Nasz subiektywny ranking prawicowych okładek uderzających w lewicową zarazę 

Wkraczamy do świata, w którym umięśnieni obrońcy myśli konserwatywnej własnymi ciałami obronią nas przed zagrożeniami zachodnich ideologii. Jest tu całkiem grubo.

Mój wybór oparłam zarówno o warstwę para-merytoryczną, jak i wizualną. Jednakże wyjątkowo zdecydowałam się docenić miarę polotu kreatywnego. 

Wszystko trochę jak z erotycznych, bdsm-owych fantazji kochanek czy kochanków opowiadających sobie w chwilach uniesienia o ,,10 sposobach na przywiązanie/związanie/poświartowanie/spuszczenie krwi z mojej Niuni”. Tutaj prawicowcy oddają się marzeniom i upajają różnorodnymi sposobami pacyfikacji Tuska, ,,ideologii LGBT”, gender etc. etc. etc. (każdy zna lewicowe punkty zagrażające państwu prawa). 

Pomimo absolutnych różnic ideowych pomiędzy nami, muszę przyznać, że graficznie jest nam bardzo blisko. Kaczyński w role-playu?! Albo jako polski Superman? Uważam to za absolutny hit. Poza bardziej zaawansowanymi przeróbkami, grafik lub graficzka wyprzedził czasy i wykreował formułę coś na kształt filtru z Instagrama (tutaj myślę np. o Ewie Kopacz urządzającej piekło lub bitwie Polski z Homoimperium).

Na plus także zasługuje odwaga dyrektora kreatywnego, który decyduje się na wizualnie postępowe okładki, które niestety nie występują nawet w okołokulturalnej publicystyce. Zwykle jest to wynik obaw reklamodawców i klientów, którzy zdecydowanie wolą zachowawcze wizualia, które może i mało wprowadzą wartości, ale są bezpiecznie i nie nadszarpną wizerunku marki. Kolejny problem stanowią gwiazdy/celebryci/cover girls i cover boys, którzy, oczywiście generalizując, nie decydują się na odważne posunięcia. Brak im polotu, ufności wobec twórców kreatywnych – wszystkim rządzi kompromis, który potrafi prowadzić do miałkości i odtwórczości. 

Argumentując, wskaż proszę kogoś w Polsce, kto na skalę komercyjną, robi coś o skali mocy np. Arca lub by być mniej offową, chociażby Katy Perry. Nikt. Niestety. Nikt, oprócz, prasy prawicowej, która podobnie jak ja, nie zna umiaru, ani granic. Są też demokratyczni wobec wyboru bohaterów i bohaterek. Równo dostało się Tuskowi i Anji Rubik. Wszyscy jesteśmy równie źli. 

Na uwagę zasługuje także retoryka wykorzystana do opisu ,,problematycznej” semiotyki. Uważam, że dla wzmocnienia przekazu, poza samym słowem ,,gwałt”, dobrze byłoby przedstawić feministki w bardziej radykalny sposób. Według mnie wyglądają zbyt mało opresyjnie, co do levelu fantastyki.   

 

PS Dlaczego na okładce Tygodnika Powszechnego podejmującego temat Udanego seksu katolików widzimy parę kobiet? Jeśli tak wygląda udany seks katolików: homoseksualny, w tiulu, pod wodą, to chyba muszę zaaplikować. 

WIĘCEJ