Według nowego badania kobiety powstrzymują się od szczerej komunikacji ze swoimi partnerami, by chronić ich uczucia

Nie potrzebujemy nauki, by stwierdzić, że cisheteroseksualni mężczyźni są mało odporni na krytykę, a jednak to, co ich partnerki wiedzą od dawna, potwierdzają badania. Według Social Psychological and Personality Science kobiety udają orgazmy oraz nie komunikują partnerom swoich potrzeb i pragnień seksualnych, by nie zburzyć ich obrazu męskości i samooceny. Jeżeli to nie jest przykład tego, jak toksyczna męskość szkodzi wszystkim dookoła, to ja już nie wiem, jakich jeszcze dowodów nam potrzeba.

W trzech ankietach przeprowadzonych na ponad 600 kobietach naukowcy doszli do kilku powiązanych ze sobą wniosków. Po pierwsze kobiety, które zarabiały więcej pieniędzy niż ich partnerzy, dwukrotnie częściej udawały orgazmy niż te, które tego nie robiły. Po drugie kobiety, które postrzegały męskość partnera jako niepewną, odczuwały mniejszą satysfakcję seksualną, a także częściej udawały orgazmy (ze względu na zwiększony niepokój i brak szczerej komunikacji). Po trzecie kobiety, które postrzegały męskość partnera jako niepewną, były mniej skłonne do szczerego wyrażania swoich pragnień, potrzeb i satysfakcji seksualnej.

W wywiadzie dla magazynu PsyPost jedna ze współautorek badania, Jessica Jordan, powiedziała: Badania wykazały, że u kobiet to działa jak reakcja łańcuchowa. Najpierw postrzegają swojego partnera jako niepewnego swojej męskości, następnie stresują się tym, by ostatecznie wstrzymać komunikację i mieć gorszą satysfakcję seksualną.

Chociaż próbki badania są dość małe, wyniki będą prawdziwe w wielu przypadkach, jeśli nie u większości kobiet. Istotną rolę odgrywa tu socjalizacja do ról społecznych w zależności od płci. Kobiety i osoby AFAB są, czasem nieświadomie, wychowywane do bycia bardziej przychylną i opiekuńczą dla innych, a także do tego, by postrzegały swoją seksualność jako coś, co należy ukryć, bo jest brudne, złe lub nieistotne. Z drugiej strony mężczyźni są raczej zachęcani do uzależniania swojej samooceny od tego, czy są w stanie zadowolić swoje partnerki. Większość ludzi nigdy nie korzysta z edukacji seksualnej opartej na przyjemności. Wszyscy i wszystkie natomiast jesteśmy ofiarami kulturowej narracji, że seks to coś, co naturalnie przychodzi samo i każda osoba po prostu powinna wiedzieć, co ma robić. Jeżeli mężczyznom powtarza się, że mają być zdobywcami, przejmować kontrolę brać, co ich, zderzenie z rzeczywistością może być bolesne. Tym gorzej, jeśli ktoś wywodzi się z kultury lub środowiska o ściśle określonych rolach płciowych, w których mężczyźni muszą być prawdziwymi mężczyznami, a kobiety mają być bierne i uległe. Niestety, wiele kobiet* internalizuje przekonanie, że seks jest czymś dla mężczyzn* i że własna przyjemność jest drugorzędna. Oduczenie się tych mechanizmów wymaga wiele pracy i wysiłku.

Być może szczera i otwarta komunikacja w związku to truizm, ale najwyraźniej warto nawet takie banały powtarzać. Dobrym pomysłem jest też skierowanie się do specjalisty_tki, jakim w tym wypadku może być terapeuta lub seksuolog, a czasem pomaga nawet rozmowa z kimś, komu się ufa. W łóżku warto wspierać i afirmować swoją osobę partnerską, ale bez konieczności rezygnowania z tego, czego same_mi chcemy. Bez względu na to, jak się staramy, niektórzy ludzie i tak mogą źle odebrać konstruktywne opinie, dlatego, że sami_me są niepewni_ne, nie musi to mieć żadnego związku z drugą osobą.

WIĘCEJ