Polonistka wystosowała petycję o usunięcieW pustyni i w puszczyz listy lektur szkolnych. Jej list jest pełen emocji

Co jest złego w książce Sienkiewicza? Aż ciężko zacząć tę listę. Mało kto już chyba pamięta o tym, że 14-letni Staś zabija innowierców, nawraca na chrześcijaństwo, a afrykańskie plemiona traktują go jak boga.

Opinie na temat trwających protestów w USA są w Polsce mocno spolaryzowane. Radykalną stronę tego podziału obrazuje wpis znanego chirurga plastycznego Krzysztofa Gojdzia, który na swoim facebookowym fanpage’u (który lubi ponad 200 tys. osób) napisał: „Jestem za pokojowymi protestami. Ale tak, jestem za strzelaniem do dzikusów zastraszajàcych uczciwych ludzi i plàdrujàcych sklepy, domy” [pisownia oryginalna].

Na szczęście nadal są w naszym kraju osoby, które są w stanie wykazać dużo więcej empatii i zrozumienia dla zaistniałej sytuacji oraz wieków podziałów rasowych i klasowych, które nadal odciskają swoje piętno na ludzkości. Za przykład niech posłuży apel Katarzyny Fiołek – polonistki, która postanowiła wystosować do Ministra Edukacji Narodowej petycję o usunięcie W pustyni i w puszczy Henryka Sienkiewicza z listy lektur szkolnych. Według niej powieść prezentuje krzywdzące i przestarzałe stereotypy dotyczące ludności zamieszkującej Afrykę oraz wyznawców islamu.

Faktycznie, warto przypomnieć, że książka ta prezentuje mokry kolonialny sen Sienkiewicza na podstawie historii Stasia Tarkowskiego, który przemierza czarny ląd u boku 8-latki, którą po latach poślubi, służącego, który w rzeczywistości jest księciem oraz oswojonego słonia, którego wspaniałomyślnie oddaje do zoo. Na samym początku powieści ekscytuje się dostaniem upragnionego sztucera, a po drodze odmawia przyjęcia islamu, zabija muzułmanów oraz dzikie zwierzęta, jest traktowany jak bóg przez mieszkańców jednej z wiosek oraz godzi dwa plemiona i nawraca je. Niezły życiorys jak na 14-latka.

Odkładając ironię na bok, w swoim liście Fiołek punktuje dlaczego książka jej zdaniem nie jest odpowiednią lekturą dla dzieci w klasach IV-VI oraz jak jej wymowa kontrastuje z obecnymi wydarzeniami na świecie. Załączymy pełną treść apelu poniżej – warto go przeczytać, jest pełen uczucia i ważnych myśli. Petycję do MEN możecie podpisać tutaj.

Zwracam się z prośbą do Ministra Edukacji Narodowej, Pana Dariusza Piontkowskiego, o rozpatrzenie niniejszej petycji w sprawie wyrzucenia z listy lektur w szkole podstawowej powieści Henryka Sienkiewicza pod tytułem „W pustyni i w puszczy”. W świecie (od dawna) postkolonialnym, w świecie postniewolniczym, ale jednocześnie w świecie, w którym nadal z powodu koloru skóry giną ludzie, książka, której treść jest dla polskich dzieci jedynym wśród lektur wzorcem Afrykanów oraz Arabów, nie powinna być podstawowym źródłem informacji o innych rasach i religiach. Przedstawia je w sposób właściwy dla dziewiętnastego wieku, utrwalając szkodliwe stereotypy i krzywdząco przerysowując kulturowe różnice. To książka, która pomimo wielu swoich wspaniałych cech, uczy pogardy, braku szacunku i poczucia wyższości nad każdym, kto nie jestem białym chrześcijaninem. Jaki jest cel indoktrynowania uczniów myśleniem o świecie sprzed stu sześćdziesięciu lat?Książek o przygodach dzieci nie brakuje na rynku wydawniczym i nie powinny nas przy „W pustyni i w puszczy” trzymać sentymenty, które kolejnym pokoleniom wypaczają obraz świata.

W klasach IV-VI, do których „W pustyni i w puszczy” jest adresowane, uczniowie, którzy do nich uczęszczają, nie są gotowi, nawet przy wielkim wparciu nauczyciela, na krytyczne odczytanie tekstu, na zetknięcie z bardzo złożoną problematyką podbojów kolonialnych. Z powieści Sienkiewicza nie dowiedzą się, że powstanie Mahdiego spełniło ważną funkcję w ruchu wyzwoleńczym, nie dowiedzą się, że czarnoskórzy mieszkańcy kontynentu nie są głupi i bojaźliwi. Na początku XXI wieku „W pustyni i w puszczy” nadal legitymizuje właśnie kolonialną wersję świata. Nie ma na to mojej zgody jako polonistki, matki dzieci w wieku szkolnym, ale także humanistki, która, widząc i słysząc hasła „Black Lives Matter” i ostanie, niezwykle wstrząsające, „I can’t breathe”, wie, że dla Kalego i Mei miejsce we współczesnym świecie jest już zupełnie inne niż to, które wymyślił im Sienkiewicz.

Nie boję się stwierdzić, że „W pustyni i w puszczy” to książka, mimo wszystko, rasistowska, że Afryka na jej kartach to jedynie przefiltrowana przez wyobraźnię autora wizja Afryki, która z prawdziwym kontynentem nie ma nic wspólnego. Autorzy podstawy programowej z bliżej nieznanych powodów założyli, że dzieło to będzie kształtować estetykę, gust, wrażliwość, ale zapomnieli, że czynić to będzie poprzez wiktoriański imperializm. To on dzielił świat na czytelne połowy – na cywilizowany świat białych i barbarzyński świat wszystkich pozostałych. Tyle że taki świat, Panie Ministrze, już nie istnieje. Mamy za to coraz większą etniczną dywersyfikację w naszych szkołach i omawianie tej książki w grupie dzieci, które nierzadko mają za kolegę czy koleżankę z klasy kogoś o innym niż biały kolor skór, jest po prostu złe.

Nie próbuję odbierać Sienkiewiczowi, naszemu pierwszorzędnemu pisarzowi drugorzędnemu, talentu i warsztatu, ale sen Martina Luthera Kinga nie ziści się także między innymi dlatego, że polskie szkoły podstawowe karmią uczniów i wychowanków literaturą, która zatwierdza porządek świata, jakiego albo już nie ma, albo jaki rozpaczliwie czarne społeczności w różnych miejscach na świecie próbują rozbić. W świecie śmierci z powodu koloru skóry, nie pozostaje nic innego jak stwierdzić, że Kali ma twarz George’a Floyda.

Z poważaniem,
Katarzyna Fiołek

WIĘCEJ