Rap, żeby o nim gadali. Więc gadamy o „Patoreakcji” MATY

Jest szum, są celebryckie buźki, są imponujące kadry oraz mocne pomysły w klipie i przewózka roku. Ale czy jest coś jeszcze?

Czy muszę w ogóle rekonstruować to, co wywołała w grudniu 2019 “Patointeligencja”? W swoim najnowszym singlu inicjator tego zamieszania streszcza to całkiem rzetelnie – i do tego prezentuje perspektywy, których istnienia mogliśmy się tylko domyślać. Najbardziej viralowy numer tamtego sezonu zrodził dyskusję dotyczącą wielu aspektów postrzegania współczesnej młodzieży. Padały oskarżenia o bananizm, a zafiksowana na klasowych rozprawach Papy Marksa, zajmująca się wyłącznie teoretyzowaniem, klawiaturowa lewica nie mogła się pogodzić z przywilejem, który według nich reprezentuje młody Matczak. Prawda jest jednak taka, że uczucia młodej generacji, nawet jeśli jej przedstawiciele mają w żyłach współcześnie rozumianą błękitną krew, są warte odnotowania w obserwowaniu mechanizmów, które kształtują mindset społeczeństwa, którym właśnie ci ludzie będą za jakiś czas przewodzić i wysyłanie ich do fabryki, wojska lub sprzątania liści z ulic nie jest wcale kluczem do budowania, kwestionowanej przez wielu, wrażliwości społecznej.

Ale to tylko spóźniony o kilkanaście miesięcy mój lament nad jałową dyskusją dotyczącą singla, który zwiastował (skądinąd bardzo spoko moim zdaniem) 100 dni do matury. Matura napisana, najbardziej frustrujące lato od wieków za nami, trochę wódki i łyk wina, najpierw jesień, a potem znów zima i znów wdychamy kolejną wiosnę – okres, w którym następują pierwsze próby zdefiniowania tych konkretnych 12 miesięcy. Mata wsiadł więc na kasztankę i nadjechał, by skomentować ten miniony, szalony dla niego, okres.

W niecałe sześć minut Mata opisuje szaleństwo, które sprowokował jego utwór. Prasowe nagłówki, szereg mniej lub bardziej znanych głów, które musiały się wypowiedzieć na temat tego fenomenu oraz konsekwencje, które dotknęły jego najbliższych, zaufanych kręgów. Przewózka i samozwańcza intronizacja są tu uzasadnione i poczynione z charakterem – argumentują je nie tylko słupki w Excelu, ale też dobry poziom jedynego jak dotąd longplaya rapera. I jeśli mam opisać “Patoreakcję” jako utwór, to powiem prosto – jest totalnie w porządku. W porządku jest bit, Mata fajnie śmiga (nie wszystkie modulacje głosu totalnie mi siedzą, ale też mnie nie bolą). Jest zabawnie, bywa poważnie, przede wszystkim jednak jest szczerze. Stworzyć tak długi, jak na polskie realia, rapowy numer i nie zanudzić ani przez moment? To osiągnięcie samo w sobie. I tu można by skończyć temat, ale warto jeszcze przyjrzeć się medialnemu rolloutowi tego kawałka.

Mata podziałał jak kataklizm. Przetoczył się przez social media nie szczędząc żadnego walla i płodząc reakcje na reakcję. Karta na czasie rozjebana. Od rozpoczęcia pisania tego tekstu do składania tego zdania “Patoreakcja” zyskała ok. 300 tysięcy obejrzeń na Youtube (z 1,7 miliona skoczyła do dwóch). Niewątpliwie mamy do czynienia z hajpem i ogromnym medialnym wydarzeniem. I właśnie ta ostatnia kategoria jest najbardziej kłopotliwa. Mata włożył swoje do puli pierwszym singlem i wyjął dużo więcej drugim po wystawieniu pokera królewskiego. Bo duże medialne wydarzenia są w cenie, ale wyznaczanie nimi swojego progresu i sygnalizowanie nimi milestone’ów w karierze może być strategią zwyczajnie ryzykowną. Oczekiwania będą wyłącznie rosły, a ciągłe zaskakiwanie i podnoszenie poprzeczki może się skończyć konkretną glebą na wzór Pawła Jumpera.

Tu konkretnie, oprócz dissu na Jacka Kurskiego oraz wyznań i diagnoz, mamy klip na kilkudziesięciu różnych planach, obowiązkowy ryjec Wojewódzkiego, dobrze bawiącą się Martę Linkiewicz oraz komentarz Tomasza Knapika. Wszystko się zgadza, ludzie się jarają, a w boksach agencji reklamowych zapewne trwa festiwal onanizmu. Tylko ile razy można to powtórzyć bez replikowania kretyniady Eminema, który musiał się zacząć przebierać za babę, ku uciesze amatorów mazurskich nocy kabaretowych, albo Michaela Jacksona. Następnym logicznym krokiem powinien być bardzo dobry album, na nagranie którego z pewnością Matczaka Juniora stać. Oby “Patoreakcja” była tylko reakcją, domknięciem tego rozdziału i trampoliną do trwałej i świetnej, muzycznej kariery.

WIĘCEJ