Lady Gaga nagrała hyperpopowy album z naprawdę mocną ekipą

W stworzeniu listy gości na Dawn of Chromatica pomogły media społecznościowe i trzeba przyznać, że tym razem (jak rzadko kiedy) ich wykorzystanie przyniosło dobre skutki.

Jak na gwiazdę, która w ostatnich latach największe sukcesy odnosiła dzięki roli w dość konserwatywnym filmie, Lady Gaga potrafi dobrać sobie współpracowników z niekomercyjnego klucza. Tym razem poszła po linii wyznaczonej własną pozycją ikony społeczności LGBTQ+, a także wsłuchała się w głosy fanów i fanek. Na jej albumie z remiksami ubiegłorocznej Chromatiki zamiast Bradleya Coopera pojawiła się mocna ekipa poptownowych ulubieńców, zwerbowanych zresztą dzięki sugestiom fanów z Twittera – jak Shygirl, Arca, Charli XCX, Rina Sawayama, A.G Cook czy Dorian Electra.

Ostatnia dekada była dla Gagi czasem poszukiwań, pokazującym, że mimo ikonicznej pozycji nie zamierza bronić się przed nowymi kierunkami. Podczas gdy w mainstreamowym popie coraz większą rolę zaczął odgrywać Jack Antonoff i jego akustyczne, folkowe czy nawet musicalowe aranżacje, często redukujące do minimum udział perkusji i mocno zapatrzone w przeszłość (co pokazują ostatnie płyty Lorde, Lany Del Ray, czy Taylor Swift), Gaga, która też ma na koncie nagraną w bliskiej współpracy z Markiem Ronsonem, delikatną Joanne, przebyła drogę, która zaprowadziła ją w bardziej eksperymentalne regiony. Pomógł w tym BloodPop, który jeszcze pod pseudonimem Blood Diamonds współpracował z artystami z kręgu PC Music i pomagał kształtować wizerunek mainstreamu oglądającego się na nowe tendencje, elektroniczny eksperyment i cyberpunkową otoczkę.

Dawn of Chromatica to dla niego powrót do korzeni. Wydana podczas pierwszej fali pandemii Chromatica miała bić komercyjne rekordy i być jedną z najlepiej zaplanowanych premier w historii, jednak plany rozbiły się o koronawirusowe realia. Zastąpienie demówek wykonanych przez zmarłą w ubiegłym roku, genialną Sophie i wykorzystanie plejady znanych popowych producentów, od Maxa Martina po Skrillexa, pokazuje, że celem wytwórni na tamtym etapie było opublikowanie płyty tyleż osobistej, co dość wygładzonej i przystępnej.

W przypadku remiksowego follow-upu Gaga i jej producent wykonawczy mogli pozwolić sobie na więcej, a w nowej odsłonie trance’owe i house’owe melodie przykrywają często agresywne przestery czy gęste, rozłożone na wielu planach wokale, a jednocześnie kawałki nie tracą swojej przebojowości – by wymienić tylko przykłady “Rain On Me”, którego nową wersję przygotowała Arca, lub remiksu „Plastic Doll” Ashnikko. Jasne, znajdziemy tu też nieco komiczną wersję „Sine From Above” z Eltonem Johnem, ale całe Dawn of Chromatica to intrygujące przypomnienie o tym, że Gaga, na długo zanim miała okazję zaśpiewać hymn na zaprzysiężeniu amerykańskiego prezydenta, zdążyła wytyczyć kierunki dla dzisiejszego hyperpopu i wpłynąć na całe pokolenie naśladowców.

WIĘCEJ