Klasizm i seksizm w jednym wersie? Kto bogatemu zabroni.

Wiele razy pisałem o zamieszaniu wokół Maty, zazwyczaj może nie tyle broniąc rapera, co wskazując na absurdy pewnej narracji. Mogłem się spodziewać, że połączone siły boomerów o libkowym zabarwieniu, którzy robią z młodego Matczaka pokoleniowego barda, oraz potężnych wyników (zarówno w fast foodzie, jak i na OLiSie) poskutkują ego i poczuciem niezniszczalności o niebotycznych wymiarach. Rozliczanie się z krytyką to w rapie nic nowego, bycie ostrym również. Ale Mata w najnowszym singlu, „MC”, przekroczył granicę, za którą jest już Stanowski i inni prawaccy siepacze. Szanuję pracę / ty wylewasz Matcha Latte głupia pizdo. Adresatką tego wersu jest oczywiście aktywistka Maja Staśko, która w geście sprzeciwu wobec akcji Maty z McDonald’s zniszczyła jego markowy zestaw. Swoją drogą, za ten gest przepraszała, w zasadzie aż do przesady. Można oceniać tego typu ruchy, można o nich dyskutować. Ale Mata zrobił coś więcej, sięgnął po seksistowski bluzg i zestawił swoją pracę – do czego jeszcze wrócimy – z najbardziej wypranym stereotypem na temat lewicowego aktywizmu. Owszem, to latte ładnie mu się zgrało z własną fast foodową akcją, ale nietrudno zauważyć, że gest aktywistki go zabolał i wywołał najniższą z możliwych reakcji.

O samym używaniu słowa pizda jako obrazie możemy mówić sporo, ale chyba szkoda strzępić ryja – w 2021 roku tego typu obelgi to dowód na to, że pod kątem samczego języka mamy jeszcze wiele do zrobienia. Mnie najbardziej oburza zarzucanie Mai Staśko nieróbstwa, do tego skontrastowane z kultem 16 godzin pracy, firmowanym przez ojca rapera, a propsowanym w „MC”. Można się nie zgadzać z metodami pracy aktywistki, ale wystarczy rzut oka na jej media społecznościowe, żeby zobaczyć, że pracuje ciężko i wytrwale. Co prawda wartościowanie różnych rodzajów pracy w późnym kapitalizmie jest jałowym działaniem, ale Mata sam nas w tę stronę skierował, więc lecimy. Siedzenie w studiu i nagrywanie rapu przez 16 godzin nie daje prawa do wywyższania się ponad osoby aktywistyczne. Robienie muzyki jest dosyć łatwe – wiem, bo sam ją robię od lat – często również przyjemne. Brodzenie w bagnie tego świata znaczonego cierpieniem, nierównościami i przemocą to praca nieporównywalnie trudniejsza, o wiele mniej dochodowa (o ile w ogóle) i chyba trochę mniej chlubna, niż bycie księciuniem hip-hopu. Mata i jego tatuś (umówmy się, na tym etapie chyba można mówić o tym, że raper podpisuje się obiema rękami pod bzdurami starego Matczaka) mają problem z własnym przywilejem. Po prostu go nie rozumieją i ujeżdżają konia klasizmu, rozdając pogardliwe prztyczki, szczególnie w lewą stronę. Gdyby Mata poświęcił chociaż chwilę na to, żeby zapoznać się z postacią Mai Staśko ponad fakt, że jest typiarą, która wyrzuciła jego zestaw z maczka, nie napisałby tego wersu, albo skonstruował go inaczej (chociaż pewnie wciąż z haniebną pizdą w roli głównej). To przeświadczenie, które panuje pośród libków starych i młodych, że lewicowy aktywizm to głównie latte na salonie i jałowe dyskusje, to stereotyp tak leniwy i sprany, że na miejscu tak obytego ze słowem człowieka, jak Mata, bym się po prostu wstydził podawać go dalej. 

Ale tu wracamy do odklejenia, jakie jest wdrukowane w doświadczenie Matczaka. To przeświadczenie, że on, ciężko pracujący raper, daje światu szczęście i zajebistą muzykę, a hejterzy i hejterki z zazdrości okutej lenistwem chcą mu dokuczyć, jest doprawdy żałosne. Mata jako muzyk jest dla mnie jak późny Drake – bezpieczny, koniunkturalny, nawet z tymi samymi tematami (samotność na szczycie, ciężka dola bogacza, przygodny seks taki trudny), minus udawanie akcentów – Mata jako osobowość to libkowy demon, który opętany kultem zapierdolu pastwi się nad słabszymi od siebie, przy ogłuszającym aplauzie własnej publiczności. Przykro mi postawić sprawę aż tak brutalnie, ale: ziomek, wszystko dostałeś na tacy, gdyby nie tatuś, twoja kariera rapowa byłaby mniej więcej o 35-50% mniej udana, więc nie podskakuj, tylko rób tę swoją muzyczkę o temperaturze pokojowej. Pisz o imprezkach i paleniu zioła, bo to ci wychodzi. Krytykę i aktywizm społeczny zostaw tym, którzy rzeczywiście mają do tego wiedzę i kompetencję. Jak Mai Staśko.   

WIĘCEJ