Alfa samczyk atakując Ogi Ugonoh pokazał, że Polacy wciąż nie rozumieją rasizmu

W zeszłym tygodniu na Twitterze został reaktywowany fragment wywiadu przeprowadzonego dziewięć miesięcy temu przez Red Lipstick Monster z Ogi Ugonoh. Ogi jest aktywistką edukującą na temat kwestii rasowych, a w wideo skupia się głównie na kwestii zawłaszczenia kulturowego. Wskrzeszony na nowo wywiad zdobył na Twitterze takie zainteresowanie, że na warsztat postanowił wziąć go Krzysztof Stanowski i skomentować na Kanale Sportowym.

Protekcjonalny ton Stanowskiego ujawnia się już w pierwszych sekundach programu, kiedy zapoznaje widzów_ki z wizażystką i kosmetolożką Red Lipstick Monster, która osiągnęła popularność na YouTubie, publikując poradniki związane z urodą i świadomym podejściem do kosmetyków. Stanowski podsumowuje działalność RLM słowami: no generalnie robi bardzo pożyteczne rzeczy, bo dzięki temu dziewczyny mają co oglądać i Michał Szpak ma co oglądać. Komentarz ten ma na celu zdyskredytować, ośmieszyć i upupić nie tylko RLM, ale i wszystkie osoby interesujące się makijażem. Tematem uznawanym za prawdziwych mężczyzn jako błahy i głupkowaty, więc naturalnie interesuje tylko kobiety i ewentualnie zniewieściałych facetów. Wiadomo, każdy szanujący się samiec alfa nie ma pojęcia czym są kosmetyki, a wolnych chwilach oddaje się prawdziwie wartościowym zajęciom, do jakich zalicza się na przykład oglądanie meczu piłki nożnej z browarem w ręce, a nie śledzenie YouTuberek z branży beauty. Ale to tylko początek wideofelietonu „Dziennikarskiego Zera”, stopniowo jest coraz gorzej.

oryginalnym wywiadzie Ogi skupia się przede wszystkim na kwesii kulturowego zawłaszczenia. Wiele z problemów przez nią poruszanych odnosi się do naznaczonych historią niewolnictwa i znacznie bardziej zróżnicowanych rasowo Stanów Zjednoczonych, co nie znaczy, że nie znajdują odbicia również w Polsce. Choć Ogi używa wielu skrótów myślowych i ucieka się do uproszczeń, to mówi o istotnych kwestiach rasizmu i antyrasizmu. Niestety, u Stanowskiego jej wypowiedzi zostały zmontowane w sposób manipulacyjny, wybrzmiewają bez kontekstu, a w połączeniu z rozmaitymi przebitkami, ośmieszają i dewaluują to, o czym mówi. Koronny argument Stanowskiego jest mniej więcej taki: niesprawiedliwe jest, że osoby białe są piętnowane za korzystanie z kultury osób czarnych, podczas gdy czarni mogą sobie zabierać od nas, co chcą, a na dodatek wpychają się, gdzie tylko mogą – np. do obsady filmów i seriali. Oczywiście kulturę białą przez wielkie K Stanowski rozumie tutaj jako sztukę, literaturę, film, operę, taniec, demokrację, architekturę i filozofię. To reprodukcja kolonialnego myślenia, które przedstawia białego człowieka jako wykształconego i bardziej ucywilizowanego, tego, który zawsze niósł kaganek oświaty innym. Jedną z cech białej supremacji było (i jest) przypisywanie sobie zasług innych ras, bez względu na to, czy praca ta obejmowała wysiłek fizyczny bez wynagrodzenia, czy pracę intelektualną i kulturową przypisywaną sobie bez uznania wkładu oryginalnych twórców. Nikt nie chce zaprzeczać historycznym osiągnięciom osób białych, jednak warto zastanowić się, czemu były one w ogóle możliwe?

Fakt, że między XVI a XIX wiekiem kraje europejskie wysłały odkrywców, aby ustanowić własne kolonie w Afryce i Ameryce, miał ogromny wpływ na kształtowanie się współczesnego świata. Mimo, że Polska nie miała własnych kolonii, to w zglobalizowanym świecie podzielonym na bogatą Północ i biedne Południe, do dziś czerpie korzyści z obowiązującej dynamiki dostępu do władzy i zasobów. Jesteśmy pośrednio beneficjent_ami systemu, który został zbudowany na białej supremacji i podtrzymuje wynikający z niej biały przywilej. Dlaczego znamy tyle osiągnięć osób białych, a nie czarnych? Bo biali przez wieki mieli dostęp do władzy instytucjonalnej, najpierw odmawiając osobom niebiałym prawa do wolności, a następnie przez wieki ograniczając im dostęp do edukacji, ochrony zdrowia czy pracy. Do dziś staramy się wyrównać szansy edukacyjne i zawodowe dyskryminowanych mniejszości, stąd taka polityka społeczna, jak  affirmative action.

