Wielu XVIII-wiecznych lekarzy i naukowców uważało rzeżączkę i kiłę za tę samą chorobę.  John Hunter był tego pewny do tego stopnia, że postanowił spróbować udowodnić to na własnym penisie.

Zanim w medycynie pojawiły się recenzowane czasopisma, metaanalizy i duże próby, naukowcy często musieli polegać na danych od jednej osoby – zazwyczaj siebie samych. Anglik John Hunter, XVIII-wieczny chirurg i ojciec szczepionki przeciwko ospie, nie był wyjątkiem. Podobnie jak wielu ówczesnych lekarzy zaniepokojony był powszechnością zachorowań na syfilis, który na początku lat sześćdziesiątych XVIII w. dotykał aż jednego na pięciu dorosłych w Londynie.

Hunter wysunął teorię, że rzeżączka we wczesnych stadiach była tą samą chorobą co kiła. Byłoby to dużym odkryciem, ponieważ rzeżączkę leczyło się znacznie łatwiej, a kiła mogła doprowadzić do śmierci. Hunter postanowił udowodnić własną teorię, zarażając się tym, co wtedy uważał za rzeżączkę. Naniósł na nacięcia w penisie ropę z prącia zakażonego pacjenta, który jak się później okazało był nosicielem zarówno rzeżączki, jak i kiły. Kiedy w 1786 roku Hunter opublikował Traktat o chorobach wenerycznych, w którym twierdził, że jego teoria na temat kiły i rzeżączki okazała się słuszna, nie dał żadnych wskazówek co do tożsamości badanego podmiotu. Niektórzy z jego uczniów twierdzili później, że ujawnił im na wykładzie, że zaraził sam siebie, z tym że to zaledwie plotka. Hunter nigdy bezpośrednio nie potwierdził ani nie zaprzeczył, że to on był podmiotem chybionego eksperymentu. Według wielu jedynym innym sensownym wyjaśnieniem było to, że Hunter zapłacił asystentowi naukowemu lub kogoś oszukał i zaraził, ponieważ wtedy nie było konieczności wyrażenia świadomej zgody, jednak w większości analiz historycznych wygrywa teoria zarażenia samego siebie.

Potwierdza to brytyjska dziennikarka Wendy Moore, która profilowała Huntera w biografii The Knife Man: Blood, Body Snatching and the Birth of Modern Surgery. Mimo braku potwierdzenia ze strony samego Huntera mówi, że z różnych źródeł jasno wynika, iż ​​eksperyment przeprowadził na sobie samym, podobnie jak kilka innych. W rezultacie błędnie doszedł do wniosku, że kiła i rzeżączka to ta sama choroba – miały te same objawy – co cofnęło badania nad chorobami przenoszonymi drogą płciową o kilka dekad.

Dlaczego więc wykrycie jego błędu tak długo zajęło?

Nie tylko John Hunter w tamtym czasie uważał, że rzeżączka i kiła to różne stadia tej samej choroby. Co więcej, po zarażeniu się Hunter wykazał objawy rzeżączki w ciągu kilku dni i objawy kiły w ciągu miesięcy. Hunter kontynuował monitorowanie objawów przez trzy lata, po czym był przekonany, że udowodnił tożsamość obu chorób wenerycznych. Jednak minęły wieki, zanim naukowcy zdali sobie sprawę z błędu poznawczego, jakim jest efekt potwierdzenia oraz z zagrożeń związanych z badaniem tylko jednego podmiotu. To, co w dzisiejszych czasach byłoby uważane za bezpodstawne i niejednoznaczne, w czasach Huntera wystarczyło, by dojść do danego wniosku. Przeszkodzić mogło również ego: wśród pierwszych przeciwników Huntera znalazł się jego kolega po fachu, chirurg Jesse Foot, którego motywowała silna niechęć do Huntera i nieufność do jego metod. Sam Foot uważał, że kiła i rzeżączka to jedna choroba, ale po prostu nie lubił Huntera, dlatego atakował jego prace za uogólnianie jednego przypadku i brak odwołania do innych autorytetów.

Ostatecznie Hunter opóźnił naukowe zrozumienie obydwu chorób, ponieważ choć w latach 30. XIX w. francuski wenerolog Philippe Ricord udowodnił, że kiła i rzeżączka to faktycznie dwie różne choroby, to nie zmienił się ich sposób leczenia. Rtęć była standardowym lekarstwem przepisywanym chorym, a dopiero kiedy krętki (spirochaete) zostały zidentyfikowane jako bakteria wywołująca kiłę, zaczęto szukać odpowiedniego rozwiązania. Pierwszym z nich był arsenoorganiczny związek chemiczny zwany salwarsanem, a następnie penicylina stała się standardowym leczeniem.

Jakim cudem medyczne szaleństwo Huntera nie splamiło jego naukowego dziedzictwa? Jego metody zostały uznane za produkt owych czasów, a nie za szaleńcze działania faceta, który rozciął własnego penisa i przez pomyłkę zaraził się kiłą. Tak czy inaczej Hunter, pozostaje wpływową postacią w historii rozwoju współczesnej nauki, niezależnie od tego, jak mroczne i nienaukowe mogą wydawać się niektóre z jego praktyk w świetle współczesnych kodeksów i praktyk etycznych.

WIĘCEJ