Trend, który stawia na abstynencję seksualną.

W premierowym odcinku ostatniego sezonu Euforii Maddy od niechcenia ucina zaloty random typa spotkanego na noworocznej imprezie, mówiąc: Jesteś uroczy, ale nie. Ten nieoficjalny slogan #CelibacyTok służy użytkownikom i użytkowniczkom TikToka do odtworzenia sytuacji, w których sami_e odmawiali_ły przygodnego seksu. Kiedy w końcu znasz swoją wartość i nie potrzebujesz żadnego typa – pisze jedna z użytkowniczek pod wideo. Kiedy chwilowo cię wykorzystują, bo ich facet świruje, pisze inny.

Witamy w świecie TikTokowego celibatu, gdzie seks to przekazywanie energii, a współżycie bez zobowiązań nie istnieje. O dziwo w tym zakątku internetu nie spotkamy samych religijno-ideologicznych ruchów, a raczej głównie młode feministki, sprzeciwiające się heteronormie sypiania z random facetami w imię seksualnego wyzwolenia. Brzmi podejrzanie? Też byłam sceptyczna, ale śledząc wideo oznaczone #celibacy byłam po raz koljeny pozytywnie zaskoczona tym, jak bardzo samoświadome jest gen Z. Niektóre młode kobiety praktykują abstynencję seksualną, ponieważ zdały sobie sprawę, że faceci chcą je, tylko dla ich ciała, a inne w celibacie widzą szansę na odzyskanie energii seksualnej, zaleczenie traumy lub po prostu zauważyły, że ciężko im uprawiać seks bez zobowiązań i zależy im na zbudowaniu relacji przed pójściem do łóżka. Dla wielu celibat nie oznacza rezygnowania z randek, a raczej wskazuje na bardziej świadome spotykanie się z innymi ludźmi. Nieliczni_e chcą spotkać tę jedyną lub tego jedynego, zanim zdecydują się na seks. Większość po prostu postanawia nie robić niczego wbrew sobie. Na jednym z viralowych TikToków, kreatorka mówi nawet, że bycie w związku z facetem jest passé.

Rozmowy te toczą się w kontekście tak zwanej recesji seksualnej wśród młodszych millenialsów i pokolenia Z, którzy_e uprawiają mniej przygodnego seksu i w ogóle częściej masturbują się, niż uprawiają seks z partnerem_ką w porównaniu do poprzednich pokoleń. Nie tego można by spodziewać się po współczesnych realiach randkowania. Przecież seks bez zobowiązań nigdy nie był łatwiejszy, a długoterminowy związek rzadko wchodzi w grę, dopóki się z kimś nie prześpi. Dlaczego w takim razie tak duża część pokolenia Z dobrowolnie rezygnuje z seksu? Mają dość niezręcznych interkacji i notorycznie złamanego serca. Młode kobiety czują się lekceważone przez partnerów seksualnych, ponadto muszą być stale czujne, by uniknąć przemocy seksualnej. Wiele osób czuje się wykluczonych lub wręcz przeciwnie są na celowniku ze względu na swoje pochodzenie, etniczność, wygląd, tożsamość płciową lub ekspresję płciową.

Ruch wyzwolenia seksualnego przedstawia seks jako sposób na wzmocnienie pozycji kobiet. Okazuje się jednak, że realia kultury przygodnego seksu sprawiły, że wiele młodych osób wręcz przeciwnie nie odczuwa ani władzy, ani kontroli nad życiem osobistym. To odświeżające widzieć, że pokolenie Z nie zmusza się do czegoś, czego nie czuje i w coraz bardziej skomplikowanym świecie faktycznie skupia się na tym, by poznać siebie samych. Niektórzy najwyraźniej po prostu nie potrafią uprawiać seksu bez zobowiązań, nieważne czy w ogóle, czy w danym momencie życia, ale uważają tę czynność za niezdrową psychicznie i fizycznie. Starają się na nowo odnaleźć wartość seksu i bliskości wbrew kulturze randkowania, która notorycznie promuje odpowiedni poziom luzu w bliższych kontaktach. Dochodzi do sytuacji, w których mówienie komuś z kim się spotyka, że ci na nim_niej zależy to już przesada, bo najlepiej mieć wyjebane i przede wszystkim nadmiernie się nie przywiązywać. Aplikacje do randkowania dają ludziom iluzję wyboru i kuszą nieskończoną ilością opcji,  czyniąc zaangażowanie jeszcze mniej kuszącym.

Przygodny seks sam w sobie nie jest oczywiście szkodliwy. Gorzej, gdy u u jego podwalin znajdziemy seksizm lub, relatywnie nowe zjawisko, neoliberalny indywidualizm. Utowarowienie seksualności (ciała są towarem, a seks to coś, co można mieć, dawać lub brać) oraz ignorancja i naiwność (niepokojący brak edukacji seksualnej i związkowej) to cechy charakterystyczne współczesnego krajobrazu randkowania. Duch późnego kapitalizmu sprawił, że jesteśmy zadufanymi w sobie egocentrykami, dla których najważniejsze jest własne dobro i na dodatek gloryfikujemy romantyczne podboje oraz nieustannie ze sobą rywalizujemy.

Newage’owa kultura celibatu daje ludziom możliwość przyznania się do skomplikowanych uczuć wywołanych casualowym seksem. Zamiast chować się za fasadą pozorów bycia too cool to care i udawać, że wszystko jest w porządu, gdy po raz kolejny ktoś z kim poszli_łyśmy do łóżka nas oleje, pokolenie Z stawia szczerość i dobre samopoczucie. Wiele młodych kobiet wychowało się (i wciąż obserwuje) w kulturze dawania facetom tego, co chcą, nie zważając na własne uczucia i pragnienia. Świat uwielbia hiperseksualizować kobiety w mediach, telewizji i pornografii, dlatego empowermentowa narracja na temat przygodnego seksu przeważnie korzystna jest wyłącznie dla mężczyzn. Wiele osób przelotny seks wprawia w smutek i rozczarowanie, a życie w celibacie pozwala wreszcie dostrzec własną wartość. Nic więc dziwnego, że pokolenie Z i młodzi millenialsi zrywają z bezsensownym sypianiem z kimś, które nie jest źródłem zabawy ani przyjemności.

#CelibacyTok przypomina, że wyzwolenie seksualne dało nam również prawo do odmowy, z którego warto korzystać. Samostanowienie i empowerment to coś więcej niż seks bez zobowiązań. Oczywiście casualowy seks może być odpowiednim rozwiązaniem dla wielu, ale warto zadać sobie pytanie, czy aby na pewno robimy to w zgodzie ze sobą, czy może raczej ze względu na społeczny przymus. Zarówno celibat, jak i przygodny seks są wartościowe, dlatego najważniejsza jest być szczerym i wyboru dokonywać w zgodzie ze sobą.

WIĘCEJ