Powrót t.A.T.u. Problematyczny duet czy queerowe ikony?

Historia Julii i Leny to bardzo złożona kwestia.

Powroty po latach bywają trudne. Na palcach jednej ręki można policzyć te udane zarówno pod względem artystycznym, jak i komercyjnym. To ostatnie jest ważnym czynnikiem, bo nie oszukujmy się – kasa jest głównym katalizatorem takich przedsięwzięć, a nostalgia ma potężną wartość. W zasadzie to nic oburzającego, bo muzyka to głównie pokoleniowe przeżycie, więc obok propozycji dla młodych, musi być też oferta obsługująca wspomnienia młodości i nastolęctwa. Jeśli artystom i artystkom udaje się połączyć kilka różnych pokoleń – tym lepiej, choć to trudna sztuka. Niedawno pojawiło się ogłoszenie, które zelektryzowało kilka różnych segmentów muzycznej publiki. Rosyjski duet t.A.T.u. wraca z trasą wiosną 2022 roku. W komunikacie można przeczytać o official tribute i znaleźć prośbę o sugestię gości, którzy wesprą duet na scenie. To bardzo sprytny zabieg, chociaż formuła tribute kojarzy się raczej z coverowaniem piosenek, aniżeli z występami samych zainteresowanych. Składać hołd samemu sobie? Ciekawy koncept! W każdym razie powrót t.A.T.u. jest naturalną konsekwencją nostalgii za przełomem wieków – trudno o lepszą ikonę tamtych czasów, niż rosyjski duet.

Pozycja t.A.T.u. w popkulturze jest bardzo złożona. Z jednej strony są queerowymi ikonami – lesbijskie wątki do dzisiaj pojawiają się stosunkowo rzadko, a co dopiero dwadzieścia lat temu – z drugiej, bardzo często prezentuje się je jako przykład queer baitingu. Mimo, że Julia Volkova identyfikuje się jako biseksualna, to takie głosy towarzyszyły duetowi od zawsze. Queer baiting to sprytna taktyka, dzięki której mainstreamowa kultura omija temat reprezentacji, jednocześnie twierdząc, że ją uprawia. Mistrzem w tym jest np. Disney, który daje społeczności LGBTQ+ postaci i wątki, które mogłyby być uznane za tęczową reprezentację, ale nigdy nie robi decydującego kroku, by pokazać je w wyraźny sposób. Pieniądze społeczności są cenne, ale jeszcze cenniejszy jest spokój od wycia konserwatywnych rodziców, którzy są gotowi zakrzyknąć o demoralizacji dzieci na widok choćby cienia odchyłu od heteronormy. Volkova nie pomogła sprawie, kiedy kilka lat temu pokusiła się o homofobiczne komentarze, a jej wyprawa w świat polityki na statku putinowskiej partii Jedna Rosja również wywołała spory zamęt. Za komentarze przeprosiła, a wybory do parlamentu przegrała, więc wszystko jest… OK? Niestety, każda próba sensownego komentowania rosyjskiego życia publicznego jest bardzo trudna, jeśli się tam nie mieszka i nie czuje specyficznej lokalnej dynamiki. Z wielu queerowych stron nadciągają głosy wsparcia, które kontrowersje wokół Julii widzą jako kolejne próby wymazywania osób biseksualnych z przestrzeni publicznej. I jeśli mówią to same osoby biseksualne, to nie pozostaje nam nic innego, jak to uszanować, nawet jeśli cała historia jest obarczona kontrowersjami. W grudniu 2003 roku rosyjska telewizja wypuściła dokument Anatomia t.A.T.u. Ivan Shapovalov obrał sobie za zadanie stworzenie produktu muzycznego dla nastoletnich dziewcząt i tak powstał przebojowy duet – ta część historii jest prawdziwa. Ale Shapovalov w dokumencie twierdził również, że seksualność Julii i Leny to tylko zagrywka marketingowa, obliczona na skandal. Nawet jeśli to prawda, to i tak nie odbiera niczego z doświadczeń osób, na które t.A.T.u miało przemożny wpływ. A nagłówki w rodzaju: One Of T.A.T.u’s Fake Lesbian Singers Says Being Gay Isn’t „Natural” (Buzzfeed, 2014), czy t.A.T.u.’s Faux-Lesbian Singer Wouldn’t Accept a Gay Son (Billboard, 2014) to brak wyczucia, który by dzisiaj nie przeszedł, nawet jeśli komentarze Julii były godne potępienia.      

Właśnie – t.A.T.u. było dla wielu osób queerowych pewnego rodzaju formacyjnym doświadczeniem. Na długo przed queer baitingiem Katy Perry i „I Kissed a Girl”, chwilę przed triumfalnem wkroczeniem Lady GaGi na scenę (również biseksualnej ikony), dwie dziewczyny z Rosji całujące się publicznie były jak latarnia morska dla osób poszukujących swojej tożsamości. Nie mówiąc o tym, że „All The Things She Said” to niesamowity banger, w obu wersjach językowych. Trudno mówić też o tym, że t.A.T.u. to pieśń dalekiej przeszłości i nostalgiczna propozycja dla pokolenia milenialsów, bo znaczenie duetu jest wciąż spore. Nie dalej jak w zeszłym roku, jako specjalną propozycję na Pride Month (premiera singla przesunęła się przez protesty Black Lives Matter) cover kultowej piosenki nagrała Poppy, jedna z bardziej kreatywnych popowych twórczyń współczesności. Lena i Julia to wciąż postaci relewantne, nawet jeśli większość publiczności pomija późniejszy okres twórczości duetu, czy solowe kariery artystek. Obserwowany właśnie wzrost zainteresowania t.A.T.u. również nie dziwi. Żyjemy w czasach nostalgii za 00’s – milenialsi mogą ponownie przeżyć swoje nastolęctwo, a pokolenie Z fascynuje się dziką stylówą, która wtedy panowała na wszystkich obszarach kultury i rozrywki. Nic dziwnego, że Julia i Lena (i/lub ich management) chcą zmonetyzować ten korzystny moment. Kto wie, może trasa The official t.A.T.u. tribute zgromadzi kilka queerowych pokoleń, zarówno na scenie, jak i pod nią. Niestety, nie można również wykluczyć możliwości, że całość będzie cynicznym, bezdusznym zagraniem, które za priorytet obierze głównie czysty zysk, osiągany sanitarnymi środkami unikającymi kontrowersji. Tak czy siak – t.A.T.u. to fenomen popkulturowej i queerowej historii, nad którym warto się chwilę zatrzymać.    

WIĘCEJ