Odyseja kosmiczna 2021Teatru Powszechnego to wizja, która zaraz może się wydarzyć

O pierwszej online’owej premierze stołecznego teatru opowiada reżyserka spektakluAlicja Borkowska.

Jak wystawić science-fiction na deskach teatru? Przyzwyczailiśmy się do blockbusterowych obrazów wartych 150 milionów dolarów oraz skromnych, niezależnych wizji, które korzystają z prostych konceptów wspomaganych CGI i wizualnym minimalizmem. Świeżą perspektywę na gatunek, który mówi o potencjalnej przyszłości, ale, przede wszystkim, realnej teraźniejszości prezentuje Odyseja kosmiczna 2021.

Produkcja Teatru Powszechnego i Strefy WolnoSłowej jest osadzona już w przyszłym roku i przedstawia historię pierwszych kolonistów Marsa – ich nadzieje, marzenia, niepewności oraz filozoficzne rozterki. Technologiczny postęp jest tu sprawą umowną – najważniejsze są bowiem emocje, które będą bliskie wszystkim zdezorientowanym aktualnym porządkiem, pandemicznego i nieprzyjaznego świata.

Odyseja kosmiczna 2021 to także pierwsza online’owa premiera Teatru Powszechnego i trudno wyobrazić sobie lepszą produkcję na inaugurację tej formy dystrybucji. Kosmiczna pustka obecna poza kadłubem statku międzyplanetarnego łatwo wchodzi bowiem do domów wszystkich widzów. Odyseja kosmiczna będzie pokazywana ponownie w ten weekend – 18, 19 i 20 grudnia o godzinie 19:00 na platformie Powszechny VOD. Wszelkie niezbędne informacje znajdziecie tutaj.

My z kolei porozmawialiśmy z Alicją Borkowską o jej wizji współczesnego i przyszłego świata, działaniach Strefy WolnoSłowej, która angażuje twórców różnych narodowości oraz poszukiwaniu nadziei w obecnych czasach.

fot. Pat Mic
fot. Pat Mic

Rok 2020 to dla wielu osób okres, który ostatecznie obnażył wiele patologii współczesnego świata na poziomie lokalnym i globalnym. Czy spektakl pokazujący wizję opuszczenia Ziemi już w przyszłym roku to wyrażenie rezygnacji związanej z kondycją cywilizacji?

 

Jesteśmy dalecy od rezygnacji. Staramy się raczej wskazać na potrzebę oderwania od naszego tu i teraz, żeby przyjrzeć się z dystansu temu, co nam się przytrafia. W spektaklu występują osoby różnych narodowości i o różnym doświadczeniu artystycznym – staramy się spojrzeć na to, co się dzieje na Ziemi z bardzo różnych perspektyw. Biorąc pod uwagę te odmienne punkty widzenia zastanawiamy się, jak wygląda nasz stosunek do Ziemi, do urządzonego tu świata – jak wpływa na to kwestia wieku, pochodzenia, rodzaju zatrudnienia czy regulacji kwestii pobytowych. Stwarzamy przestrzeń, w której można zacząć od nowa, bez założeń, ale z postulatami zmian. Zastanawiamy się nad kształtem nowej wspólnoty, w której wszyscy czuliby się równi, równe i reprezentowani, reprezentowane.  

 

Odyseja swoim tytułem odwołuje się do cyklu książek Arthura C. Clarke’a oraz przełomowego filmu Kubricka. Czy to nawiązanie przejawia się także w innych aspektach produkcji?

 

Nie odwołujemy się do Odysei Clarka czy Kubricka na innych poziomach bezpośrednio. To, co łączy te odyseje, to refleksja nad relacją człowieka i stworzonego przez niego świata. U nas nie ma inteligentych maszyn, ale jest Ziemia pełna elektroniki i urzędowych spraw, która buntuje się przeciw człowiekowi i którą chcemy zostawić za sobą. Podróżując w czasie i przestrzeni zastanawiamy się nad istotą życia i kosmosu – nad tym, czy jesteśmy w stanie stworzyć nowy lepszy świat, skoro to my w nim będziemy. 

 

Jaki jest Pani osobisty stosunek do ekspansji człowieka poza naszą planetę i ewentualnego podboju kosmosu?