Mimo tego mylnym jest założenie, jakoby w Europie przez wieki nie było osób czarnych. Wiele społeczności starożytnych było różnorodnych, nie tylko biali Grecy i Rzymianie byli filozofami, czy teologami. W średniowieczu pochodzący z Północnej Afryki Maurowie zamieszkiwali znaczne partie Półwyspu Iberyjskiego, a ich wpływ odcisnął się na kulturze i architekturze dzisiejszej Hiszpanii i Portugalii. Jeśli tylko zechcemy poszukać, znajdziemy w historii Europy osoby czarne, które współtworzyły to, co Stanowski nazywa białą kulturą – informacji na ten temat podanych w przystępny sposób należy na przykład szukać u @bebebess_klub_postkolonialny. Nasze wyobrażenie homogenicznej, białej historii to skutek wieków utrwalania takiej narracji, nie tylko przez systemy edukacji, ale i w popkulturze, która opowiadała nam bajki o przeszłości pozbawionej problemów społecznych i czasach, kiedy wszyscy się dogadywali bez względu na rasę czy klasę.

Wiele elementów kultury białej wręcz bezpośrednio czerpie z kultury osób czarnych. Jak zauważa Ogi, polscy raperzy nie tylko wzorują się, a często nawet kopiują zachowanie, styl i estetykę czarnych twórców ze Stanów Zjednoczonych nie zadając sobie trudu, by zapoznać się z historią rasizmu i systemowej dyskryminacji, z jaka spotykali się ich idole. W kontrze do tego stwierdzenia Stanowski znalazł fragment wystąpienia Ogi w telewizji, gdzie ma na sobie The Rolling Stones. Mówi, że Ogi podpierdoliła nam biały zespół, grający głównie dla białej publiczności. Stanowski najwyraźniej nie zna historii The Rolling Stones, którzy bardzo mocno inspirowali się czarną muzyką amerykańską. Nie znaczy to, że Stonesi nie byli utalentowanymi muzykami, a raczej to, że stawiano ich znacznie wyżej niż czarnych bluesowych artystów, na których twórczości się wybli. Zespół przerobił unikatową formę czarnej amerykańskiej sztuki i odsprzedał ją jako swoją. Brytyjskie akcenty chował za amerykańskim slangiem, kolokwializmami i żargonem używanym przez czarne osoby z klasy średniej i klasy pracującej w Ameryce. Chociaż Mick Jagger i Keith Richards sami raczej nie byli zwolennikami białej supremacji, to ich muzyczny sukces był możliwy właśnie dzięki podświadomemu przekonaniu, że wszystkie osiągnięcia białych osób są lepsze niż osiągnięcia jakiejkolwiek innej grupy etnicznej, nawet jeśli zostały skradzione. Zresztą, biali mają długą historię zawłaszczania czarnych form muzycznych, która kończy się w czasach współczesnych.

Spora część argumentacji Stanowskiego, jeżeli tak w ogóle można nazwać jego sposób wypowiedzi, skupia się na wyśmianiu kulturowego zawłaszczenia fyzur osób czarnych, a dokładniej warkoczyków. Ogi w wywiadzie z Red Lipstick Monster mówi, że noszenie tradycyjnych warkoczyków, których splot wywodzi się z plemion afrykańskich (np. warkocze Fulani czy węzły Bantu), wymaga pewnej świadomości i wrażliwości na kwestie rasowe. Jeżeli decydujemy się na taką fryzurę, to najlepiej wykonać uczesanie u profesjonalnej braiderki, by upewnić się, że damy zarobić osobie, która udostępnia nam część swojej kultury. Stanowski upraszcza tę wypowiedź i zwraca się do swoich widzów z wyjaśnieniem: jeśli chcecie mieć warkoczyki, to macie zapłacić Ogi (tak, mówi o dosłownie o zrobieniu przelewu) za wykorzystywanie elementu jej kultury.

