Instagram i firmy finansowe kontra pornograficzny gigant.

Imperium MindGeek, czyli firmy stojącej za większością najpopularniejszych stron pornograficznych na świecie, z Pornhubem na czele, znowu znalazło się pod oblężeniem. Na fali oskarżeń o to, że Pornhub nie robił nic z dziecięcą pornografią i przemocą seksualną obecną na stronie, Mastercard i Visa zerwały więzi z reklamowym oddziałem firmy MindGeek (a wstrzymanie płatności tymi kartami na samym Pornhubie wjechało już w 2020), a Instagram usunął oficjalne konto pornograficznej strony – mimo, że znajdowały się na nim treści mieszczące się w warunkach wyznaczonych przez platformę. Sytuacja nie jest aż tak jasna, jak mogłoby się wydawać, bo narracja spod znaku znowu chcą delegalizować sex work! nie pasuje do końca do charakteru firmy, jaką jest MindGeek, a i stawanie w obronie finansowych gigantów, które nie mają problemu ze zbrodniarzami wojennymi i dyktatorami, to również żadna opcja. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że przynajmniej w jakimś stopniu ten zwrot przeciwko MindGeekowi jest efektem kampanii prowadzonej przez środowiska chrześcijańskich fundamentalistów, przede wszystkim przez organizację TraffickingHub Laili Mickelwait. Celem wszystkich działań podejmowanych do tej pory przez Mickelwait jest zupełna likwidacja przemysłu seksualnego, więc trudno widzieć w TraffickingHub cokolwiek innego, niż kontynuację tej linii.

MindGeek nie jest bez winy, oczywiście. To szemrana kanadyjska korporacja, która w sprytny sposób zacisnęła szpony na internetowym rynku wideo treści seksualnych. Dzięki prężnym działaniom pijarowym, Pornhub trafił na celebryckie bluzy i koszulki, a gwiazdy porno kojarzone z serwisem do modnych podcastów. I nie ma w tym nic złego, praca seksualna to praca, a na tle piłkarskich gwiazd, na których ciążą zarzuty gwałtu czy oszustw podatkowych, ikony pornografii jawią się niemal jak katolickie świętości. Ale Pornhub przez wiele lat lekceważył problematyczne treści, które trafiały na stronę – od pornografii dziecięcej, przez revenge porn i filmiki pokazujące przemoc – i ignorował głosy osób pracujących seksualnie, sygnalizujących, że taka luźna polityka może się źle skończyć. Ofiary przemocy musiały toczyć długą i wyczerpującą walkę o usunięcie treści, w których znalazły się bez wyrażania zgody, a weryfikacja kont to świeża sprawa, wywołana kolejnymi skandalami. Osoby pracujące seksualnie w formacie wideo zasługują na uczciwą, przejrzystą i bezpieczną platformę, a Pornhub trudno za takową uznać. Jednocześnie nie da się ukryć, że praca seksualna to łatwy cel dla wpływowych organizacji konserwatywnych, a te mają o wiele więcej do powiedzenia, niż libertyńskie lobby seksualnego rozpasania, które rzekomo trzęsie współczesnym porządkiem świata. W zarządzie Mety większy posłuch mają jednostki takie, jak Mickelwait, niż którakolwiek z gwiazd porno, apelujących o normalizację pracy seksualnej i brak dyskryminowania jej w świecie mediów społecznościowych. Facebook lawinowo traci użytkowników, a Instagram przegrywa z TikTokiem, więc nic dziwnego, że w trosce o reklamodawców czyści się wizerunek. Kosztem osób pracujących seksualnie, ale to przecież nic nowego.

Pornhub próbuje różnych ruchów, które mają poprawić wizerunek firmy. Zniknęła opcja pobierania filmów przez dowolnych użytkowników, usunięto niezweryfikowane konta. Problem w tym, że tak długo, jak praca seksualna będzie znajdować się w szarej strefie, a czasami po prostu za granicą legalności, zawsze znajdą się osoby gotowe nadużywać niejasnego statusu takiej działalności. Są stany i kraje, w których poczyniono pewne kroki normalizujące i legalizujące pracę seksualną, ale lwia część świata wciąż widzi w niej półświatek, z którego i owszem, można korzystać wedle potrzeb, ale lepiej trzymać go w mroku. Otwiera to pole do eksploatacji, o czym zaświadczą osoby pracujące seksualnie. Wielkie internetowe platformy lubią korzystać z ryzykownych treści – nie jest tajemnicą, że aktywnie wspierały wykwity groźnych teorii spiskowych i prawicowych ekstremizmów, które napędzały zaangażowanie – ale sfera ciała to wciąż obszar niejasnych zasad i jeszcze bardziej tajemniczych ograniczeń i banów. Nie chcę idealizować Pornhuba, bo to strona pełna pułapek, zarówno dla osób przed kamerą, jak i tych przed ekranem, tym bardziej radykalnie stawać w obronie MindGeek. Ale potrzebujemy normalizacji i legalizacji pracy seksualnej, obecna sytuacja jest nie do utrzymania i działa na niekorzyść osób pracujących w taki sposób. Nie wspominam nawet o hipokryzji Visy i Mastercard, które nie mają problemów z procesowaniem krwawych dolarów od reżimów i zbrodniarzy, bo to jest norma w świecie wampirzego kapitalizmu. Praca seksualna to praca, także ta na wideo. I jako praca powinna zostać uregulowana, jak każda inna branża. Na razie widzimy odwrotny trend, co jest dość niepokojące.

 

  

WIĘCEJ