Marcin Najman rapowym kawałkiem zapowiada swoją patologiczną galę MMA

Niepopularna opinia: Obrońca Jasnej Góry dostarczył refren lepszy niż w większości polskich rapowych kawałków.

Przez ponad dekadę mieszane sztuki walki stały się jednym z najpopularniejszych sportów w Polsce. Choć lepiej chyba jednak mówić o nich w kategorii widowiska – jako dyscyplina wydają się przede wszystkim jedynie pretekstem dla urządzania gal, na których znane lub niezbyt znane osoby biją się po głowach i zarabiają na tym niezły hajs. Tak jak kiedyś na każdym rogu w większym polskim mieście musiała być burgerowania, tak teraz każda osoba z nieco większą domieszką słowiańskiej szajby we krwi ma własną federację MMA lub jest jej częścią. Nie inaczej stało się z Marcinem Najmanem, który po kolejnej przegranej pożegnalnej walce (tym razem z Taxi Złotówą) postanowił otworzyć własny kram. I trzeba przyznać, że nie próżnował w doborze ekipy.

Już 18 czerwca odbędzie się bowiem druga edycja gali MMA VIP – konferencja najtęższych umysłów naszego kraju pod hasłem Igrzyska Rozkminiaczy. Młodszy brat Mariusza Pudzianowskiego, Krystian, w walce wieczoru zmierzy się z Tomaszem Cziciem – instagramowym gangstainfluencerem, który przede wszystkim dokumentuje swoje nafurane podróże po stolicy. O antysześciedziosionowy charakter wydarzenia zadbają Antykonfident i raper Żurom, którzy w meczu przyjaźni spotkają na ringu. Ale w rosterze są też m.in. takie osobistości jak wspomniany Taxi Złotówa, obdarzony wielkimi bułami Król Syntholu, Ryszard Szczena z Chłopaków do wzięcia, Adrian Cios czy Rolnik Zabijacz. Na trzeciej gali z łatwością wyobrażam sobie walkę wieczoru pomiędzy Krzysztofem Kononowiczem a Majorem Suchodolskim.

Takich igrzysk patoperformance’u w Polsce chyba jeszcze nie było. I etnograficzna ciekawość każe mi się tym zainteresować mimo niechęci do monetyzacji istnienia osób, z którymi zapewne nie chciałbym mieć nic do czynienia. Ale cóż, do konwencji można się dostroić. Pomoże w tym hymn zapowiadający nadchodzącą galę. Marcin Najman, jako promotor i gospodarz, zadbał też o oprawę muzyczną i napisał oraz wykonał własny hip-hopowy numer. W zwrotkach zachęca głównie do zakupu biletów i dostępu pay-per-view oraz kilkukrotnie recytuje adres strony internetowej. Ale refren to mu nawet umiarkowanie wyszedł – idealnie odnalazłby się w złotym okresie wczesnej Firmy JP. Posłuchajcie tego wybitnego dzieła tutaj:

WIĘCEJ