O warkoczykach jako przywłaszczeniu kulturowym mówi się głośniej od kilku lat przez to, że latami białe osoby nosiły je zupełnie bezrefleksyjnie, nie wiedząc, jak istotną rolę w historii osób czarnych pełniły włosy. W szczególności chodzi o osoby sławne, które mogłyby wykorzystać swoją platformę, by zwrócić uwagę publiki na czarną kulturę i dyskryminację osób czarnych. Zamiast tego noszą daną fryzurę przez tydzień, bo im się po prostu podoba, czym pośrednio przyczyniają się do wymazywania kultury osób czarnych i ignorowania wieloletnich tradycji, wysyłając sygnał reszcie świata, że nie należy im się szacunek. Nikt nikomu nie zabrania zaplatania warkoczyków, a tym bardziej nikt nie twierdzi, że wszystkie style splotu są kulturową własnością osób czarnych. W Polsce bliski jest nam chociażby warkocz słowiański, który jest równie efektowną fryzurą, a nie niesie za sobą ciężaru traktowania elementów marginalizowanej kultury jako akcesorium. Chodzi po prostu o etyczne zastanowienie się nad kontekstem, w którym występują pewne zjawiska estetyczne. Więcej o kulturowym znaczeniu warkoczyków pisałam tutaj przy okazji rozmowy z Ravi, która mieszka w Polsce i zajmuje się właśnie braidingiem.

Dlaczego w takim razie proste włosy u osób czarnych nie spotykają się z takim samym oburzeniem jak afrykańskie warkoczyki u osoby białej? Ponieważ chemiczne prostowanie włosów i sztuczne przedłużanie to praktyki wynikające z wieloletniej opresji, zinternalizowanego rasizmu i nienawiści do samej siebie. Czarne osoby przez lata były zmuszane do ścinania włosów lub prostowania ich, by dostosować się do kultury dominującej. W kwestiach rasowych, jak chociażby warkoczyki vs proste włosy, nie można odwrócić sytuacji, która istnieje w bardzo konkretnym kontekście społecznym, uwzględniającym dynamikę władzy, przywileju i dyskryminacji. Procesem dokładnie odwrotnym do asymilacji, jaką jest prostowanie przez osoby czarne ich włosów, jest właśnie kulturowe zawłaszczenie, czyli sytuacja, w której grupa większościowa zabiera coś mniejszości. Proste włosy dla osób czarnych do dziś mogą być gwarantem zdobycia  pracy, bo sprawiają wrażenie schludniejszych, a osoba je nosząca wydaje się pracodawcy bardziej odpowiedzialna, ponieważ odpowiada białym, europocentrycznym standardom piękna. Nie chodzi o decyzję jednostki, która jako biała osoba zrobi sobie podczas wakacji warkoczyki, a raczej o system białej supremacji i białego przywileju, który działa do dziś, a jego mechanizmy w dużej mierze pozostają ukryte. Postawy, przekonania i stereotypy zawarte w naszej kulturze kształtują nasze wybory i poglądy w sposób mniej oczywisty niż nam się wydaje.

Nie odnoszę się do wielu absurdalnych i niesmacznych przykładów wysuniętych przez Stanowskiego, bo są po prostu obraźliwe i nie widzę sensu ich komentowania. Jest ich wiele, ale najgorszy z nich, z którym akurat warto się rozprawić, to zarzucanie Ogi, że tak naprawdę to ona jest rasistką, ponieważ nienawidzi białych ludzi. Nazywa ją siewcą rasizmu, oskarża ją o manipulowanie, kłamstwo, tworzenie podziałów i skłócanie ludzi swoimi głupimi wywiadami. Tutaj warto wytłumaczyć dziennikarzowi Stanowskiemu, dlaczego rasizm w stosunku do białych osób to delikatny konstrukt tylko czasami adekwatny. Rasizm to opresyjny system, działający na przecięciu polityki, kultury i ekonomii, który wspiera białe osoby. Nie występuje jedynie w swojej najbardziej ekstremalnej formie – przemocy słownej czy fizycznej, będących elementami rasizmu. Systemowy rasizm to raczej historyczne kontinuum (myśli i zachowań), którego białe osoby nigdy nie były i nie będą ofiarami. Nie znaczy to, że osoby białe nie mogą być źle traktowane ze względu na kolor skóry czy pochodzenie, ale będą to doświadzcenia jednostkowe, a nie zakorzenione w wieloletnim instytucjonalno-kulturowym systemie opresji zjawisko. Zrzucanie odpowiedzialności rasistowskich zachowań osób białych na osoby czarne, które według Stanowskiego reprezentuje Ogi, jest niczym innym, jak usprawiedliwianiem własnej nienawiści i uprzedzeń na tle rasowym. Mówienie, że to osoby czarne są same sobie winne, bo za bardzo się czepiają i tym sposobem powiększają grono rasistów jest naprawdę oburzające. Każdy może się mylić, wyciągnąć pochopne wnioski czy za szybko ocenić sytuację. Ogi publicznie przeprosiła na swoim Instagramie wszystkie osoby urażone swoimi wypowiedziami, natomiast przerażające jest, że wideo Stanowskiego spotkało się z przeważająco pozytywnym odbiorem. W 2022 roku naprawdę nie powinno być miejsca na rasistowskie nagonki, patrząc bardziej realistycznie powinny być one absolutną niszą, a nie mieć miejsce na mainstreamowym kanale z ogromnymi zasięgami.

