Kuriozalnych decyzji polskiej kurii nie ma końca.

W czerwcu 2021 obecnie 48-letni Janusz Szymik wytoczył proces przeciwko kurii bielsko-żywieckiej. Twierdzi, że był wykorzystywany seksualnie przez księdza w latach 80., zaczynając od momentu, gdy miał zaledwie 12 lat i domaga się 3 milionów złotych zadośćuczynienia. W odpowiedzi pełnomocniczka kurii chciała, żeby sąd zbadał orientację seksualną Janusza Szymika i czy intymne relacje z księdzem mogły przynosić ofierze między innymi korzyści materialne. Prośba ta spotkała się z powszechnym oburzeniem, a Okręgowa Rada Adwokacka w Bielsku-Białej zażądała wyjaśnień. Po kliku dniach kuria postanowiła wystosować oświadczenie, w którym przedstawiciele diecezji zapewnili, że działania kościoła nie mają na celu pomniejszania odpowiedzialności sprawcy, który dopuścił się przestępstwa wobec osoby małoletniej, a tym bardziej przerzucania winy na Pokrzywdzonego.

Kwestia orientacji seksualnej lub sposób reagowania emocjonalnego dziecka na przestępstwo wykorzystywania seksualnego nie może stanowić argumentu obciążającego osobę skrzywdzoną i pomniejszającego odpowiedzialność sprawcy. Dla wszystkich musi być jasne, że dziecko nigdy nie ponosi odpowiedzialności za doświadczoną przemoc – napisał na Twitterze kierownik Biura Delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży ks. Piotr Studnicki.

16 stycznia w Bielsku-Białej odbył się protest z udziałem kilkudziesięciu osób, które skandowały m.in. hasło: Jak wam nie wstyd?. Wśród uczestników_czek obecne były żona i córka Janusza Szymika, gdyż on sam dochodzi do zdrowia po zakażeniu koronawirusem. Katarzyna Szymik odczytała list swojego męża do osób uczestniczących w proteście:

To paradoks, że kilkadziesiąt lat po tym, kiedy jako chłopiec zostałem zbrukany przez księdza pedofila, znów muszę to przeżywać. Co gorsza, krzywdzi mnie tym razem już nie ksiądz, który – pomimo wiedzy biskupa Rakoczego – kalał inne dzieci, a instytucja, która mieni się depozytariuszem Ewangelii, w zasadzie dokrzywdza.

Janusz Szymik o tym, że był ofiarą przemocy seksualnej, starał się informować przełożonych księdza Jana W. w 1993 i 2007 roku. Zawiadomił ówczesnego ordynariusza bielsko-żywieckiego Tadeusza Rakoczego, w 2012 roku – kardynała Stanisława Dziwisza, a w 2014 roku – biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla i biskupa pomocniczego Piotra Gregera. W październiku 2020 roku w liście do papieża Franciszka Szymik pisał, że ksiądz Jan W. zgwałcił go kilkaset razy, a na sumieniu molestowanie seksualne co najmniej kilkudziesięciu chłopców.

Oskarżany przez Szymika ksiądz Jan W. z Międzybrodzia Bialskiego został skazany przez Watykan za czyny pedofilskie wobec ministranta i miał przebywać w odosobnieniu. Jak wynika jednak z informacji, do których dotarł Onet, duchowny po nie stosował się do kościelnych nakazów i łamał nałożone na niego ograniczenia. Mężczyzn, którzy po latach oskarżają księdza Jana W. o wykorzystywanie seksualne jest więcej. W wyniku karnego procesu administracyjnego ksiądz został uznany za winnego przestępstwa przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą nieletnią. W kwietniu 2015 roku został skazany na karę 10 lat przebywania w odosobnieniu i pozbawienia wszelkich urzędów kościelnych. Odwołał się jednak i wyrok zmniejszono do 5 lat.

Proces Janusza Szymika wobec oskarżonego rozpocznie się w lutym przed bielskim sądem.

WIĘCEJ