Kontrowersyjna okładka Łowca Polskiego. Problemem tatuaże, a nie zabijanie zwierząt

Kontrowersyjna okładka Łowca Polskiego. Problemem tatuaże, a nie zabijanie zwierząt

„Nie jeden dziadek będzie musiał schować tę gazetę przed wnuczkami”.

Być może nie wiecie, ale od 1899 roku na rynku ukazuje się miesięcznik Łowiec Polski. Po 122 latach działalności periodyk wywołał spore kontrowersje okładką swojego 2103 numeru. A przynajmniej w niektórych środowiskach.

Jednym z tematów wakacyjnego wydania Łowca są tatuaże o tematyce myśliwskiej. W celu ilustracji tego motywu postanowiono na okładce pokazać parę wytatuowanych osób – brodatego mężczyznę bez koszulki oraz kobietę w tank topie. Oboje mają myśliwskie nakrycia głowy oraz eksponują przyozdobioną skórę. Dla statystycznego odbiorcy może być to całkiem neutralny obrazek. Jak się okazuje, target Łowca Polskiego, a przynajmniej jego część, nie jest zadowolona z takiej decyzji kreatywnej.

Faktycznie, najnowsza okładka różni się od mocno od tych, które można było podziwiać w ostatnich latach, nie znajduje się na nim myśliwy w pełnym rynsztunku lub zwierzę (zwykle żywe). Temat kontrowersyjnego wydania periodyku podchwyciła na swoim facebookowym profilu koalicja Niech Żyje, która zajmuje się ochroną dzikiego ptactwa oraz minimalizowaniem negatywnego wpływu łowiectwa na środowisko naturalne. Głównym daniem jest tu odezwa zbulwersowanej czytelniczki, która czuje się zażenowana omawianym zdjęciem. – Wstyd i żenada taka okładka. Czy pomyślał ktoś o koleżankach i kolegach starszego pokolenia? O tym, że wykładamy archiwalne Łowce w poczekalniach lekarskich, przekazujemy bibliotekom, szkołom, po to by pokazywać wysoki poziom kultury łowieckiej? Zabieramy prasę łowiecką na lekcje do szkół średnich. Wielu ludzi ciężko pracuje na wizerunek łowiectwa. Dziś, Ci którzy zatwierdzili tą okładkę przekreślili ten trud. Z całym szacunkiem do noszących tatuaże, ale nie wyłożą takiej gazety na biurku w swojej pracy myśliwi – prawnicy, lekarze, nauczyciele, prezesi poważnych firm – argumentuje odbiorczyni.

Zrobiło się więc gorąco. Reakcje na okładkę są zróżnicowane – od pochwalnych, a nawet wyśmiewających głosy oburzenia, po zupełnie rozczarowane postawą wydawcy miesięcznika. My jednak podpisujemy się pod pointą zaproponowaną przez koalicję Niech Żyje. Ta bowiem napisała na koniec: „My zaś niezmiennie czekamy czasów, gdy za patologię będzie uchodzić hobby polegające na strzelaniu do żywych istot, a nie tatuaże„. Amen.

WIĘCEJ