Maksymalizm w sztuce ma się dobrze.

Pieniądze mają głównie funkcję użytkową, więc ich design powinien być prosty i czytelny. Można mieć sporo uwag co do tego, kto dominuje u nas na nominałach (faceci, często o szemranym dziedzictwie), ale powiedzmy, że banknoty z polskimi złotymi wyglądają względnie ok. Istnieje również obieg kolekcjonerski, z którego Narodowy Bank Polski korzysta, kiedy chce szczególnie uczcić jakąś osobę lub wydarzenie z naszej historii. Niedawno wypuszczono banknot na stulecie Bitwy Warszawskiej, który może nie był czymś, ekhem, ładnym, ale przynajmniej można na niego patrzeć bez ostrzeżenia dla osób wrażliwych na bodźce wizualne. Ale jeśli chodzi o nowe arcydzieło NBP, zaprojektowane przez Justynę Kopecką (swoją drogą tę samą osobę, która stała za banknotem na rocznicę Bitwy Warszawskiej), to… Uff, na pewno jest to coś, co dyskutuje z maksymą mniej znaczy więcej.

Zresztą, co to za wymyślanie? Mniej znaczy więcej? Więcej znaczy więcej! Tak jest naturalnie, tak podpowiada intuicja i za tym podążył nowy projekt kolekcjonerskiego banknotu o nominale 20 złotych z Lechem Kaczyńskim w roli głównej. Nie miejsce tu i czas, żeby dyskutować na temat dość niemrawego, czy wątpliwego dorobku tragicznie zmarłego prezydenta, ale szczęśliwie banknot też tego nie robi. Bo z gąszczu budynków, symboli, napisów i kolorów ciężko wyczytać o co może chodzić, co zostaje sproposowane. Mamy tu do czynienia z typowo polskim podejściem do ergonomii rzeczywistości – naćkać wszystkiego, bo jeszcze ktoś nie skuma, czy coś. Od stoczniowych dźwigów, przez Pałac Prezydencki i Muzeum Powstania Warszawskiego, aż do znaku wodnego z pierwszą parą, jest czym siać wizualny terror. Banknot wchodzi w obieg 9 listopada. Do śmiechu dodamy, że banknot firmuje hasło: warto być Polakiem!  X kurczę D

WIĘCEJ