 

Sceptycznie patrzę na wszystko, co nazywa się podbojem czy kolonizacją. Mam problem przede wszystkim z ilością pieniędzy pompowanych w misje kosmiczne – wolałabym, żeby te środki przeznaczane były na poprawę naszego życia tu – na Ziemi. Na ratowanie planety, na której teraz mieszkamy, na ratowanie i zapewnienie godnego życia wszystkim istotom. 

fot. Pat Mic
fot. Pat Mic

Odyseja jest wspólnym projektem Teatru Powszechnego oraz, współtworzonej przez Panią, Strefy WolnoSłowej. Jakie znaczenie dla spektaklu miało zaangażowanie aktorek i aktorów pochodzących z innych krajów?

 

Strefa WolnoSłowa tworzona jest od lat przez osoby o różnej narodowości. Pięć lat temu Teatr Powszechny zaprosił nas do współpracy – mamy od tego czasu swoją salę warsztatową, organizujemy wydarzenia artystyczne, spotkania, ściśle współpracujemy z teatrem programowo, staramy się, żeby osoby z grup migranckich i uchodźczych czuły się tu u siebie. Jednak dopiero teraz po raz pierwszy nasi performerzy i performerki spotykają się z zespołem Teatru Powszechnego na scenie. To spotkanie na równych prawach – osoby o różnym pochodzeniu kulturowym i doświadczeniu artystycznym wchodzą w proces tworzenia na takich samych zasadach jak aktorzy i aktorki Powszechnego. Zaangażowanie cudzoziemców i cudzoziemek do produkcji na scenie instytucjonalnego teatru na równych prawach z etatowymi aktorami i aktorkami, z osobami pochodzenia polskiego jest bardzo ważne dla tego, o co stara się cały czas Strefa WolnoSłowa. Jest to dla nas bardzo silny i ważny manifest instytucji kultury, która jest otwarta na inne perspektywy, podejścia do sztuki, jest prawdziwie wkluczająca. Teatr Powszechny zdaje sobie sprawę, że społeczeństwo w jakim żyjemy nie jest monolitem, jest z roku na rok co raz bardziej różnorodne – naszą codzienność tworzą osoby o różnym pochodzeniu kulturowym i zatrudnianie ich, traktowanie podmiotowo – jako pełnoprawnych twórców i twórczynie, dawanie przestrzeni jest bardzo ważną rolą instytucji kultury. Bardzo cenię to podejście i wierzę, że nasz wspólny spektakl przetrze szlaki innym tego rodzaju działaniom. 

 

Wyreżyserowana przez Panią sztuka jest pierwszą w historii Teatru Powszechnego, która miała premierę online. Czy widzi Pani wartość w tej właśnie formie dystrybucji?

 

To było dosyć trudne doświadczenie dla nas wszystkich – granie do kamer, zamiast do pełnej napięcia publiczności to kompletna nowość dla całego zespołu. Wiem jednak, że dobre wykorzystanie tych pokazów daje nam szansę dotarcia do nowego widza, myślę przede wszystkim o tych, którzy i które na spektakle muszą dojeżdżać do miasta z małych ośrodków czy o widzach mieszkających poza Polską, których zaangażowanie jest dla nas kluczowe – to przecież też rodziny i przyjaciele naszych zaangażowanych twórców i twórczyń ze Strefy WolnoSłowej. Zdaje się, że dzięki streamingom możemy zawalczyć o przezwyciężenie trudności w uczestnictwie w kulturze, jakimi są odległości czy kwestie ekonomiczne. 

 

W moim odbiorze Odyseja kosmiczna 2021 wydaje się zakorzeniona przede wszystkim w osobistych i globalnych lękach oraz poczuciu samotności. Czy widzi w niej Pani jakieś elementy pocieszenia? I gdzie można go współcześnie szukać?

 

W relacjach i we wspólnocie. Jeśli za lękami i poczuciem samotności idzie potrzeba ich przezwyciężania, to realizuje się ona we wspólnym szukaniu rozwiązań, w rozmowie, poszukiwaniu tego, co wspólne. To może dać siłę i nadzieję.  

WIĘCEJ