Odszedł Papcio Chmiel – ojciec Tytusa, Romka i A’Tomka oraz kowal polskiego poczucia humoru i absurdu

Odszedł Papcio Chmielojciec Tytusa, Romka i A’Tomka oraz kowal polskiego poczucia humoru i absurdu

Dzięki, Papciu.

Dziś dotarła do nas smutna wiadomość – w wieku 97 lat zmarł Henryk Jerzy Chmielewski, czyli Papcio Chmiel – najpewniej pojedyncza najbardziej wpływowa postać w historii polskiego komiksu. Ojciec Tytusa, Romka i A’Tomka kreślił ich przygody przez ponad 60 lat i zaznajamiał w ten sposób kolejne pokolenia młodych Polaków z absurdem, który w tym kraju nadal, a może zwłaszcza teraz, jest codziennością.

Urodził się w 1923 roku – krajem rządzili wtedy kolejny kolejno Władysław Sikorski, Wincenty Witos i Władysław Grabski. Gdy Trzecia Rzesza wdarła się na polskie terytorium miał 16 lat. Dołączył do Armii Krajowej, gdzie otrzymał pseudonim „Jupiter”. W czasie Powstania Warszawskiego służył jako starszy strzelec w szeregach 7 pułku piechoty AK „Garłuch”.  Pod koniec wojny pracował jako kreślarz w Wydziale Technicznym Centralnego Zarządu Przemysłu Włókienniczego. Po wojnie, gdy sfinalizował swoją służbę wojskową i przeszedł do cywila, został rysownikiem w Świecie PrzygódŚwiecie Młodych. Właśnie na stronicach tego drugiego tytułu zadebiutowali jego komiksowi synowie – Tytus, Romek i A’Tomek.

Uczłowieczanie pochodzącego z Trapezfiku, fikcyjnego państwa w Afryce Środkowej, szympansa szybko zainfekowało mózgi polskiej młodzieży, która na paskach komiksowych oraz w kolejnych tomach śledziła kolejne wyprawy tria, które sponsorował Profesor Talent oraz jego pojazdy – kultowe Wannoloty, Trąboloty, Prasoloty oraz Wkręcacze. Romek i A’Tomek, dumni harcerze i dobre, młode dusze pod przewodnictwem Tytusa – pod wieloma względami pierwszego punka PRL-u, a potem III RP – przemierzali krainy rządzone przez absurd i debilizm. Ich przygody zawsze miały chociaż cień edukacyjnego wymiaru. Papcio Chmiel miał dar do bezpretensjonalnego poruszania ważnych wątków – pro-ekologicznej postawy, poszanowania dla innych kultur czy zdrowego odżywiania (tak, w jednej z nowszych ksiąg chłopaki pomagając Profesorowi Talentowi w zgubieniu zbędnych kilogramów). Papcio Chmiel stworzył fenomen, który był synonimiczny z jego pseudonimem i sam stał się kultową, komiksową postacią.

Droga tria przez stepy polskiej popkultury nie była pozbawiona wybojów. Chłopaki nie najlepiej radzili sobie po wyjściu z komiksowych kadrów – film animowany o ich przygodach z początku tego wieku był zwyczajnie cienki, a niedawna kampania jednej z sieci marketów elektronicznych z ich udziałem była smutnym zwycięstwem kapitalizmu. Tytus, Romek i A’Tomek przeskoczyli też rekina w ostatnich latach na stronach kolejnych ksiąg uczestnicząc w najważniejszych wydarzeniach w historii Polski. Tak, rezolutni harcerze pojawili się m.in. pod Grunwaldem, brali udział w odsieczy wiedeńskiej, Bitwie Warszawskiej 1920 roku oraz służyli Bolesławowi Krzywoustemu. Skręt w stronę bogoojczyźnianej propagandy u Papcia można jednak uznać za zrozumiały i uzasadniony. I w obliczu jego zasług dla wyobraźni i poczucia humoru setek tysięcy, a może i milionów jego rodaków, można go po prostu ominąć. Papcio na zawsze pozostanie tym radosnym wąsaczem z szaloną grzywą – tak jak sam siebie sportretował w swoich dziełach.

WIĘCEJ