Płacz japońskich mężczyzn. Uwieczniony na zdjęciach fenomen mówi coś więcej o tym społeczeństwie

Fotografia jest potężnym narzędziem w pokazywaniu emocji. Przy pomocy jednego obrazu, który drobiazgowo analizujemy, możemy niejako zajrzeć w zatrzymany czas, dostrzec szczegóły i aspekty, które umykają nam, kiedy mija naturalnie. Dobrym nośnikiem emocjonalnych treści są portrety, dzięki którym z absolutnego bliska możemy przyjrzeć się twarzom. Ten nośnik jest tym ciekawszy, jeśli uchwyci unikalną sytuację. 

Polski fotograf Yan Wasiuchnik zrobił poruszające zdjęcia płaczących mężczyzn z Japonii. Serię portretów wykonałem dzięki pomocy znajomej, mieszkającej w Tokio. Nawiązała się między nami rozmowa, w której Dominika poruszyła temat płaczących mężczyzn. Stwierdziłem, że to ciekawy temat na zdjęcia ze względu na panujący w Japonii wzorzec samuraja, stałego emocjonalnie – mówi artysta. Japończycy rzadko okazują uczucia i tych pięć przypadków były tego potwierdzeniem. Trudno było ich rozpłakać, prosiliśmy ich o przypomnienie sobie ciężkich i nurtujących momentów. Zostawialiśmy ich w odosobnieniu. Po pewnym czasie udało się, ale trochę to trwało. Mówili, że płacz jest czymś bardzo rzadkim, ostatecznością. Jeden mężczyzna powiedział nam, że ostatni raz płakał kilka lat temu, jak zmarł mu ktoś bliski z rodziny.

Różnice kulturowe dotyczą także emocjonalności, ale pod względem pozornie stoickiej postawy mężczyzn i ich niechęci do okazywania uczuć widać kilka podobieństw między Polską a Japonią. Jak wynika z wielu badań poświęconych porównywaniu emocjonalności Japończyków z innymi nacjami, kluczową rolę odgrywa u nich współzależność (social interdepence), czyli zwracanie na społeczny kontekst emocji. Uwaga zostaje przeniesiona z osoby odczuwającej, na kontekst, w jakim emocja zostaje wyrażona i jakie może wywołać reakcje u innych. Yan Wasiuchnik wspominał wzorzec stałego emocjonalnie samuraja, który wynika ze społecznych zasad. Japończycy za miejsca niestosowne do okazywania emocji uznają biura i zakłady pracy, w których obowiązuje powściągliwość. Za to ta sama grupa ludzi, która wstrzymuje radość z dużego sukcesu firmy w godzinach pracy, na wspólnym wyjściu do baru będzie bardzo głośna i wylewna. Podczas swojej wizyty w Japonii sam widziałem, jak ogólną radość w całym lokalu wywołało znalezienie zgubionego zegarka przez jednego z klientów i absolutną ciszę i spokój w transporcie publicznym. Emocje dotyczące osobistych spraw są jeszcze mocniej schowane, bardzo często zamknięte nawet przed samym sobą.

Współzależność to mechanizm właściwy kulturze kolektywnej, przeciwny do indywidualnego modelu społecznego, jaki dominuje na Zachodzie. W 2008 roku Uniwersytet Alberty przeprowadził bardzo ciekawe badanie, w którym grupom uczestników z Ameryki Północnej i Japonii pokazano zdjęcie z główną postacią i innymi ludźmi w tle. Następnie manipulowano wyrazami twarzy tych figur i pytano o emocję wyrażoną przez centralną postać. Większość grupy japońskiej (72%) odpowiadała, że emocje centralnej postaci były ukształtowane przez postaci z tła. Grupa północnoamerykańska w tym samym stopniu (72%) odpowiedziała coś zupełnie odwrotnego – postaci z tła nie miały żadnego wpływu na postać centralną. Takahiko Masuda, profesor psychologii z Uniwersytetu Alberty podkreśla, że uwaga Japończyków koncentruje się nie na jednostce, a uwzględnia wszystkich w grupie. Podobne efekty dał szereg innych badań, między innymi prowadzonych przez Alexa Huynha z Uniwersytetu Waterloo i Phoebe Ellsworth z Uniwersytetu Michigan.

Zbyt często zapominamy, że kraje Wschodu przeszły zupełnie inną drogę filozoficzną i społeczną, a zjawiska, które stoją u podstaw naszego indywidualistycznego podejścia – od Oświecenia po rewolucję seksualną – miały tam zupełnie inną formę, o ile w ogóle do nich dochodziło. Ocena tych różnic może być jałowym wysiłkiem, szczególnie biorąc pod uwagę ich złożoność. Kolektywny duch pomógł w walce z epidemią koronawirusa w Chinach, ale z drugiej strony, to samo podejście tworzy zablokowane emocjonalnie jednostki w Japonii. Skumulowane w ten sposób uczucia mogą być źródłem poczucia osamotnienia i tworzyć dystans do rodziny, są blokadą dla przepracowywania traum, zaburzają proces żałoby.

W Kraju Kwitnącej Wiśni panują ściśle określone zasady dotyczące czasu i miejsca na wyrażanie emocji. Współzależność może być widziana jako podstawa empatii i chęci zrozumienia, którą np. odczuje każdy człowiek Zachodu wrzucony w grupę Japończyków kompletnie nie rozumiejących języka angielskiego. Z drugiej strony, prowadzi to do budowania emocjonalnych murów, co w połączeniu z hierarchizacją i silnie patriarchalnym charakterze społeczeństwa daje efekt w postaci milczących ojcowskich figur i sfrustrowanych mężczyzn w każdym wieku (ciekawie na tym tle wypada Polska, w której mężczyźni również mają problem ze zdrowym wyrażaniem emocji). Dlatego też smutny mężczyzna to widok rzadki, płaczący – wprost niesamowity. Zdjęcia Wasiuchnika mają tym mocniejszy wydźwięk – uchwycają unikalny moment, kiedy uczucia burzą ten mur i wylewają się rzeką, w której płyną nie tylko aktualne emocje, ale i te nagromadzone wcześniej.

Przyglądanie się różnicom kulturowym, szczególnie w tak wrażliwym obszarze, jak emocje, nie ma służyć ocenie innych społeczeństw. Za to warto w takim kontekście spojrzeć na to, jak budujemy swoją emocjonalną tożsamość i jak działają niepisane zasady dotyczące jej wyrażania u nas. Figura milczącego ojca, który wszystkie emocje dusi w środku, jest aż nadto znajoma w Polsce (chociaż empatia wynikająca ze współzależności społecznej już niekoniecznie) i prowadzi do wielu życiowych powikłań dla dzieci dorastających w cieniu takiej figury. Portrety zrobione przez Yana Wasiuchnika pokazują moc uczuciowego oczyszczenia – katharsis jest skuteczną figurą od antyczności. Nasze emocjonalne zdrowie jest ważne jak każde inne i warto dbać o jego higienę.

zdjęcia: Yan Wasiuchnik @maanamman

casting: Dominika Szmid @domsyn

WIĘCEJ