Nowy album Pejzażu to melancholijny beat tape na koniec lata

Na pełnym rapie i w pełnym słońcu.

Bartosz Kruczyński, czy to pod egidą Pejzażu, czy Earth Trax, czy pod własnym nazwiskiem, regularnie rozpieszcza nas nowymi wydawnictwami. Przy czym każde z jego wcieleń jest unikalną propozycją i eksploruje inne obszary stylistyczne. Wyspa, czyli nowy album Kruczyńskiego wypuszczony pod auspicjami The Very Polish Cut Outs jako Pejzaż, jest kolejną wycieczką w krainę kapitalnych sampli i lekkiej, późnoletniej/wczesnojesiennej melancholii. Słuchając Wyspy można odnieść wrażenie, że to zaginiony beat tape z pionierskich czasów polskiego rapu – wrażenie potęgują rozsiane tu i ówdzie nawijane wstawki, w tym np. z kawałka Tedego i Volta. Trueschoolowe breaki, sample z perełek rodzimego groove’u – brakuje tylko krzywej i uroczej w swojej toporności nawijki, jaką znamy z hip-hopowych płyt wydawanych w Polsce w latach 90-tych. Czy nawet konkretniej, płyt DJ-a Volta, którego duch unosi się nad Wyspą. To album, ale każdy utwór płynnie przechodzi w kolejny, w stylu mixtape’ów, czy beat tape’ów właśnie. Jeśli tęsknicie za bardziej klubowymi wycieczkami z Ostatniego dnia lata, czy ptasiego Odlotu, to mam złe wieści. Poza najdłuższym na płycie, jungle’owym „Sekretem” dominują tutaj biciwa, zazwyczaj krótkie i konkretne. Nietrudno zauważyć w tym ucieczkę Kruczyńskiego przed szufladkowaniem, udaną próbę ewolucji projektu.

Wyspa to zbiór fenomenalnych sampli. Te wokalne są chwytliwe i strategicznie rozmieszczone, te grooviaste bujają w rozmarzonej atmosferze, razem z latem, które ucieka za oknem. „Echo”, utwór zamykający płytę, ma w sobie coś z ambientowych produkcji Kruczyńskiego i wydawnictwa Noce i dnie, które umiliło nam pandemiczny czas w zeszłym roku. Razem z rockowo pokręconymi „Kwiatami” i „Sekretem”, który z utęsknieniem patrzy na muzykę jungle, stanowi trójcę wyłamującą się stylistycznie z reszty płyty. To jedyne do czego można się przyczepić na Wyspie – dominuje lekko monotonna rytmika hip-hopowych breaków, ale szczęśliwie album jest na tyle krótki, że nie wkraczamy na męczące terytorium. Niemniej, to kolejna wspaniała propozycja od Pejzażu. Album, który będzie doskonałym towarzyszem jesiennych wieczorów i wakacyjnych wspominek. A także dowód na to, że 25 lat po wydaniu Endtroducing….. DJ-a Shadowa muzyka oparta na samplach może wciąż wywoływać i opowiadać emocje w unikalny sposób.  

WIĘCEJ