KIM PETRAS to transseksualna gwiazda pop, która pobija świat. Ale nie Polskę

Kim Petras była gwiazdą, na długo zanim została gwiazdą pop. W telewizji zaczęła się pojawiać w 2006 roku, w wieku zaledwie 13 lat, jako najmłodsza (wedle dostępnych danych) osoba na świecie poddająca się zabiegowi zmiany płci. – Zawsze wiedziałam, kim jestem. Jako małe dziecko ciągnęło mnie do różowych sukienek i lalek Barbie. Nigdy nie próbowałam żyć jako chłopak, zawsze chciałam być dziewczyną – powiedziała Kim w 2009 w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji CBS.

Na swoje nieszczęście Kim 27 sierpnia 1992 roku w niemieckiej Kolonii przyszła na świat jako Tim. Jej rodzice twierdzą, że już w wieku 2 lat, czyli tak prędko, jak tylko mogła, zaczęła twierdzić, że jest dziewczynką. Matka i ojciec okazali się dla niej bardzo wyrozumiali i wspierający w okolicznościach, których nie mogli się spodziewać. Kim, legalnie jeszcze jako Tim, została przekonana do noszenia neutralnych płciowo ubrań. Długie blond włosy i dziewczęce zachowania sprawiły, że była wyśmiewana i prześladowana w szkole. Jak podkreśla sama Petras we wspomnianym wywiadzie, działo się to każdego dnia, kiedy szła do szkoły. – Starałam się to ze wszystkich sił ignorować – mówi.

Ambicje, by zostać gwiazdą pop, towarzyszyły jej także od zawsze. Pierwszy singiel wydała już dekadę temu – po przejściu najważniejszych stadiów operacji zmiany płci. Droga do wielkiej kariery otworzyła się przed nią jednak stosunkowo niedawno. Dopiero w 2017 roku wydała zrealizowany w profesjonalnych warunkach singiel I Don’t Want It at All, a pomoc w rozkręceniu jej kariery zadeklarował znany producent Dr. Luke. Hajp na twórczość Kim podgrzał też jej wspólny utwór z Charli XCX – Unlock It, który mimo że nie został wydany jako singiel, zdobył sporą popularność wśród fanów (o czym świadczy m.in. ponad 1,5 mln odtworzeń na Youtubie), a wypuszczone w zeszłym roku utwory Faded oraz Heart to Break sprawiły, że jej debiutancki longplay stał się jedną z najbardziej oczekiwanych popowych premier tego roku.

Wymownie nazwane Clarity (pol. przejrzystość, czystość) ukazało się 28 czerwca i jest to po prostu jedna z najfajniejszych, stuprocentowo popowych płyt ostatnich miesięcy. Kim mocno zainspirowała się m.in. wspomnianą Charli XCX, Carly Rae Jepsen czy Robyn. I mimo że jej muzyka nie jest tak fantazyjna jak wymienionych piosenkarek, Petras oprócz zaprezentowania megachwytliwych melodii ujmuje żarliwością przekazu. Całej płycie towarzyszy bowiem poczucie, że dziewczyna, którą słyszymy, jest wszystkim, czego zawsze pragnęła – udało jej się wyrazić osobę, którą internalizowała w sobie w zasadzie od narodzin.

Clarity nie może pochwalić się jeszcze setkami tysięcy sprzedanych egzemplarzy, album zadebiutował jednak na 7. miejscu listy Heatseeker Chart magazynu „Billboard”, która uwzględnia młodych, wschodzących dopiero artystów. Krytycy w USA jednogłośnie przyjęli płytę niezwykle entuzjastycznie (o czym świadczy 83 punktów na 100 według Metacritic.com – portalu agregującego recenzje najważniejszych muzycznych publikacji). Warto zwrócić jednak uwagę na obecność Kim na naszym krajowym podwórku – a w zasadzie na jej brak. Jedynym jej utworem, który odbił się echem w Polsce, był wspólny kawałek z EDM-owym triem Cheat Codes – Feeling of Falling. To jedyna jej piosenka, którą można nabyć legalnie w Polsce oraz która pozostawiła ślad w rejestrach rozgłośni radiowych (leciała m.in. w Esce). Żaden z utworów sygnowanych samym nazwiskiem Petras nie przeszedł tej drogi. W mainstreamowych mediach jest dosłownie jeden artykuł na jej temat, z czasów gdy na serio rozpoczęła swoją karierę, i jest to bardzo subtelnie nazwana notka z Onetu: „Kim Petras: niemiecka Britney była chłopcem” z września 2012 roku. Honor należy oddać portalowi Pophearts.pl, który regularnie informował o nowych singlach i debiutanckiej płycie artystki, ale jest to zdecydowanie niszowe medium. W polskich mediach ukazała się tylko jedna jedyna recenzja krążka, a wysoko pozycjonowane w wyszukiwarce są obleśne i transfobiczne memy z portali pokroju Kwejk.pl czy Demotywatory.pl. Gdzie leży więc problem, skoro właśnie dostaliśmy zestaw potencjalnych wielkich hitów? Owszem, na chwilę obecną muzyka Kim nie jest oficjalnie dystrybuowana w naszym kraju. Czy to bariera sprawiająca, że jej promocja w Polsce jest niemożliwa? Na pewno nie. Czy Kim nie jest w oczach wielu pełnoprawną artystką, biorąc pod uwagę jej niecodzienną, z punktu widzenia wielu osób, historię? To pytanie zawieszam w próżni, bo nie dysponuję wystarczającymi danymi, by móc na nie rzetelnie odpowiedzieć. Domniemywanie braku gotowości polskich mediów na taką postać jak Kim Petras uważam jednak za w pełni uzasadnione.

Wszystko, o czym teraz piszę, to tylko didaskalia do jej muzyki. Kontekst, który wpływa częściowo na odbiór twórczości Petras, ale nie jest i w żadnym momencie jak dotąd nie był tematem jej piosenek. Młoda Niemka jest przez to postacią polaryzującą w samych środowiskach transseksualnych i sympatyzujących z mniejszością LGBTQ. Jej brak publicznego zaangażowania w sprawy osób transseksualnych bywa odbierany z wrogością. Dla wielu naturalne powinno być wykorzystanie pozycji, którą udało jej się zdobyć, by zostać ambasadorką ludzi, którzy nie są rozumiani przez ogromną część społeczeństwa. I jakkolwiek nie czuję się kompetentny w orzekaniu, kto ma rację, równocześnie chciałbym świata, w którym osoby trans mają idolkę reprezentującą ich globalnie oraz edukuje innych; jestem w stanie zrozumieć, że można, nie poruszając bezpośrednio tak mocnego i kontrowersyjnego tematu, walczyć o rzeczywistość, w której kwestie zmiany płci nie mają absolutnie żadnego znaczenia. Dużo mądrzejszych i podpartych życiowym doświadczeniem przemyśleń na ten właśnie temat znajdziecie w tekście KC Clements dla Pitchforka.

Tymczasem pozostaje nam czekać na moment, w którym większość tez w tym tekście się zdezaktualizuje, a Kim Petras będzie rządziła niepodzielnie całym popowym światem, jeśli tylko będzie miała na to ochotę.

WIĘCEJ