Świat staje się bezbarwny, a przedmioty bardziej kanciaste.

Świat bez koloru to dość przerażająca wizja. Życie w czarno-białej, monochromatycznej rzeczywistości brzmi, jak koszmar. Kolory sprawiają, że rzeczy są o wiele ciekawsze i bardziej zróżnicowane, szarość jest nudna, ponura i smutna. Niestety, wygląda na to, że monochromatyczna rzeczywistość jest bliżej niż nam się wydaje.

Niedawno Hayley DeRoche autorka Instagramowego i TikTokowego konta @officialsadbeige nabijającego się z luksusowej, minimalistycznej estetyki beżowych ubranek dla dzieci, dodała post mówiący o tym, jak kolor powoli zanika ze świata. Wątek pojawił się również na Twitterze u The Cultural Tutor i na Tumblrze użytkownika Macleod Sawyer, wszyscy przytaczają nowe badanie przeprowadzone przez Brytyjskie Muzeum Nauki:

Nowa grupa badawcza wykorzystała uczenie maszynowe do śledzenia zmian kolorów w popularnych materiałach i przedmiotach, poniżej znajdują się ich wyniki dotyczące wszystkich zmian kolorów w czasie, wykorzystali ponad 7000 przedmiotów od XIX wieku do teraz, aby określić zmiany kolorów najczęstszych przedmiotów

Zmiany koloru przedmiotów w czasie. Fot. Science Museum Group Collection

Poniżej znajdują się kolory samochodów według roku, warto zauważyć, że w porównaniu do tego, jak było 20 lat temu, większość samochodów jest szara, biała lub czarna…

To nie są dane, ale porównanie domów z lat 70. i 80. i  tych  bardziej współczesnych.

Najpopularniejszym kolorem dywanu  czy wykładziny jest teraz szary lub beżowy.

fot. Twitter / @TheCuturalTutor

Nawet miejsca, które przez dekady odznaczały się kolorami, zostały zmodernizowane i stały się nudnymi, minimalistycznymi budynkami pozbawionymi osobowości. Świat staje się bezbarwny, dlaczego?

Faktycznie estetykę wizualną ostatnich dekad definiuje tendencja minimalistyczna, czy to w designie, modzie, sztuce czy stylu życia. Elegancka, estetyczna i spokojna kultura Zachodnia koloru nie lubi, uważając go fanaberię, zbędny naddatek. Oglądamy skandynawskie wnętrza, które przeważnie ograniczają się do pomalowanych na biało ścian, białych szafek w kuchni i szarej sofy z Ikei, a nasza kapsułowa szafa ma być pełna prostych, pasujących do wszystkiego ubrań. Ni to do pracy, ni na randkę. Nie wiem, czy to tylko moje otoczenie, ale pierwszą połowę dekady 2010 kojarzę z peakiem mody business casual. To, że chodziłam wtedy do gimnazjum, nie przeszkadzało mi wyglądać, jakbym szła zaraz na spotkanie – marynarki, balerinki i bluzki z baskinką – szyk sali konferencyjnej w klubie. Nie było w tym nic z indywidualnego stylu czy tego, co jest nasze, a raczej ujednolicona korpo stylówka – nawet gdy z korpo nie miało się nic wspólnego.

Wg badania Brytyjskiego Muzeum Nauki najbardziej zauważalną tendencją jest wzrost popularności koloru szarego, a zmniejszenie brązu i żółci. Trendy te do pewnego stopnia na pewno odzwierciedlają zmiany w materiałach, takie jak odejście od drewna i plastiku. Może nie tęsknię za brzydkimi meblościankami, ale też niezbyt dobrze odnajduje się w bezosobowych wnętrzach, przeznaczonych do tymczasowej rezydencji. Pozbawione tożsamości mieszkania i nowo budowane osiedla budowane są pod najemców i inwestorów, mają być jak nijakie, by odpowiadały gustom jak największej ilości potencjalnych kupców. Prawdziwą plagą jest tzw. domkoza – kopie identycznych wykonanych z tanich materiałów domków, ciasno poustawianych jeden przy drugim. W Polsce mieszkań i domów po prostu brakuje, dlatego chłonny rynek przyjmie wszystko bez kwestionowania, nawet wybudowane pod miastem, fatalnej jakości osiedla domów jednorodzinnych, które wyglądają jak upiorna symulacja lub poustawiane w rządkach klocki z Monopoly. I nie ma co tu obwiniać kupujących za brak gustu, skoro to jedyne, co deweloperzy mają do zaoferowania.

Reakcją na głębokie poczucie braku przynależności do miejsca możemy dopatrywać w coraz popularniejszym trendzie maksymalistycznym. Po latach spędzonych w mdlących beżach i szarościach millenialsi zmieniają nie tylko podejście do swoich miejsc zamieszkania, ale i do własnego stylu, starając się na nowo odnaleźć to, w czym naprawdę dobrze się czują. Być może ku zwróceniu uwagi na to, co wizualnie sprawia nam przyjemność, pchnęła nad pandemia. Spędziliśmy tyle czasu zamknięci w domach, nosząc tylko to, co wygodne, że nie za bardzo chcemy teraz wracać. A może, to złudne przekonanie, że odzyskujemy sprawczość, ostatecznie przecież globalne trendy kształtują nasze indywidualne wybory, a siła kapitału jest niepodważalna.

WIĘCEJ