Nowa książka Marlona Jamesa to epickie, queerowe fantasy oparte na afrykańskich mitach. I jest fenomenalna

Pierwsza część trylogii Ciemnej Gwiazdy autora „Krótkiej historii siedmiu zabójstw” to pozycja rewolucyjna.

Jak na gatunek, który tworzy nowe, alternatywne światy, fantasy kopiuje zaskakująco dużo wzorców z tego już nam znanego. Mainstreamowa fantastyka kierowana do młodzieży opiera się na przygodach białych, heteroseksualnych osób, które występują w imię określonych wartości. W Polsce oczywiście zostało do doprowadzone niemal do ekstremum za sprawą ligi dziadów fantastyki, która od lat 90-tych wiedzie w tym środowisku prym (chociaż powoli zaczyna się to zmieniać). W Europie jesteśmy jednak wyeksponowani często na historie podobnych nam bohaterów w nieznanych nam światach. Alternatywą są z kolei wytwory kultury japońskiej i chińskiej – także mocno homogeniczne i skupione na lokalnych perspektywach. Dlatego tak odświeżająca jest nowa afrocentryczna literacka fantastyka, którą uprawiają m.in. N.K. Jemisin i Tomi Adeyemi oraz, od niedawna, Marlon James.

Pochodzący z Jamajki James zrobił międzynarodową karierę za sprawą wydanej w 2014 roku Krótkiej historii siedmiu zabójstw, za którą otrzymał Nagrodę Bookera. Krótka historia nie była krótka. I opisywała o wiele więcej morderstw. Ta polifoniczna epopeja dokumentowała, oczami i uszami wielu bohaterów i bohaterek, dzieje wojen gangów na wyspie oraz próbę zamachu na bohatera nazywanego śpiewakiem – Boba Marleya. Tu właśnie pisarz wyeksponował swój niesamowity talent do tworzenia unikalnego, jedynego w swoim rodzaju języka, którego używają poszczególne postaci. Odniesienie go do prawdziwych lub na pół fikcyjnych wydarzeń osadzonych na kuli ziemskiej to jedno. Zbudowanie na nim zupełnie nowego uniwersum to już zupełnie inna gimnastyka. A to właśnie udaje się Jamesowi w Czarnym Lamparcie, Czerwonym Wilku – pierwszej części jego trylogii Ciemnej Gwiazdy. W żartach pisarz zapowiadał ją jako “afrykańską odpowiedź na Grę o tron”. I nawet jeśli słowa te zostały wypowiedziane z przymrużeniem oka, w dłuższej perspektywie czasu James może stworzyć coś równie ważnego jeśli nie ważniejszego niż seria George’a R.R. Martina. 

Czarny Lampart to historia Tropiciela – mieszkańca fikcyjnego, zamieszkanego przez, zgrupowaną w ramach różnych plemion i królestw, czarnoskórą ludność, kontynentu, który wykazuje różne paralelę z ginącą razem z podaniami ludowymi i legendami Afryką. Główny bohater zasłużył na swoje miano dzięki swojemu niezwykłemu talentowi – zmysłowi węchu, który jest w stanie zlokalizować niemal każdą osobę dzięki jej woni. Tropiciel staje się w ten sposób, działającym w pojedynkę, najemnikiem na zlecenie osób z zasobnymi sakwami. Przed największym wyzwaniem staje jednak, gdy podejmuje się odnaleźć zaginionego chłopca. Zostaje wcielony w ten sposób do ekipy, w której są m.in. zmiennokształtny człowiek-lampart, wiedząca więcej od wszystkich wiedźma, olbrzym zwany Ogo (który nie lubi gdy nazywa się go olbrzymem) oraz bunszi – potrafiąca zmienić się w wodę wróżka.

David Levenson/Getty Images

Afrykański folklor to jedna z trzech głównych składowych odróżniających dzieło Jamesa od niemal wszystkiego, co ukazało się wcześniej. Drugim czynnikiem jest język – żywy, niełatwy i często dezorientujący. Autor wkłada jednak niesamowity wysiłek w nakreślenie poszczególnych postaci właśnie za pomocą sposobu, w który układają słowa i snują swoje historie, a efekt jest porażający, chociaż wymaga od czytelnika niezwykłej dozy uwagi (przegapienie kilku słów może spowodować, że zupełnie nie będzie się wiedziało, co w zasadzie się dzieje). Narzucenie sobie odpowiednich nawyków skutkuje jednak stuprocentową niemal immersją w zagłębianiu się w ten niezwykły świat. Brawa należą się także Robertowi Sudółowi, który przetłumaczył Czarnego lamparta z mistrzowską wręcz inwencją.

Ostatnim komponentem odróżniającym książkę Jamajczyka od konkurencji jest system wartości, który przedstawia. Autor pokazuje m.in. skutki relatywizmu moralnego i postrzegania prawdy oraz studiuje spektrum władzy ludzi nam innymi ludźmi – zarówno na poziomie globalnym, jak i najmniejszych możliwych komórek społecznych. Najbardziej progresywne jest tu jednak jego ujęcie seksualności, która jest w zasadzie podstawą świata. Obrzezanie lub jego brak potrafi stanowić o statusie danej jednostki, seks jest wyznacznikiem dorosłości, a wielu głównych bohaterów to postaci homo- lub biseksualne, dla których preferencje w tej kwestii są podbudowane kodeksem zasad, wierzeń oraz lokalnych obyczajów. Queerowy pride oraz zaściankowa homofobia regularnie ścierają się ze sobą zarówno na sawannie jak i w rozwiniętych miastach.

Czarny Lampart, Czerwony Wilk opowiada historię poniekąd kompletną. Zostawia jednak furtkę do nadchodzących dwóch pozostałych części, które James chce wykorzystać, by oddajać głos innym postaciom mającym przedstawić te same wydarzenia ze swojej perspektywy. Oprócz fascynującego języka i impulsów, które zmuszają do poszerzenia myślowego horyzontu, dzieło Jamajczyka jest też po prostu świetną książką przygodową. Nic dziwnego, że prawa do ekranizacji jeszcze przed premierą wykupił aktor Michael B. Jordan. Wykreowany przez Jamesa świat może na dużym ekranie być czymś zupełnie rewolucyjnym – adaptacja tego fascynującego uniwersum będzie jednak wymagała nie lada odwagi oraz wielkiego talentu.

 

Marlon James – Czarny Lampart, Czerwony Wilk, wydawnictwo Czarna Owca, 2021

Marlon James - Czarny Lampart, Czerwony Wilk / Wydawnictwo Czarna Owca
WIĘCEJ