Do grona szczęśliwych odbiorczyń życzeń należą m.in. Marta LinkiewiczSandra Kubicka.

Mam wrażenie, że w Polsce wciąż funkcjonuje przekonanie, że rasizm ma tylko jedno oblicze – przeważnie przyjmuje formę fizycznej przemocy lub werbalnego znieważenia. Prawdopodobnie jest to kwestia edukacji, wciąż niewiele osób ma narzędzia i zasoby, by krytycznie odnieść się do stereotypów na temat etniczności osób z innych kultur i kręgów geograficznych oraz dostrzec reprodukcje neokolonialnych dynamik. Co nie znaczy, że ich nie powielamy. Widać to na każdym kroku.

Rok temu sporą dyskusję wywołały wakacyjne zdjęcia aktorki Barbary Kurdej-Szatan, która zaprezentowała książkowy przykład białej ignorancji. Dziś jest to działalność profilu @hello_from_africa.pl, a raczej sposób, w jaki nasi rodacy z owej działalności korzystają, i sam fakt, że taka koncepcja biznesowa w ogóle odniosła sukces. W sklepie Hello from Africa można po prostu zamówić życzenia z Afryki. Z jakiego kraju dokładnie? Trzeba chwilę dłużej poszukać na stronie sklepu, by dowiedzieć się, że chodzi o ekipę z Tanzanii, przecież dla przeciętnego białego Polaka nie ma większego znaczenia, czy ktoś pochodzi z Ugandy czy z Demokratycznej Republiki Konga – wszystkich mieszkańców ogromnego kontynentu wrzucić można do jednej kategorii pt. z Afryki. No dobrze, szukam dalej zainteresowana tym, kto dokładnie będzie mi owe życzenia składał, i dowiaduję się, że są to napompowani chłopcy (oczywiście) z Afryki, którzy lepsi są od tysiąca słów. To nie koniec, można ich ubrać! Zamawiając życzenia wedle własnego widzimisię, wybieramy, czy chcemy, żeby mężczyźni wystąpili w różowych czy żółtych spodniach, bo naturalnie muskularny tors pozostanie odsłonięty.

Seksistowskie i przedmiotowe traktowanie ludzi jest ciężkie do przetrawienia, ale przecież jeżeli ta internetowa działalność faktycznie wspomaga lokalne społeczności dotknięte bezrobociem, a wszystko dzieje się za zgodą osób zaangażowanych w projekt, to może faktycznie nie powinnam się czepiać. No cóż, szukam dalej. Chcę dowiedzieć się czegoś więcej o działalności Hello from Africa, która zarejestrowana jest w Polsce pod enigmatyczną nazwą X5 Brands, a siedzibę ma w Warszawie, numer konta w banku również jest polski. Jest i telefon kontaktowy. Dzwonię. Odbiera pan, który opowiada mi, że wideo trwa średnio 40 sekund, chłopacy drukują zdjęcie i z nim tańczą, życzenia piszą kredą na tablicy, ale uwaga, zastrzega, że mogą się pomylić lub zrobić błąd, bo przecież nie znają dobrze polskiego. Dodatkową opcją okazuje się przekazanie buziaków, czyli specjalnie na nasze życzenie chłopaki ucałują wcześniej wydrukowane, podesłane przez nas zdjęcie. Na pytanie, ile z zarobionej kwoty trafia do osób, które widać na wideo, dowiaduję się, że firma działa przez polską spółkę i wiadomo, że część pieniędzy idzie tam do nich (w domyśle: do Tanzanii), a część zostaje w Polsce. Żegnam się grzecznie. Chyba nic więcej nie dowiem się na temat tego, jak wygląda finansowa i administracyjna strona działalności Hello from Africa.

