Ludzie sportu i muzyki wypadają z formy, czyli uboczne efekty pandemii

Czy odwołana trasa Faith No More stanie się dla muzyki tak samo ważnym momentem, jak decyzja tenisistki Naomi Osaki?

 

W tym tygodniu dowiedzieliśmy się, że Faith No More nie zagra planowanej trasy koncertowej z powodu problemów psychicznych lidera zespołu, Mike’a Pattona. Sądzimy, że utrzymanie tych terminów miałoby głęboko destrukcyjny wpływ na Mike’a, którego wartość jako naszego brata jest dla dla nas ważniejsza niż jego praca w roli wokalisty – napisał zespół w oświadczeniu. 

Decyzja jest w pełni zrozumiała, ale ma też szerszy kontekst. Patton to bodaj pierwszy muzyk o takiej pozycji i z prawie 40-letnim doświadczeniem scenicznym, który w tym roku poszedł śladem tenisistki Naomi Osaki i przedłożył swoje zdrowie nad wyniszczającą pracę. Tej deklaracji powinna towarzyszyć rozmowa taka, jak w przypadku sportowców – bo po roku pandemii ze strony środowiska artystycznego płyną niepokojące sygnały. Na zdrowiu psychicznym muzyków, zmuszonych do zawieszenia swoich planów koncertowych i wydawniczych, piętno odcisnęły już pierwsze tygodnie lockdownu, o których prasie opowiadali m.in cierpiąca na depresję, stany lękowe i PTSD Hayley Williams z Paramore czy Devendra Banhart. 

Nie można bagatelizować niczyich problemów, ale Patton, Williams czy Banhart to tylko wierzchołek góry lodowej – niezbędni, znani na całym świecie ambasadorzy nagłaśniający fatalną kondycję i poczucie osamotnienia, które dotyka żyjących już wcześniej w niepewnych warunkach muzyków. Jak wynika z badania Record Union z 2019 roku, przed koronawirusem na stres, lęki i depresję w związku z pracą skarżyło się 73% muzyków niezależnych. Od tego momentu było już tylko gorzej. Niezależna organizacja Help Musicians w kwietniu opublikowała wyniki ankiety, z której wynika, że 87% brytyjskich muzyków odczuło pogorszenie zdrowia psychicznego od początku pandemii. Ponad 50% z nich odczuwało również lęki związane z Brexitem. 

To przypomina, że sytuacja muzyków, powoli wracających do grania koncertów i liczących na to, że czwarta fala pandemii będzie tą ostatnią, jest wieloaspektowa i daleka od pozytywnego zakończenia. Koronawirus stał się katalizatorem: ze zwielokrotnioną siłą pokazał wiele problemów, które wyniszczały środowisko artystyczne już wcześniej. Decyzja Naomi Osaki zapoczątkowała debatę, w której głosy wsparcia mieszały się z pozbawioną empatii krytyką, ale pozwoliła też na wysłuchanie głosów kolejnych zawodniczek, walczących z nadużyciami, takich jak uznawana za najlepszą gimnastyczkę w historii Amerykankę Simone Biles, która zrezygnowała z występu w konkursie drużynowym. Troska Faith No More o kondycję swojego lidera pokazuje, że nikt w środowisku muzycznym nie może być pewny psychicznej stabilizacji, i im szybciej znajdziemy szukać rozwiązań dla takiego stanu rzeczy, tym lepiej. 

 

WIĘCEJ