Choć niektóre z zawłaszczeń kulturowych przytaczanych przez Ogi, nie są u nas tak popularnym zjawiskiem, jak na przykład w Stanach Zjednoczonych, to rasizm i mikroagresje są wciąż codziennością niebiałych osób żyjących w Polsce. W dekolonizacji nie chodzi o zrzekanie się dobytków kulturowych, czy osiągnięć białych ludzi, do których zaliczają się również takie przedmioty codziennego użytku, jak szminka – na co zwraca uwagę Stanowski. Chodzi o to, by historia, czyli narracja pisana w dużej mierze przez zamożne osoby białe, została wzbogacona o inne narracje, pochodzące od osób, które historycznie nie miały dostępu do zasobów i władzy. Przez brak podstawowej wiedzy na temat roli osób czarnych w historii i tworzeniu kultury, taki Stanowski powiela wciąż te same rasistowskie schematy myślowe. Osiągnięcia kulturowe i postępy cywilizacyjne nie istnieją w próżni. Grupy i społeczeństwa pożyczają od siebie nawzajem zarówno w subtelny, jak i w oczywisty sposób, żeby tworzyć nie tylko sztukę i muzykę, ale także postępy w nauce, koncepcjach i technologii. W utopijnym świecie, gdzie wszyscy bylibyśmy równ_ mog_byśmy swobodnie dzielić się kulturą i czerpać od siebie nawzajem, jednak żyjemy w społeczeństwie o sporych nierównościach, podtrzymywanych systemami opresji o wieloletniej tradycji.

W Polsce rasizm ma się naprawdę dobrze, po prostu nie mamy tak często okazji zauważyć jego mechanizmów, bo nie jesteśmy na nie jeszcze tak czuli_łe. Nasze uprzedzenia w stosunku do osób niebiałych można łatwo zaobserwować na przykładzie uchodźców i migrantów. Gdy czarni studenci i pracownicy mieszkający w Ukrainie, chcieli wydostać się z kraju zaraz po wybuchu wojny, zostali zatrzymani na granicy. Gdy w końcu udało im się dostać do Polski, w przeciwieństwie do białych osób, nikt nie chciał im pomóc, dać noclegu czy zaoferować wsparcia. Z drugiej strony, na naszej wschodniej granicy z Białorusią kryzys migracyjny trwa już ponad rok. Niebiali uchodźcy umierają w polskich lasach, nie mogą liczyć na naszą pomoc. Od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę w wiadomościach przewijały się stwierdzenia, że oto normalny kraj europejski został zaatakowany i zaznaczano, że uchodźcy to zwykli, biali ludzie, jak my. Co różnich jednych uchodźców od drugich? Tylko kolor skóry. Nieważne, czy ktoś pochodzi z Afganistanu, Kamerunu czy Ukrainy, wszyscy w takim samym stopniu potrzebują pomocy, opieki i schronienia. Wideo Stanowskiego tylko podjudza rasistowskie nastroje, które później skłaniają do myślenia o osobach niebiałych w kategoriach gorszych, głupszych, niezasługujących na wsparcie i zrozumienie. Rasowa siatka zależności jest skomplikowana i niełatwo w niej nawigować, ale pierwszym krokiem są empatia i wrażliwość, których zdecydowanie brakuje Krzysztofowi Stanowskiemu.

Tym, którzy_e chcą się edukować w kwestiach rasowych zachęcam zapoznać się z critical race theory i czytać: Wyklęty lud Ziemi Czarna skóra, białe maski Franza Fanona, Jamesa Baldwina, Orientalizm oraz Kultura i imperializm Edwarda Saida oraz Kobiety, rasa, klasa Angeli Davis. I obserwować na Instagramie:

@blackispolish
@bebebess_klub_postkolonialny
@nowhitesaviors
@msmoluchowsku
@queerowyfeminizm
@decolonizefeminizm

WIĘCEJ