Pozostaje zatem pytanie: na czym opiera się sukces sklepu? Odpowiedź jest prosta: na rasizmie. Czy te wszystkie osoby zamawiające i otrzymujące życzenia od Hello from Africa w takim samym stopniu śmieszyłby podobny występ Polaków? Dlaczego nie poprosić znajomych, by nagrali takie wideo? Przecież byłoby to bardziej osobiste i na pewno mniej kosztowne, ale czy na pewno równie śmieszne? Filmiki Hello from Africa nie funkcjonują bez kontekstu, jakim jest biała supremacja, czyli rasistowskiego przekonania, że biali ludzie są lepsi od osób innych ras i w związku z tym powinni nad nimi dominować, jeżeli już tego w jakiś sposób nie robią. Lepsi, czyli inteligentniejsi, bardziej ucywilizowani; jestem przekonana, że gdzieś podskórnie tak właśnie uważają osoby śmiejące się z życzeń składanych przez tańczących Tanzańczyków. Swoją drogą historia osób czarnych tańczących dla rozrywki osób białych jest długa i… zgadliście: rasistowska.

Biała supremacja w dzisiejszych czasach nie kojarzy się już z przemocą fizyczną, ma bardziej subtelne wydźwięki społeczne, co nie znaczy, że są one mniej szkodliwe. Po prostu dzisiejszy rasizm jest często zawoalowany, co sprawia, że dla mniej wyczulonych osób bywa trudniejszy do zauważenia. W Polsce na przykład biała supremacja objawia się głupimi żartami, powiedzonkami i przekonaniami. Tym, że wciąż używamy słowa na M, bo według nas nie jest obraźliwe i nie liczymy się ze zdaniem osób czarnych na ten temat. Tym, że na Polsacie wciąż leci program Twoja twarz brzmi znajomo, gdzie w każdym sezonie co najmniej jedna z gwiazd maluje sobie twarz na czarno i udaje osobę o tym kolorze skóry. I wreszcie tym, że na lekcjach historii wciąż panuje kolonialna narracja. Niestety, sukces takich biznesów jak Hello from Africa pokazuje, jak wielki problem mamy w Polsce z rasizmem i jak dużo jeszcze przed nami pracy, bo my po prostu nie widzimy, co w tym złego. Pod postami Hello from Africa, zarówno na TikToku, jak i Instagramie, jest masa komentarzy w stylu: „ale czad!”, „zajebiste!”, „umarłam z beki”, „ja też chcę na urodziny!”, „szkoda, że trzeba płacić L”. To, że osoby medialne z ogromną ilością obserwujących, jak np. Marta Linkiewicz (1,3 mln), również biorą udział w tej zabawie, jest jeszcze gorsze, bo większość młodych osób autorytetów szuka teraz właśnie w internecie.

Nikt nie lubi mierzyć się z własnym rasizmem. Przyznać się, że również powiela szkodliwe, stereotypowe klisze na temat krajów globalnego południa, a rasistowskie myśli nie są mu_jej obce. Ale rozprawianie się z rasizmem nie ma być przyjemne. Oduczanie się rasistowskich mechanizmów jest tak naprawdę namiastką nieprzyjemności, jakich doświadczają osoby systemowo dyskryminowane. Biała supremacja jest w każdym i każdej, bo społeczeństwo zaszczepia ją w nas od małego, dlatego tak ważne jest, by skorzystać z okazji oduczenia się pewnych schematów myślowych. Nie zapierać się z całych sił i mówić: „nie miałam_em tego na myśli”, „co to, to nie ja”, „przecież to był tylko żart”. Jako mieszkańcy i mieszkanki globalnej północy wszyscy_tkie jesteśmy beneficjent_kami systemu, który zbudowany został na białej supremacji i wynikający z niej biały przywilej podtrzymuje. Jeżeli nie będziemy aktywnie starali_ły się tych założeń dekonstruować, to rasizm będzie kwitnął w najlepsze. Niebycie rasist_ką to za mało. Trzeba być aktywnym_ą antyrasist_ką. Dlatego poniżej wrzucam kilka kont, które robią świetną robotę w internetowym edukowaniu w kwestiach rasowych, a do czytania polecam Kimberlé Crenshaw, bell hooks, Edwarda Saida i Audre Lorde.

@blackispolish
@nowhitesaviors
@msmoluchowsku
@queerowyfeminizm
@decolonizefeminizm

WIĘCEJ