Moda dla orłów. Takich jak ja i KRZYSZTOF RUTKOWSKI

Jak być mentalnym bogaczem– kurs ilustrowany za pomocą stylu najsłynniejszego polskiego detektywa.

Wałęsa był dobry, ale trzeba to podkreślić po raz enty, kochani, takie stylizacje są już passe

Trendy trendami, fashion week trwa i na pewno niebawem każda stylistka i influencerką będzie miała nowy moodboard koncepcyjno stylizacyjny – od wystroju wnętrz, przez menu, memy, na modzie kończąc. Nie mam nic przeciwko, ja po prostu mam inne podejście do sezonowości mody i nie mam wolnych co 2 miesiące 50k żeby obkupić się w świeżutkie odzieżowe bagietki prosto z zachodu. 

Wybieram opcje świeżutkie polskie kajzerki – głębszą analizę behawiorystyczną i raczej odświeżenie myślenia o własnym wizerunku przez pryzmat tych najnowszych, najbardziej odjechanych modowych konceptów. 

Bo jak to się mówi, stylu nie można kupić <wink>. Można kupić złudne poczucie własnej wartości i pozycję, ale według mnie ta strategia jest zupełnie obca filozofii mody, a całkiem bliska filozofii kapitalizmu.

To jakbym ja kupiła sobie na OLX dyplom magistra z jakiejś katolickiego uniwersytetu i strugała pawiana, że się znam. Chociaż to byłoby przynajmniej śmieszne. Kochane, wiadomo o co chodzi, nie trzeba tłumaczyć. Jednakże absolutnie stronię od oceniania, bo ja sama walczę z kompulsywnymi zakupami w tych trudnych czasach, po prostu relacjonuję to co widzę i czuję.

Tak więc kontynuując kwestię trendów, mam świadomość, że są niektóre mi się podobają, inne mniej. Siedzę w domu, oglądam digitalny fashion week, obsypuje lajkami projekty i modelki, które mi się podobają, ale szansa, że coś zamówię jest raczej mała. Chyba, że nagle wpadnę na jakiś wspaniałomyślny pomysł i poczuje jakiś dziwny zew lub po prostu będę pijana i zrobię w 5 min zakupy za 5 koła. 

Co mnie naprawdę i fascynuje długofalowo to pewne zjawiska. Od lata jest tym moda dla panów z wyższych sfer finansowych. Ciężko jest mi nazwać tę subkulturę, ale są pewne bardzo spójne cechy wspólne.

Z tego punktu badanie socjologiczne, zwykle młodych, bogatych ludzi, którzy swój majątek zbudowali sami, którzy transformację ustrojową pamiętają jedynie z młodzieńczych lat, ale swoje imperium finansowe budowali już w Polsce demokratycznej, wydaje się bardzo ciekawe. 

Trwają w XXI-wiecznym kulcie bogactwa: kapitalistyczny barok, powszechny ekshibicjonizm, wyścigi marzeń, utrzymywanie fikcji idylli, nadmiar pięknych ciał, szczęśliwe pod same niebo życia, z idealną rodziną oraz spokojem tybetańskiego mnicha. Każdy ma swoje prywatne Jestem jaki jestem streamowane na mediach społecznościowych. 

Można powiedzieć, że albo umrą z dobrobytu, albo dojedzie ich fiskus. 

Jednocześnie to zjawisko społeczne bardzo mnie zachwyca i przeraża. Widząc jaką jest to wydmuszką z premedytacją wynajmuję bentleya z panka i wożę się w luksusowych markach dla panów. Nie rozchodzi się tutaj o ralphy laurenty i inne takie, to jest moje drogie, zupełnie inny kaliber: PHILIPP PLEIN, DSQUARED, GUESS, DIESEL, cipo and baxx etc. I nie piszę tego prześmiewczo, są to obecnie moje ulubione marki, z którymi łączy się konkretny lifestyle. Czy jest to redefinicja marki, zapożyczenie kulturowe od białych CIS mężczyzn, sabotaż? Nie wiem, ale cel jest skierowany do środka, robię to dla siebie, bo mnie to bawi. 

Poza Instagramem, postaci mają swoją reprezentację w naszej rodzimej popkulturze, myślę tutaj o wszystkich produkcjach telewizyjnych (których jestem fanką) takich jak np.: Królowe życia, Damy i wieśniaczki. Jednakże można tam zauważyć pewne półśrodki, całościowym stylizacyjnym guru nie określiłabym nikogo innego niż detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Pierwszy raz na żywo widziałam na evencie z żoną, bardzo mu jej wówczas zazdrościłam, ich zachowanie było istnie teatralne, absurdalne, w blasku fleszy, pełne splendoru i luksusu. Byłam oczarowana tym szaleństwem. I jego fryzurą rzecz jasna. 

Ja szanuje spójność, całościowość, nie ważne czy odnosi się to do projektu czy performowanej osobowości. Ostatnimi czasy Krzysztof jest absolutnym królem i skradł mi serce, czuję nić porozumienia. Pozwólcie, że poniżej wypunktuje kluczowe elementy stylizacyjno-teatralne. 

– Po pierwsze, CZAPKA, najlepiej duży daszek, szeroki, może być daszek od fullcapa, ale sportowego fullcapa nie nosimy. 

– Gdy już wiemy jaki musi być daszek, należy wybrać odpowiednią firmę, jak dla mnie niezawodnym wyborem jest DSQUARED2 z logo lub napisem ICON, wtedy każdy przechodzień od pierwszej sekundy wie z kim ma do czynienia. Ja na swojej półce posiadam także odzienie marki GUESS oraz Moschino, jednak daszek nie jest wystarczająco imponujący. 

– Okulary przeciwsłoneczne – zgodnie za Balenciaga ,,Sunglasses at night”, dodatek świetnie się spisuje niezależnie od warunków pogodowych oraz pory dnia.

– Sygnowany t-shirt, preferowane marki: GUESS, DSQUARED2, GUESS, GUCCI.

– Zamiennie warto nosić garnitur, najlepiej szyty na miarę. Ja posiadam garnitur po mojej mamie, w którym brała ślub. Idealnie się sprawdza na wyjścia, czuję się w nim jak mafiozo z Elbląga, żadne nadwiślańskie obszczymurstwo. 

– Łańcuch na szyje. Krzysztof nosi klasyczny wielki, szeroki, złoty wisior. Mi nie pasuje złoto do mojej karnacji, dlatego sięgam po kilka ważnych dla mnie srebrnych wisiorków ze znaczącymi (magicznymi) zawieszkami.

– Zwieńczając całość, pozujemy groźnie i stanowczo (można np. włożyć rękę do kieszeni), od czasu do czasu publikujemy zdjęcie z dzieckiem lub kotkiem/psem w celu ocieplenia wizerunku i zbudowania napięcia. 

WIĘCEJ