MEDIA BEZ WYBORU – kolejny pomysł PiS-u na zdławienie demokracji

MEDIA BEZ WYBORU kolejny pomysł PiS-u na zdławienie demokracji

Projekt ustawy o podatku od przychodów reklamowych uderzy w media każdej wielkości.

Jest wiele neutralnych słów na szkodliwe mechanizmy, a władza szczególnie zepsuta jest równie kreatywna w tej dziedzinie. Składka to mało złowieszczy termin, a jednak najnowsza propozycja rządu właśnie pod niego podsuwa rozwiązanie szkodliwe i kneblujące wolne media. Składka od przychodów z reklam, a w zasadzie Ustawa o dodatkowych przychodach Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz utworzeniu Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów to najnowszy pomysł PiS, by utrącić obieg informacji niezależny od władzy. W teorii ma być podatkiem dla cyfrowych gigantów i wsparciem budżetu nadszarpniętego przez pandemię. W praktyce to knebel dla mediów różnej wielkości i sposób na to, by przychylne prawicy tytuły zgarniały jeszcze więcej pieniędzy, tym razem z Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów. 

Zapewne zauważyliście, że dzisiaj wiele mediów – cyfrowych i tradycyjnych – wita was czarnym ekranem. Poptown.eu także dołącza do tego protestu i dzisiaj żadnych treści od nas nie przeczytacie. Stoimy na stanowisku, że media, niezależnie od zakresu tematyki, jaką się zajmują, muszą mieć swobodę działania, zarówno polityczną, jak i ekonomiczną. Nie znaczy to, że sprzeciwiamy się idei podatków, ale po prostu nie zgadzamy się na nierówne traktowanie – a to wprost wynika z projektu ustawy. PiS idzie drogą węgierską, wprowadzając powiększoną daninę dla mediów, których nie kontroluje władza. Projekt utworzenia Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów to nic innego jak kolejny sposób na przesuwanie środków do całej siatki prawicowych publikacji. Tu podsuniemy wam ciekawą statystykę: nakłady tych tytułów maleją, a ich przychody, pompowane przez reklamy spółek Skarbu Państwa, rosną. Utworzenie Funduszu to kolejny krok do monopolizacji rynku mediów przez władzę. Niezależne media, wymęczone większą daniną, ostatecznie mogą przegrać z mediami publicznymi i uległymi wobec władzy (a często wprost z nią związanymi). Taki krajobraz nie wróży dobrze demokracji, za to jest mokrym snem pisowskich siepaczy, opętanych wizją totalnej kontroli nad ciałami i umysłami Polek i Polaków. Każdego dnia widzimy, do czego prowadzi propaganda serwowana przez media publiczne, po przyjęciu nowej ustawy walka z nią będzie utrudniona, a może nawet niemożliwa.

Projekt ustawy przewiduje różne stawki składki, zależne od rocznych przychodów reklamowych:

– od 2 do 6% dla prasy,

– od 2 do 10% dla mediów konwencjonalnych,

– stawkę dla „towarów kwalifikowanych” (suplementy diety, wyroby medyczne, słodkie napoje, produkty lecznicze): od 4 do 15%,

– 5% dla reklam w internecie;

Składka od reklam internetowych kierowana jest w teorii przeciwko cyfrowym gigantom o globalnych przychodach 750 mln euro i polskich 5 mln euro. Ale diabeł tkwi w szczegółach, bo dla rozgłośni radiowych te pułapy są o wiele niższe – 200 tysięcy euro. Gdyby PiS rzeczywiście chciał opodatkować monopolistycznych gigantów z Doliny Krzemowej, mógłby sięgnąć po gotowy projekt ustawy zaproponowanej przez Lewicę. Rządowy projekt razi swoją arbitralnością, zachodzi również prawdopodobieństwo, że jest niekonstytucyjny – ale to nigdy nie powstrzymało władzy przed wprowadzaniem wadliwego i szkodliwego prawa. Tak uzyskane pieniądze, szacowane na około 800 mln złotych, mają trafić do Narodowego Funduszu Zdrowia (50%), Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków (15%) i Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów (35%). Ten ostatni to oczywiście kolejna świnka skarbonka dla prawicowych mediów, które z łatwością będą pobierać kasę na realizację projektów służących analizie treści pojawiających się w mediach, w szczególności cyfrowych; promowanie dziedzictwa narodowego, dorobku kulturalnego i sportowego; wspieranie badań na temat mediów (cytat z projektu ustawy). PiS proponuje tutaj dość czytelny mechanizm: zabieramy i osłabiamy niepokornych, dofinansowujemy tych przydatnych. Już dzisiaj widzimy, jakie spustoszenie sieje propagandowy monopol informacyjny na obszarach, gdzie dominuje TVP. Wizja rozciągnięcia tego zjawiska na cały kraj jest wprost katastrofalna i upiorna. Ustawa uderzająca w media ma wejść w życie 1 lipca tego roku. Musimy zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Tym bardziej, że PiS zdaje sobie sprawę z niechęci części społeczeństwa do mediów (a że czasem uprawnionej to inna sprawa) i z pewnością wykorzysta ją do uzasadnienia swoich autorytarnych zapędów. 

WIĘCEJ