszą mieć dobrą, satysfakcjonującą dla reszty wymówkę, by zostali zwolnieni z uczestniczenia w alkoholowej zabawie.

Skoro prawie wszyscy piją, to zastanawia_ście się kiedyś, ile w sumie kosztuje imprezownie? Począwszy od samego alkoholu – wina w domu, piwka w barze czy drinów w klubie – przez narkotyki, wjazd na imprezę i Uber na chatę po zamówione następnego dnia jedzienie na dowóz. Melanż i kac są kosztowne zarówno pod względem pieniędzy, jak i godności czy samopoczucia. Zgubiony telefon, zarzygana taksówka i tłusta pizza. Zepsute przedmioty, przegapione loty, duże ilości jedzenia i random zakupy. Wszystko to ląduje na tym samym rachunku. Ile przez lata spożywania alkoholu i narkotyków wyda_śmy pieniędzy? Oliwia Ziębińskia, autorka bloga i profilu na Instagramie @regulacjaodbiornika, proponuje najpierw ustalić lata zażywania, zapisać co przyjmowa_śmy i ustalić cenę za każdą używkę, a następnie częstotliwość brania (weekendowo, wieczorami, kilka razy w miesiącu). Później przystępujemy do robienia tabelki podliczającej każdy rok, a na samym końcu mnożymy uzyskaną liczbę przez trzy – to kasa, którą wydał_ś na: leczenie kaca, papierosy / leki, klinowanie, jedzenie na wynos, mandaty, taksówki, ekscentryczne zakupy i zgubione przedmioty. Każdy_a ma swoją liczbę. Nie trzeba się nią z nikim dzielić, ale dobrze zrobić taki eksperyment, by mieć świadomość, ile mniej więcej wtopi_śmy hajsu przez lata picia, ćpania i kacowania. A gdyby w takim razie imprezować na trzeźwo?

Marta Markiewicz jest osobą uzależnioną. Nie pije i nie ćpa już od ponad 5 lat. Był czas, kiedy nawet nie sądziłam, że to możliwe iść na koncert, festiwal, imprezę, randkę lub kolację bez picia i zażywania narkotyków. Gdy zaczynałam trzeźwieć, miałam wrażenie, że moje życie towarzyskie się skończyło i resztę swoich dni spędzę sama w domu na jedzeniu sernika i piciu herbaty – opowiada mi nad szklanką lemoniady w upalne letnie popołudnie. Później okazało się, że na trzeźwo też da się wychodzić, nawet na imprezy, gdzie ludzie piją i/lub ćpają. Ale to wciąż nie było to, czegoś mi brakowało. Mój również niepijący znajomy DJ miał marzenie, by zagrać stuprocentowo trzeźwą imprezę, więc zrobiliśmy mu urodzinową niespodziankę. Ogarnęliśmy agregat i cały sprzęt, rozstawiliśmy się na plaży nad Wisłą i w sumie zajebiście się wszyscy bawiliśmy. To wtedy, 4 lata temu, po raz pierwszy pojawiły się głosy, że właśnie czegoś takiego brakuje. I tak powstał SobeRave – cykl trzeźwych imprez.

Jeśli widzimy, że przychodzi ktoś pod wpływem, to go po prostu nie wypuszczamy. Jesteśmy nastawieni na niebranie substancji psychoaktywnych zmieniających świadomość. Nieważne czy alkohol czy inne narkotyki, chodzi o trzeźwy umysł. Ale szczerze mówiąc, ludziom pijanym i porobionym po prostu nie chce się przychodzić na nasze imprezy [śmiech]. Na SobeRave’ach alkoholu nie ma. Nawet jeśli lokal ma normalnie funkcjonujący bar, to na czas imprezy jest on wyłączony ze sprzedaży. Lodówki z browarami są zakryte, można napić się bezalkoholowego piwka lub mocktailu – tłumaczy Marta. Dopytuję, jak w takim razie ludzie się bawią? Jak radzą sobie ze small talkami? Wstydem związanym z tańczeniem na trzeźwo wśród obcych? Jest miło i radośnie, zamiast  nachalnie i euforycznie. Na ostatniej imprezie w K-Barze barmanka powiedziała mi, że to jest kompletnie inna energia. Ludzie są zdzwieni, ale zajarani. Przychodzą sami_e w ramach eksperymetnu, zobaczyć jak jest, a na następną imprezę wracają ze znajomymi. Dla kogo są SobeRave’y? Dla wszystkich. Oczywiście dla osób uzależnionych, które trzeźwieją lub już w tej trzeźwości dłużej żyją, ale też dla tych, którzy_e po prostu chcą się pobawić, a nie za bardzo lubią pić i przebywać z ludźmi najebanymi.

Słychać to wszędzie – trzeźwość jest nudna. Pijąca i ćpająca większość uważa, że to najlepszy sposób na zabawę, a przynajmniej na zabicie czasu. Z alkoholu robi się coś fajnego, a niepicie jest po prostu mało atrakcyjne – żali się Marta. Świat alkoholu jest kolorowy, piękny. Drinki są zawsze barwne, wymyślne i pyszne, a ludzie zabawni i towarzyscy. Chcemy zmienić to wyobrażenie. Tworzymy mocktaile, bo niepijący najlepsze, na co mogą zazwyczaj liczyć to soft z butelki lub woda. Zastanawia mnie, czy takie bezalkoholowe drinki nie są przypadkiem triggerujące dla niepijących alkoholików i alkoholiczek. Ale przecież nie wszyscy niepijący to osoby uzależnione – szybko zbija mnie z pantałyku Marta. Spokojnie, też tak kiedyś myślałam. Na początku SobeRave kierowany był do alkoholików, ale moja koleżanka Aga, z którą wspólnie działamy, uświadomiła mi, że przecież ludzie nie piją z rozmaitych powodów. To kobiety w ciąży, ludzie na lekach, osoby współuzależnione, Dorosłe Dzieci Alkoholików, sportowcy i ludzie, którzy po prostu nie lubią pić i tyle.

W kulturze klubowej istnieje pewien szklany sufit. Społecznie skonstruowana niewidzialna bariera między tymi, którzy potrafią się wyluzować (czyt. napić), a tymi, którzy są na uboczu (czyt. trzeźwymi). Tymi, którzy tańczą na parkiecie i tymi, którzy tańczą na stołach. Ale jeśli powodem tańczenia na stole i przepustką do wzniosłego stanu jest alkohol lub narkotyki, to czy to naprawdę można powiedzieć, że pijący potrafią się dobrze bawić? W pewnym momencie, gdy pijesz lub ćpasz, każda impreza zaczyna wyglądać podobnie. Wszystko zlewa się w jedno i ląduje w tym samym worku podpisanym: melanż. Sporo osób ma na koncie wyczekaną imprezkę, którą ledwo co pamięta, bo był_a tak odpięty_a i porobiony_a, że muzyka czy miejsce nie miały większego znaczenia. Robienie fajnych rzeczy z fajnymi ludźmi nie powinno opierać się tylko na piciu i ćpaniu. Z Sober Rave’u zawsze wyjdziesz z uczuciem spełnienia, a nie psychicznego obciążenia, dlatego tak wiele osób wraca. Poza tym po prostu warto sprawdzić, czy rave’y klepią tak samo na trzeźwo.

Najbliższy SobeRave już 6 sierpnia (sobota) w wieżycach pod Mostem Poniatowskiego. Więcej info tutaj.

WIĘCEJ