Pogłębia się problem dyskryminacji osób LGBT+.

Ministerstwo Sprawiedliwości planuje wprowadzić zmiany w kodeksie karnym. Niestety, przepisy poprawiane są wybiórczo, na przykład z dwóch do trzech lat ma zostać podniesiona kara pozbawienia wolności za nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Brakuje tu zapisu o dyskryminacji ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Nie ma odzewu na postulowaną przez wiele środowisk ochronę osób o innej orientacji seksualnej. Wszystkie antydyskryminacyjne przepisy pomijają te osoby. Tymczasem jest coraz więcej przypadków i przemocy, i nienawiści właśnie na tym tle. Skoro już projektodawca widzi potrzebę wprowadzenia zmiany do tego przepisu, to powinna ona polegać właśnie na wprowadzeniu ochrony wobec osób LGBT+ i kobiet, tj. grup, narażonych na przemoc i przestępstwa motywowane nienawiścią – mówi sędzina Jolanta Jeżewska z Sądu Rejonowego w Gdyni w rozmowie z portalem Prawo.pl.

Z okolicznościami obciążającymi jest podobnie. W katalogu znajduje się motywacja związana z nienawiścią wobec określonej grupy, nie uwzględniono tam jednak kryterium płci, ani orientacji seksualnej. Jeżeli na przykład dojdzie do napaści lub morderstwa ze względu na orientację, to zdaniem ustawodawcy nie jest to okoliczność obciążająca. To kolejny etap ogólnej polityki rządzących, by państwo nie chroniło mniejszości seksualnych. Nowelizacja kodeksu karnego idzie nie tylko w poprzek oczekiwań progresywnych środowisk, ale także europejskich standardów ochrony przed nienawiścią. Trudno nie widzieć tutaj pewnej upiornej celowości, do której przyzwyczaiła nas obecna władza.

WIĘCEJ