Dajcie Pa Salieu 10 minut, a inny rap wypłowieje jak ciemny t-shirt w słońcu

 

Kolejne utwory pochodzącego z Gambii rapera umożliwiają obserwowanie narodzin legendy w czasie realnym.

 

Pa Salieu to ewenement, rzadki przykład artysty, w przypadku którego otaczający go hype i jakość dokonań muzycznych idą w parze. Dla nowej dekady wychowany w Gambii raper może stać się tym, kim miał być Octavian, którego karierę ostatecznie przekreśliły oskarżenia o przemoc fizyczną i psychiczną – artystą łączącym to, co najlepsze w mieszance trapu, brytyjskiego drillu i afrotrapu i wnoszącym to połączenie do głównego nurtu. Ubiegłoroczny mixtape Send Them To Coventry potwierdził, że nie są to nadzieje pozbawione podstaw i doczekał się entuzjastycznego przyjęcia wśród krytyków, którzy docenili nie tylko bezdyskusyjne kompetencje rapera, ale i cała wartość muzyczną – hipnotyczną, przesiąkniętą dancehallem, muśniętą trip-hopem. Opublikowana kilka dni temu EP Afrikan Rebel to logiczna kontynuacja tamtego materiału – gościnnie pojawiają się tu tacy artyści, jak nigeryjski wokalista Zlatan (znany m.in z udziału na płytach takich afrobeatsowych potęg jak Burna Boy) czy słyszany ostatnio na albumie Little Simz Obonjayar. Dzieli i rządzi jednak sam Pa Salieu, w zaledwie 10 minut udowadniając, że pod względem charyzmy i talentu Wielka Brytania nie miała takiego rapera od wielu lat.

 

WIĘCEJ